rowerowe historie

daVe
Wpisy archiwalne w kategorii

MOUNTAINS are calling!

Dystans całkowity:3683.87 km (w terenie 1645.00 km; 44.65%)
Czas w ruchu:206:08
Średnia prędkość:17.87 km/h
Maksymalna prędkość:73.30 km/h
Suma podjazdów:50893 m
Maks. tętno maksymalne:203 (105 %)
Maks. tętno średnie:179 (91 %)
Suma kalorii:92829 kcal
Liczba aktywności:60
Średnio na aktywność:61.40 km i 3h 26m
Więcej statystyk
Czwartek, 6 czerwca 2024 Komentarze: 2
Dystans121.35 km
Teren100.00 km
Czas07:35
Podjazdy2926 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.00 km/h
Vmax65.70 km/h
Tętnośr.135
Tętnomax170
Kalorie 4060 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Świetny, epicki wyjazd! W sumie nawet nie wiem, co pisać. To po prostu trzeba przeżyć. Niech resztę opowiedzą zdjęcia (zwłaszcza ostatnie z 14 kilometrami podjazdu... :)








Trasa: Jezioro Bielawskie - Koci Grzbiet (615 m n.p.m.) - Grzbiet Niedźwiedzi (722 m n.p.m.) - Wigancicka Polanka - Bielawska Polana - Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.) - Jugów - Ludwikowice Kłodzkie - Sowina - Sierpnica - Podziemne Miasto Osówka - Rozdroże pod Moszną - Włodarz (811 m n.p.m.) - Riese Włodarz - Walim - Glinno - Przełęcz Jaworowa Polana (503 m n.p.m.) - Góra Zamarła (507 m n.p.m.) - Kroacka Studzienka - Przełęcz Walimska (755 m n.p.m.) - Srebrna Droga - Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) - Schronisko Sowa - Kozie Siodło (887 m n.p.m.) - Lisie Skałki - Grabina (945 m n.p.m.) - Koziołki (935 m n.p.m.) - Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.) - Kozie Siodło (887 m n.p.m.) - Kamionki - Bielawa
Sobota, 25 maja 2024 Komentarze: 2
Dystans20.82 km
Teren10.00 km
Czas01:37
Podjazdy858 m
SprzętINNY
Vśrednia12.88 km/h
Vmax39.85 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax160
Kalorie 775 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Kto nie smaruje, ten nie jedzie... Prawda stara, jak świat... Odstawiając rowery po wczorajszej zabawie w Gorcach rzuciłem do ich właściciela, żeby nawet zbytnio ich nie czyścił z zewnątrz, tylko żeby nam napędy ogarnął. Jego pracownicy zrobili zupełnie na odwrót... Od początku łańcuchy rzęziły, a akurat nie wziąłem żadnej oliwki z domu. Trasę zaplanowaliśmy równie ambitną, co wczoraj, bo planowaliśmy wjechać na Przehybę. Już po 3 kilometrach strzelił łańcuch u Andrzeja. Na szczęście wziąłem spinki - trochę się męczyłem z założeniem 11s na łańcuch 10s, ale w końcu się udało. Jednak po dwóch kilometrach ciągłego podjazdu urwałem hak w swoim elektryku... To oznaczało koniec zabawy.

Po powrocie do bazy okazało się, że mają jeszcze jeden rower, więc zdecydowaliśmy, że go bierzemy, ale zmieniamy plany - jedziemy na Lubań. Podjazd, ekstremalny! Jak to się musiało skończyć? Kolejny łańcuch, tym razem u Mateusza. W ruch idzie druga spinka i jedziemy dalej. Trasa słaba, sporo wypychu, bo nawet na prądzie nie dało się jechać. W pewnym momencie mój silnik zaczyna się wyłączać. Reset systemu, chwila jazdy i to samo... Stwierdzamy, że taka zabawa jest bez sensu i zarządzamy odwrót. 

Jednym słowem - to nie był nasz dzień... Za to pokazuje, jak ważny jest serwis. Notabene Krzychu mówił, że rezygnuje z wynajmowania rowerów, bo za dużo go to kosztuje. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Mimo doświadczenia nam też zdarzyły się awarie. A co dopiero musi się dziać, gdy wsiadają na nie osoby, które na co dzień nie jeżdżą rowerem i na przykład zmieniają przełożenia w złym momencie...
Piątek, 24 maja 2024 Komentarze: 2
Dystans59.93 km
Teren40.00 km
Czas03:58
Podjazdy1884 m
SprzętINNY
Vśrednia15.11 km/h
Vmax57.00 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax157
Kalorie 1623 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
Weekend spędzamy z kumplami na kursie kajakarstwa górskiego, ale czas wykorzystujemy na maksa, więc na popołudnie bierzemy elektryczne fulle enduro BH Atom X o skoku 160 mm i silnikiem o momencie 90 Nm. Nigdy czymś takim nie jeździłem, więc tym bardziej nie mogę się tego doczekać. Trasę wybieramy bardzo ambitną, ale z takim silnikiem, nie jest to problemem ;) Zaczynamy od wspinaczki na Wierchy (609 m n.p.m.). Dalej pokonujemy między innymi Twarogi (839 m n.p.m.), Zdzar (858 m n.p.m.) i Wierch Bystrzaniec (1050 m n.p.m.) by zrobić chwilę przerwy na Gorcu (1228 m n.p.m.).

Wchodzimy na wieżę podelektować się widoczkami, ale mamy jeszcze sporo przed sobą, więc staram się delikatnie poganiać towarzystwo :) Ktoś musi być marudą w grupie ;)

Rowery idą jak dzikie. Ścianki 25% to żaden problem - redukcja przełożenia, wspomaganie na 100% i jedyne nad czym trzeba panować to kierunek jazdy i odrywanie przedniego koła. Wrażenie nieziemskie! Żeby jednak nie było zbyt różowo trafia się również trochę wypychu, tak jest chociażby podczas przebijania się przez drewniane schody na Przysłopie (1187 m n.p.m.) i Średniaku (1190 m n.p.m.). To na tym odcinku mijające nas dziewczyny stwierdzają, że ładnie wyglądamy. Na pewno nie było w tym sarkazmu ;)

Po pokonaniu drewnianych belek kierujemy się na Trzy Kopce (1281 m n.p.m.), skąd Głównym Szlakiem Beskidzkim jest już bardzo blisko do Schroniska na Turbaczu (1283 m n.p.m.).

Tam czas na doładowanie energii, ale tylko naszej. Nie wzięliśmy ładowarek, więc baterie po prostu muszą nam wystarczyć, a nie jest dobrze, bo mimo, że jesteśmy dopiero w połowie trasy, to baterii zostało tylko 20%. Trzeba będzie oszczędzać :P

Zjazd Głównym Szlakiem Beskidzkim do miejscowości Studzionki to czysta poezja! Jak ten rower zjeżdża! Nigdy nie uważałem się za downhillowca, ale teraz wiem, że to nie ja jestem problemem, a rower jaki posiadam :) Głazy i uskoki, które normalnie bym przejeżdżał mocno technicznie z minimalną prędkością i duszą na ramieniu, tu po prostu się przelatuje :) Zawiecha wybiera wszystko, do tego myk myk, tyłek za siodłem i nie ma przeszkód nie do przejechania. Fakt, kilka razy zrobiło się ciepło, ale to głównie z powodu braku przyczepności, bo błota mieliśmy sporo tego dnia. Niestety, to co dobre szybko się kończy i z powodu zbliżającego się zachodu (i prawie rozładowanych baterii) odpuściliśmy wjazd na Lubań i wróciliśmy do Tylmanowej asfaltem przez Ochotnicę Górną i Dolną. Pomimo niezrealizowania wstępnego planu i tak uważam ten dzień za jeden z lepiej spędzonych dni na rowerze ever :)
Piątek, 17 maja 2024 Komentarze: 1
Dystans125.00 km
Teren7.00 km
Czas04:39
Podjazdy1203 m
SprzętGrizzly
Vśrednia26.88 km/h
Vmax67.20 km/h
Tętnośr.127
Tętnomax172
Kalorie 2445 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Wolny piątek, więc jadę wypełniać dziury na zaliczgmine.pl. Dwójka znajomych niedawno kręciła się w tamtych okolicach i pisali coś o dziurawych asfaltach. Mieli 100% racji! Gdyby nie to, pewnie bym powtarzał od czasu do czasu. Chyba największe wrażenie zrobił Paczków z świetnie zachowanymi średniowiecznymi murami obronnymi. Ponoć nazywany jest śląskim Carcassonne.

Oprócz dziurawych asfaltów było również trochę szutrów nad Zalewem Paczkowskim.

Oraz wieża. Krzywa ;)

A na zakończenie, specjalnie dla Trollkinga,  piękne zdjęcie bociana - w ostatniej chwili spierdzielił z kadru :D

Trasa: Biały Kościół - Gębczyce - Romanów - Bożnowice - Ziębice - Niedźwiedź - Paczków - Kamieniec Ząbkowicki - Ząbkowice Śląskie - Sieroszów - Kobyla Głowa - Ciepłowody - Podlesie - Przerzeczyn-Zdrój - Piława Górna - Gilów - Niemcza - Żelowice - Górka Sobocka - Biały Kościół
Niedziela, 12 maja 2024 Komentarze: 3
Dystans92.81 km
Teren88.00 km
Czas05:34
Podjazdy1911 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.67 km/h
Vmax46.31 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax178
Kalorie 2862 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
The mountains are calling, and I must go. No i pojechałem. Kolejką do Barda, więc na pierwszy rzut idzie podjazd Łaszczową. Wchodzi nadzwyczaj dobrze...

Dalej kieruję się na Pętlę Kłodzką. Po drodze wspinam się jeszcze na Kłodzką Górę (757 m n.p.m.) - oj było co robić - średnie nachylenie 12,5%, miejscami nawet 25%. Jak się później okazuje ląduję w TOP10 na tamtejszym segmencie, no no :)

Widoczki piękne, ale na wieży spędzam tylko chwilę - przede mną jeszcze sporo dzisiaj, a planuję powrót pociągiem o 14:48.

Kolejna pętla na trasie to mój ulubiony Chwalisław - dziki i naturalny :) Lubię na nią wracać. Teraz następuje przerwa w fotorelacji, bo jest więcej w dół, niż pod górę ;) Jedzie się świetnie, tylko na bandach się trochę męczę, ale ja po prostu nie potrafię po nich jeździć :P W zasadzie pierwszy postój to Obryw Bardzki z piękną panoramą Barda.

Łaszczowa, Kłodzka, Chwalisław - jechałem je już kilkukrotnie. Czas na coś nowego, więc tym razem chcę sprawdzić, co jest na północ od Barda, czyli Pętlę Wilczą. Minimalnie ją zmodyfikowałem (żeby było dłużej :P) trzymając się najpierw pomarańczowej a później niebieskiej ze Strefy MTB Sudety. Jest to coś dla takich dinozaurów, jak ja :) Dłuuuugie szutrowe podjazdy, kilka szybkich zjazdów i zero ludzi. Tak się kiedyś po górach jeździło! Dopiero od Przełęczy Wilczej zaczynają się single, do jakich przyzwyczaił na Glacensis Singletrack, choć i tak jest przeplatany szutrówkami, coś na styl Pętli Międzygórze. W pewnym momencie mam wybór: fuck or fun. Na pociąg i tak już nie zdążę, więc wybór jest prosty ;) W ten sposób dorzucam sobie prawie 200 metrów w pionie podczas podjazdu na Klimek. Tak, to nie było fun :P Umęczony zaczynam chyba najlepszą część Wilczej. Gdybym tylko miał więcej sił... Do Barda dojeżdżam umęczony i cholernie głodny. Ciuchcia dopiero za 1,5 godziny, więc jest czas na strawę. Ląduję w jakimś barze i... dawno mi tak kotlet z frytkami nie smakował, naprawdę! To był dobry dzień! No i Chińczyk ma nową profilówkę :D

PS Skąd tytuł wpisu? Garmin pokazał mi dziś 64 skoki na hopkach :)
Piątek, 3 maja 2024 Komentarze: 1
Dystans109.61 km
Teren10.00 km
Czas03:49
Podjazdy578 m
SprzętGrizzly
Vśrednia28.72 km/h
Vmax63.00 km/h
Tętnośr.133
Tętnomax181
Kalorie 2121 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
Oj, dawno mnie nie było w Sobótce z rowerem :) Początkowo nie mogłem się rozkręcić, ale runda wokół Ślęży dobrze mnie rozgrzała. Odcinek w kierunku Zalewu Mietkowskiego jechany przeze mnie po raz pierwszy - całkiem sympatycznie. Przyznaję jednak, że dałem ciała, bo przegapiłem zjazd nad zalew w Borzygniewie... Dlatego dzisiaj nie będzie ładnych zdjęć, mam tylko jedno z moją facjatą :p

Trasa: Różanka - Rynek - Borek - Klecina - Tyniec Mały - Żerniki Małe - Krzyżowice - Gniechowice - Żurawice - Solna - Olbrachtowice - Mirosławice - Rogów Sobócki - Sobótka - Strzegomiany - Sulistrowice - Tąpadła - Zebrzydów - Marcinowice - Klecin - Krasków - Domanice - Imbramowice - Borzygniew - Mietków - Wawrzeńczyce - Stróża - Nowa Wieś Kącka - Kąty Wrocławskie - Sadków - Pietrzykowice - Oporów
Niedziela, 17 września 2023 Komentarze: 5
Dystans76.52 km
Teren65.00 km
Czas04:18
Podjazdy1527 m
SprzętChińczyk
Vśrednia17.80 km/h
Vmax48.45 km/h
Tętnośr.136
Tętnomax164
Kalorie 2700 kcal
Więcej danych
Ale to było dobre! Pętla Złoty Stok, Dwie Przełęcze, Orłowiec, Zdrój oraz crème de la crème, czyli Trojak x2. Ta ostatnia to zdecydowanie najlepszy fragment całego Singletrack Glacensis. Górna część wyłożona sporymi kamieniami, później świetne bandy, dużo małych hopek i flow, którego inne pętle mogą pozazdrościć. Będę wracał, na pewno!

Sobota, 9 września 2023 Komentarze: 2
Dystans82.33 km
Teren65.00 km
Czas04:28
Podjazdy1164 m
SprzętChińczyk
Vśrednia18.43 km/h
Vmax47.35 km/h
Tętnośr.136
Tętnomax171
Kalorie 2425 kcal
Temp.21.0 °C
Więcej danych
Objechanie strzelińskich singli to jeden z planów na ten sezon. Cieszy, że udało się go zrealizować. Będzie krótko - chyba najfajniejsza miejscówka na MTB w pobliżu Wrocławia! Początkowo przejechałem większość trasy tegorocznego maratonu, a mając jeszcze sporo czasu do powrotnego pociągu pobawiłem się już tylko na oficjalnych singlach S1, S2, S3 oraz S4. Single bajka - fajne bandy, hopki zachęcające do skakania - fun'u miałem co niemiara. Na pewno do powtórzenia!
Niedziela, 18 czerwca 2023 Komentarze: 2
Dystans61.11 km
Teren20.00 km
Czas03:09
Podjazdy1233 m
SprzętGrizzly
Vśrednia19.40 km/h
Vmax73.30 km/h
Tętnośr.119
Tętnomax166
Kalorie 1461 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Dziś trasa krótsza i łatwiejsza, ponieważ trzeba wracać do domu... Zaczynamy od singlowej zabawy na pętli Międzygórze przeplatanej zagruzowanymi szutrówkami ;) Dalej przerzucamy się na asfalt, który jest niewiele lepszy od tych szutrówek. Druga część trasy to dużo lepsze podłoże i dużo fajniejsze podjazdy... Nawet kilka pucharków TOP10 na Stravie powpadało, więc chyba nikt tamtędy nie jeździ :D


Trasa: Sienna - Międzygórze - Szklary - Kamienna - Nowy Waliszów - Trzebieszowice - Radochów - Kąty Bystrzyckie - Stronie Śląskie - Sienna
Sobota, 17 czerwca 2023 Komentarze: 3
Dystans104.00 km
Teren70.00 km
Czas06:17
Podjazdy2621 m
SprzętGrizzly
Vśrednia16.55 km/h
Vmax71.24 km/h
Tętnośr.122
Tętnomax175
Kalorie 2967 kcal
Temp.13.0 °C
Więcej danych
Piękny dzień spędzony w górach. I choć pogoda momentami płatała figle bawiliśmy się przednio. Dużo pogawędek, kilka sprintów i sporo kamieni... Trasa nie do końca gravelowa, ale wcale nam to nie przeszkadzało. Podjazdy nie za krótkie i nie za płaskie, czyli takie, jakie być powinny :D Zjazdy mocno upierdliwe, ale jak widać - da się na szutrówce polatać po kamieniach :p Połowa trasy w Czechach, więc był czas i na piwo, i na Kofolę :) Mógłbym tak co tydzień! :)

Ok, było kilka szutrów premium, ale szczerze przyznam, że myślałem, że będzie ich więcej, zwłaszcza, że Jeseniky są często nazywane gravelową mekką.

Za to wpadło trochę kolarstwa łąkowego :D

Na koniec najważniejsze, czyli wyborowe towarzystwo - Wojtas.

Duda, syn Andrzeja :p

I moja skromna osoba :)

Panowie, było epicko. Do następnego!!!

PS Trasy nie opisuję, bo tylko Wojtas ją zna ;)

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

88942.86

KILOMETRÓW NA BLOGU

23521.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.28 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

169d 20h 31m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt Deore XT M8000
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Jeszcze zbyt wcześnie, aby wydawać ostateczny werdykt, ale wydaje mi się, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę!

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (46/30 + 11/34)
  • Koła DT Swiss Gravel LN

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem.

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460