Wpisy archiwalne w kategorii

Twarde lądowania

Dystans całkowity:2671.91 km (w terenie 1387.50 km; 51.93%)
Czas w ruchu:134:04
Średnia prędkość:19.93 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:14704 m
Maks. tętno maksymalne:203 (108 %)
Maks. tętno średnie:185 (102 %)
Suma kalorii:55149 kcal
Liczba aktywności:50
Średnio na aktywność:53.44 km i 2h 40m
Więcej statystyk

Do siego roku!

Sobota, 31 grudnia 2022 · Komentarze(2)
Rok zakończony z przytupem bo z glebą przy niezłej prędkości... Dobrze, że było miękko, bo różnie się mógł skończyć mój fikołek. Chwila nieuwagi, kiera trzymana ledwo-ledwo i po wjechaniu w dziurę zasypaną luźnym piachem nie było szans na ustanie ;) Ogólnie to wyjazd mega fajny, bo jest bardzo ciepło, jak na Sylwestra, i do tego trasa spoko :)

A tak w ogóle to wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!

Mijający rok rowerowo był naprawdę spoko. Jeśli przyszły będzie choć minimalnie lepszy będę zadowolony :)

Trasa: Karolin - Czerwonak - Dziewicza Góra - Czernice - Dąbrówka Kościelna - Stęszewice - Bednary - Wronczyn - Borowo-Młyn - Jerzykowo - Biskupice - Uzarzewo - Gruszczyn - Mechowo - Janikowo - Karolin

Kaczawskie Single - Dłużek

Sobota, 5 listopada 2022 · Komentarze(0)
Krótki pobyt w Wojcieszowie, więc nie mogłem odpuścić sobie zapakowania rowerka do bagażnika. Całą noc padało, ale na mój przyjazd zrobiło się tak!

Dzień wcześniej szybki research okolicy i już wiem - jadę na Kaczawskie Single, a dokładniej na Dłużek, bo najbliżej.

Zanim jednak wjeżdżam na singiel robię dodatkową pętlę przez Mysłów, co pozwala się dobrze rozgrzać. Początek singla jest mocno rozjechany przez ścinkę drzew, za to dalsza część podjazdowa jest utrzymana w bardzo dobrym stanie i mimo sporych opadów deszczu w nocy dość przyczepna.

Choć momentami Dłużek się dłuży, widoki wynagradzają to z nawiązką :)

Na wieży widokowej to już w ogóle rewelacja!

Było pod górę, więc teraz będzie w dół. Niestety, tutaj spore rozczarowanie, bo o ile odcinek podjazdowy był odgarnięty z liści, tak na zjeździe w ogóle nie było widać podłoża. To powoduje, że zjeżdżam bardzo zachowawczo. Nie żebym narzekał, ale żadnego flow to ja nie poczułem (czytając internety to na Dłużku ogólnie z tym kiepsko...). Po zjechaniu do Wojcieszowa funduję sobie jeszcze małą pętlę przez Podgórki i zbocza Barańca. Oj, co to był za podjazd!!! Miejscami dobrze ponad 20%. Niewiele brakowało, a musiałbym butować. Na szczęście przełożenie 26x42 dało radę :)

PS Z tą przyczepnością na podjeździe Dłużka to nie do końca prawda... Na jedynym mostku na trasie walnąłem taką glebę, że ho ho. Najlepsze, że w myślach sobie powiedziałem, że może być ślisko, więc trochę zwolnię. To jednak nie pomogło, bo było tak ślisko, że ledwo się podniosłem po glebie. Najważniejsze, że obyło się bez strat :)

Trasa: Wojcieszów - Okrajnik - Mysłów - Radzimowice - Dłużek (592 m n.p.m.) - Wojcieszów - Podgórki - Jaskinia Śmiertelna - Wojcieszów

XC Wysoki Kościół 2022

Sobota, 1 października 2022 · Komentarze(1)
Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle ;) Nie żebym liczył na zwycięstwo, ale to, co odstawiałem na pierwszej pętli to jakiś dramat. Na starcie zostałem mocno zblokowany i z automatu wylądowałem w drugiej części stawki. Coś tam próbowałem odrabiać, ale jak tylko wjechałem w pierwszą sekcję XC okazało się, że zapomniałem, jak się jeździ rowerem :p Do tego doszło wilgotne podłoże, opony zaklejone błotem i już na pierwszym pniu, który należało przejechać lub przeskoczyć, wyglebiłem na lewy bok. Z czego jestem dumny, to z prędkości, z jaką podniosłem się z ziemi :D Dalej było tylko gorzej. Na drugiej sekcji XC na ostrym zakręcie w lewo-dół zablokowałem koła i pojechałem prosto - kilka metrów w jakąś zarośniętą przepaść :D Dosyć, że drzewa po drodze udało mi się ominąć :D W tym momencie moje morale osiągnęło poziom moich umiejętności technicznych (czyli po prostu sięgnęło dna) i naprawdę miałem dość tego całego Pucharu MTB Kocich Gór... Ochota na ściganie mi przeszła i zacząłem na nowo uczyć się jeździć cross-country.

Totalne odpuszczenie i wyluzowanie zadziałało, bo druga pętla poszła mi zdecydowanie lepiej. Owszem, przejechałem ją minimalnie wolniej, ale za to technicznie o wiele sprawniej. Potwierdziło się to w ostatecznych wynikach, ponieważ na drugiej pętli zyskałem trzy pozycje, gdzie prawie zawsze jest na odwrót (zazwyczaj mocno cisnę od początku, a następnie staram się jak najmniej stracić). Koniec końców melduję się dokładnie w połowie stawki open i dopiero 9 w kategorii (gdy cztery lata temu jechałem w Wysokim Kościele byłem... trzeci). 

Dwa słowa o trasie - dobra robota! Faktycznie najtrudniejszy wyścig z całego pucharu: Mienice to taka rozgrzewka po płaskim, Oborniki trochę przypominały górski maraton, za to Wysoki Kościół to klasyczne XC. Muszę bywać tam częściej, bo przez moje jeżdżenie po szosie widzę, że zaczyna brakować mi skilla w terenie. Noga jest, pod górkę zazwyczaj dochodzę osoby przede mną, za to na krętych ścieżkach to ja zostaję w tyle. Niech poprawa umiejętności będzie moim postanowieniem na nowy sezon!

Czas: 01:48:37
Pierwsza pętla: 00:53:20 (29 open)
Druga pętla: 00:55:17
Open: 26/46 (+ 6 DNF)
M3: 9/11
Strata: 0:26:25 (Jakub Kowalczyk)
Pełne wyniki: KLIK

Co do generalki Pucharu MTB Kocich Gór - ukończyłem ją! Na tym zakończmy! :p
Open: 13/24
M3: 6/7
Pełne wyniki: KLIK

Samotna walka na drugiej pętli.

To niestety koniec pierwszego w historii Pucharu MTB Kocich Gór. Mam nadzieję, że będzie organizowany w przyszłych latach, bo naprawdę fajnie się bawiłem na tych trzech wyścigach. Pierwszorzędna organizacja, bogate pakiety startowe, silna konkurencja oraz ciekawe trasy. Czy potrzeba czegoś więcej? :)

Glacensis Międzygórze

Czwartek, 11 sierpnia 2022 · Komentarze(1)
Jakie są single, każdy wie (a jeśli nie, to natychmiast trzeba to nadrobić!). Tym razem wybrałem się w okolice Siennej, żeby zjechać to, co na południe od Puchaczówki. Jak było? Jak zawsze super, choć końcówka dała mi popalić, ale po kolei:
- Pętla pod Śnieżnikiem - czerwona faktycznie bardzo łatwa; niebieska - nowa część jest po prostu zajebista z mega flow, dużą ilością małych hopek i świetnymi bandami (w końcu wiem, jak się to jeździ!) zdecydowanie do powtórzenia, nawet z dziećmi!
- Pętla Ostoja - na korzeniastej czerwonej zaliczyłem małą katapultę z rowerka, niebieska też spoko, bo w końcu jakieś techniczne sekcje z kamieniami się pojawiły.
- Pętla Jodłów - początek czerwonej fajny, bo szybki z niezłym flow, niebieska najpierw ciekawy przelot szutrem z ładnymi widoczkami, później asfaltowa ściana do podjechania...
- Pętla Międzygórze - celowo zostawiłem na koniec, choć od niej zaczynałem; część czerwona zjazdowa spoko, ale byłem nierozgrzany (a przede wszystkim nierozjeżdżony), więc bez super wrażeń; część niebieska urozmaicona m.in. kawałkami szutru oraz momentami dość widokowa; niestety źle rozplanowałem bufety na trasie i ostatnie pięć kilometrów umierałem, dawno takiej bomby nie zaliczyłem. Uratowały mnie maliny, które jadłem prosto z krzaków chyba z 15 minut (swoją drogą nigdy tylu malin nie widziałem...). Jak do tej pory najciekawsza pętla, bo są na niej i single, i górskie widoczki, i trochę szutrowej wspinaczki, ale też szybki asfalt w dół. Na pewno do powtórzenia, ale raczej w innym układzie, czyli np. auto w Międzygórzu, zacząć od podjazdów, dalej pętla Stronie, zjazd do Międzygórza, bufet i dopiero dalej w dół w kierunku Jodłowa. W końcu uczymy się na błędach, nie? :)



Mokro ślisko gleba

Czwartek, 25 listopada 2021 · Komentarze(0)
Mokre, śliskie drogi z bruku nie biorą jeńców! Na szczęście obyło się bez strat, bo jechałem dość wolno i skończyło się na obitym biodrze i łokciu. Zimo, nadjeżdżam!!! ;)

Cielętniki po obiedzie

Niedziela, 16 sierpnia 2020 · Komentarze(0)
Urlop zakończony z przytupem, dosłownie. W drodze powrotnej, raptem 100 metrów przed domem, wiatr poderwał reklamową atalowską szmatę wiszącą na płocie (jak się okazało jest zmocowana tylko w kilku miejscach u góry) przez co zaczepiła o kierownicę i zdrowo walnąłem o glebę. Straty w szosie niewielkie, za to ja większość uderzenia przyjąłem na lewy nadgarstek zwichnięty wiele lat temu... Bez uderzenia potrafi mnie pobolewać a co dopiero teraz... Ehhh :|

Trasa: Różanka - Krzyżanowice - Raków - Cienin - Pasikurowice - Siedlec - Godzieszowa - Skarszyn - Boleścin - Piersno - Skotniki - Tarnowiec - Cielętniki - Miłonowice - Kopiec - Węgrów - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Bąków - Bukowina - Pasikurowice - Cienin - Raków - Krzyżanowice - Różanka

Majowy bikejoring

Środa, 30 maja 2018 · Komentarze(0)
Garmin Connect | 30 maja | Pierwsza kraksa z psem. Kwiatek okazał się ciekawszy i nagle skręcił w prawo i mocno zwolnił, przez co smycz wkręciła się w przednie koło i zaliczyłem piękne OTB. Ręce i noga poobdzierane, ale nie poddajemy się i trenujemy dalej!
Garmin Connect | 26 maja | Gorąco, ale przynajmniej mogłem sprawdzić, czy rower działa przed Kaczmarkiem w Krośnie
Garmin Connect | 20 maja | Awaria, bo pies nie zwolnił na krawężniku i snake'a złapałem :(
Garmin Connect | 19 maja | Na wałach parę pompek zrobiliśmy
Garmin Connect | 18 maja | Kiepsko się słuchał, bo był mega podniecony biegiem po kilkudniowej przerwie :)
Garmin Connect | 8 maja |
Garmin Connect | 7 maja |
Garmin Connect | 6 maja | Sraczka męczy, więc jedziemy spokojnie.
Garmin Connect | 2 maja | Dziś dopadła go mega sraczka po drodze :/

Komunikacja miejska z przygodami

Czwartek, 25 stycznia 2018 · Komentarze(2)
Tydzień obfitujący w przygody.


Korzystając z możliwości w pracy zacząłem jeździć na siłownię i jest plan, aby jak najdłużej realizować to postanowienie. Oprócz tego pośmigałem trochę po nowo zagospodarowanych wałach wzdłuż Widawy. Fajna opcja na trening po pracy.


A na zakończenie tygodnia (jutro jadę MPK) zaliczyłem niezłego szlifa - warunki na drodze nie dostosowały się do mojej prędkości ;)

Bajabongo z kolegami

Sobota, 21 października 2017 · Komentarze(1)
CADavg: 73 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Most Milenijny - Las Pilczycki - Rędzińska - Stadion - Popowicka - Kępa Mieszczańska - Trzebnicka - Koszarowa

Roztrenowanie w pełni, więc wybrałem się na sobotnie kardio organizowane przez kolegę z pracy. Tempo było takie, jakiego się spodziewałem, ale przynajmniej sobie pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Na koniec zahaczyłem na wąskim "chodniku rowerowym" o żywopłot i zaliczyłem konkretnego szlifa. Przy okazji sprawdziłem, że garminowskie powiadamianie rodziny o glebie działa :p

Górki pagórki twarde lądowania

Wtorek, 12 września 2017 · Komentarze(2)
CADavg: 80 rpm | Garmin Connect | Racula - Jędrzychów - Wzgórza Piastowskie - Jędrzychów - Racula

Ostatni dzień w Zielonej i prawie zakończyłem go poważną glebą, gdy na szybkim zjeździe, podczas próby ominięcia mocno wypłukanego fragmentu, zarzuciło mnie na piachu i w powietrze wyleciałem bokiem :) Cud, że udało się wylądować... Po tym zdarzeniu dwie gleby przy bardzo niskiej prędkości to pikuś. Przy efektownym OTB spowodowanym zahaczeniem pedałem o pieniek (największy minus chińskiej ramy - bardzo niski suport) nawet sobie na niebo popatrzyłem, bo wylądowałem na plecach :)