droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Edge 1040

Dystans całkowity:22545.92 km (w terenie 7207.00 km; 31.97%)
Czas w ruchu:936:18
Średnia prędkość:24.08 km/h
Maksymalna prędkość:77.40 km/h
Suma podjazdów:155723 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:172 (95 %)
Suma kalorii:619379 kcal
Liczba aktywności:303
Średnio na aktywność:74.41 km i 3h 05m
Więcej statystyk
Czwartek, 25 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans47.57 km
Teren36.00 km
Czas01:48
Podjazdy 73 m
SprzętGrey
Vśrednia26.43 km/h
Vmax35.93 km/h
Tętnośr.110
Tętnomax128
Kalorie 1202 kcal
Temp.23.0 °C
Więcej danych
Connect | Nowa ulubiona nuta na rower :)

Środa, 24 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans56.89 km
Czas01:52
Podjazdy345 m
SprzętGrey
Vśrednia30.48 km/h
Vmax51.62 km/h
Tętnośr.129
Tętnomax179
Kalorie 1517 kcal
Temp.29.0 °C
Więcej danych
Connect | Ale tu płaskoooooo...

Poniedziałek, 22 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans34.00 km
Teren25.00 km
Czas03:47
Podjazdy994 m
SprzętGrey
Vśrednia8.99 km/h
Vmax46.66 km/h
Tętnośr.118
Tętnomax166
Kalorie 1244 kcal
Temp.29.0 °C
Więcej danych
Connect | Cadini di Misurina, Tre Cime - już bardziej instagramowo być nie może ;)


Ale jaki wpierdol zaliczyliśmy, żeby się tam dostać! Zdecydowanie najtrudniejszych z podjazdów ostatniego tygodnia, uczciwie przyznam, że musiałem się zatrzymywać wziąć oddech, po raz pierwszy podczas tego wyjazdu! Tym bardziej satysfakcja ogromna :)

Satysfakcja to jedno, podbudowane ego to drugie. Dawno tylu komplementów nie usłyszałem :)

W sumie było bardzo dużo chodzenia, wokół Tre Cime jest zakaz jazdy rowerem i nawet staraliśmy się go przestrzegać... staraliśmy :p

Ten dzień to było zwieńczenie całego wyjazdu. Było PRZEPIĘKNIE!!! Po prostu brak mi słów... Nie wiem, czy może być jeszcze lepsze miejsce na bikepacking. Przynajmniej narazie nie mogę sobie tego wyobrazić...

Przy okazji zaliczyłem najwyższy punkt na rowerze ever - Forcella Lavaredo - Paternsattel (2454 m n.p.m.). Pobić się go da na pewno, pytanie czy w tym roku się uda ;)

To był piękny tydzień, naprawdę. Zagrała pogoda, towarzystwo, bezawaryjne rowery. Tyle rzeczy mogło się nie udać, a było wręcz idealnie. Ehhhh, tęsknię :)

Podsumowanie:
Km: 288,34 km
Czas: 22:34
Uphill: 8894 m
Vmax: 72,36 km/h
Mapa

Niedziela, 21 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans58.97 km
Teren20.00 km
Czas04:16
Podjazdy2086 m
SprzętGrey
Vśrednia13.82 km/h
Vmax72.36 km/h
Tętnośr.124
Tętnomax160
Kalorie 2906 kcal
Temp.29.0 °C
Więcej danych
Connect | Wczoraj bike day, dziś sportful dolomiti race :) Zupełnie nieplanowane, ale przynajmniej mieliśmy kilka kilometrów bez aut. Kawałek nawet się załapałem z główną grupą, ale musiałem deptać z moimi tobołkami pod 400 W, więc szybko odpuściłem ;) Cel na dziś to kolejna słynna przełęcz - Passo di Giau.


Jak widać jest celem wielu wyścigów kolarskich :)

Podjechana przeze mnie dość mocno, nie jednej osobie krwi napsułem wyprzedzając szosy za kilkadziesiąt tysięcy obładowanym aluminiowym gravelem :D

U góry relaks, ale też nieprzyjemna sytuacja, ponieważ w masywie La Gusella doszło tego dnia do śmiertelnego wypadku wspinaczkowego i byliśmy świadkami akcji ratunkowej.

Zjazd do Cortiny d’Ampezzo to kwintesencja kolarstwa szosowego, szkoda tylko, że byłem hamowany przez jakąś zdezelowaną beemkę :(

Sobota, 20 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans90.78 km
Teren2.00 km
Czas04:49
Podjazdy1957 m
SprzętGrey
Vśrednia18.85 km/h
Vmax64.51 km/h
Tętnośr.123
Tętnomax165
Kalorie 2868 kcal
Temp.26.0 °C
Więcej danych
Connect | Dolomiti Bike Days, czyli drogi zamknięte dla samochodów, można tylko rowerem. Kierunek jazdy jest sugerowany, ale my akurat musimy jechać w drugą stronę bo tak nam bardziej pasuje trasa. Tysiące kolarzy i rowerzystów - nie przesadzam. Ciekawe doświadczenie :)

Od Arabby zaczynamy klasyczną pętlę Sella Ronda, od Corvary na drogi wracają auta i motory. W sumie nie wiem co gorsze - samochody, czy rowery ścinające zakręty tak, że momentami robiło się nerwowo...

Sella Ronda - trzeba ją po prostu przejechać samemu!!!

Widoki powalają, asfalty idealne, podjazdy sztywne, ale bez problemu do podjechania w siodle.

Pod Passo di Sella dłuższy postój i delektowanie się górami. Ehhh, już bym chciał tam wrócić!

Bo czy może być ładniej?!

Sielanka trwa do Passo Pordoi. Zaczyna padać, momentami nawet dość mocno. Przed nami 25 kilometrów zjazdu, z powodu burzy mocno asekuracyjnego. Po drodze niespodzianka - spotykam kolegę z Wrocławia, który od jakiegoś czasu pomieszkuje we Włoszech :) To naprawdę jak znaleźć igłę w strogu siana :)

Piątek, 19 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans70.32 km
Teren50.00 km
Czas06:59
Podjazdy2716 m
SprzętGrey
Vśrednia10.07 km/h
Vmax67.54 km/h
Tętnośr.127
Tętnomax166
Kalorie 3362 kcal
Temp.27.0 °C
Więcej danych
Connect | Wczorajszy wypych na zachód słońca to nic, w porównaniu do tego, co przygotował nam Grzesiek na dzień dzisiejszy. Ale po kolei - zaczynamy cudowną szutrową ścieżką.

Dość szybko docieramy do Lago di Braies, takie Morskie Oko, ale po włosku. Ładnie, bardzo!


Marian zalicza awarię (i na szczęście jedyną) przerzutki, ale udaje się ogarnąć temat. Kawałek jeszcze jedziemy, choć wiemy, że ma być ze dwa kilometry wypychu (do tego ponad 500 m w pionie). Jestem pewien, że było więcej! Mi zajęło to dobre 1,5 godziny, kolegom prawie dwie... Oj, nawet ja na górze powiedziałem Grześkowi, że to bez sensu. Że jeśli chcemy chodzić po górach, to pojedźmy na trekking, nie na rowery...


Najgorsze w tym wszystkim, że... było warto :D Co niektórzy mają rowerowe foto życia :)

Wjechaliśmy (no dobra, wepchaliśmy) trzeba zjechać. Chyba jeszcze nigdy nie miałem tak gorących zacisków...

Kawałek było nawet płasko, do czasu gdy dojechaliśmy w dolinę Val di Marebbe. Szczerze - na początku zastanawiałem się, jak my tam wjedziemy!

O dziwo się udało, ale wpierdol był niewiele mniejszy niż na wypychu chwilę wcześniej (o, tam koło tego schroniska robiłem powyższe zdjęcie).

W Ücia dles Muntagnoles spijamy piwko i zaczyna się najpiękniejsza część dzisiejszego dnia. Przejazd przez dolinę Val di Fanes to jest po prostu bajka :)



To nic, że kończy się długim sprowadzaniem rowerów po schodach, już do tego przywyknęliśmy :D

Powoli robi się późno, więc na campingu szybko zjadamy burgera i, znowu w roli przedskoczka, jadę zameldować nas w Rifugio Passo Valparola. Dla nieznających włoskiego - passo znaczy przełęcz, więc znowu jest pod górkę. Ale za to jak pięknie :)

Cudowny dzień, cholernie ciężki, ale było warto :)

Czwartek, 18 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans24.65 km
Teren22.00 km
Czas01:46
Podjazdy834 m
SprzętGrey
Vśrednia13.95 km/h
Vmax37.66 km/h
Tętnośr.139
Tętnomax166
Kalorie 1379 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
Connect | Zaczynamy włoską zabawę - będzie pięknie! Zebranie się do kupy trochę nam zajęło i zaczęło się robić późno, więc wdrożyliśmy plan "na przedskoczka", czyli jadę przodem i ogarniam obiad w Rifugio Prato Piaza tuż przed zamknięciem kuchni. Widoczki obłędne, a to dopiero przedsmak tego, co nas czeka...




Czwartek, 18 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans9.62 km
Teren9.00 km
Czas00:57
Podjazdy307 m
SprzętGrey
Vśrednia10.13 km/h
Vmax34.63 km/h
Tętnośr.129
Tętnomax163
Kalorie 358 kcal
Temp.14.0 °C
Więcej danych
Connect | Tramonto po włosku znaczy zachód słońca. Pojedliśmy, popiliśmy - czasu akurat, żeby zaliczyć górkę, którą z powodu pośpiechu wcześniej musieliśmy ominąć - Monte Specie, zwane również Strudelkopf. Wysokość - skromne 2307 m n.p.m. Było trochę wypychu, ale było warto! Look at this!



bike check Kategoria Edge 1040
Środa, 17 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans8.91 km
Teren5.00 km
Czas00:22
Podjazdy 31 m
SprzętGrey
Vśrednia24.30 km/h
Vmax30.82 km/h
Tętnośr.110
Tętnomax130
Kalorie 229 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
Connect | Będzie jeżdżone w tym tygodniu, więc trzeba sprawdzić, czy koła się kręcą ;)
Niedziela, 7 czerwca 2026 Komentarze: 0
Dystans59.09 km
Teren10.00 km
Czas02:50
Podjazdy770 m
SprzętGrey
Vśrednia20.86 km/h
Vmax53.28 km/h
Tętnośr.104
Tętnomax148
Kalorie 1596 kcal
Temp.26.0 °C
Więcej danych
Connect | Dziś w planach kolejne ferraty i niestety powrót do domu, więc na rowerze tylko mała rundka po okolicy oraz włóczęga po Brnie. Nad Svitavou pięknie, Brno... hmmm... dość brudno, w sumie wiele miejsc zaniedbanych i sporo migrantów. Jednym słowem - nie zachwyciło :/

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

113123.44

KILOMETRÓW NA BLOGU

29508.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.29 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

214d 22h 11m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT