rowerowe historie

daVe
Wpisy archiwalne w kategorii

Ogórki CX/XC

Dystans całkowity:530.41 km (w terenie 467.00 km; 88.05%)
Czas w ruchu:28:28
Średnia prędkość:17.36 km/h
Maksymalna prędkość:50.30 km/h
Suma podjazdów:4683 m
Maks. tętno maksymalne:198 (104 %)
Maks. tętno średnie:186 (97 %)
Suma kalorii:13417 kcal
Liczba aktywności:15
Średnio na aktywność:35.36 km i 2h 02m
Więcej statystyk
Sobota, 1 października 2022 Komentarze: 1
Dystans29.55 km
Teren29.00 km
Czas01:48
Podjazdy738 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.42 km/h
Vmax47.63 km/h
Tętnośr.170
Tętnomax185
Kalorie 1769 kcal
Temp.11.0 °C
Więcej danych
Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle ;) Nie żebym liczył na zwycięstwo, ale to, co odstawiałem na pierwszej pętli to jakiś dramat. Na starcie zostałem mocno zblokowany i z automatu wylądowałem w drugiej części stawki. Coś tam próbowałem odrabiać, ale jak tylko wjechałem w pierwszą sekcję XC okazało się, że zapomniałem, jak się jeździ rowerem :p Do tego doszło wilgotne podłoże, opony zaklejone błotem i już na pierwszym pniu, który należało przejechać lub przeskoczyć, wyglebiłem na lewy bok. Z czego jestem dumny, to z prędkości, z jaką podniosłem się z ziemi :D Dalej było tylko gorzej. Na drugiej sekcji XC na ostrym zakręcie w lewo-dół zablokowałem koła i pojechałem prosto - kilka metrów w jakąś zarośniętą przepaść :D Dosyć, że drzewa po drodze udało mi się ominąć :D W tym momencie moje morale osiągnęło poziom moich umiejętności technicznych (czyli po prostu sięgnęło dna) i naprawdę miałem dość tego całego Pucharu MTB Kocich Gór... Ochota na ściganie mi przeszła i zacząłem na nowo uczyć się jeździć cross-country.

Totalne odpuszczenie i wyluzowanie zadziałało, bo druga pętla poszła mi zdecydowanie lepiej. Owszem, przejechałem ją minimalnie wolniej, ale za to technicznie o wiele sprawniej. Potwierdziło się to w ostatecznych wynikach, ponieważ na drugiej pętli zyskałem trzy pozycje, gdzie prawie zawsze jest na odwrót (zazwyczaj mocno cisnę od początku, a następnie staram się jak najmniej stracić). Koniec końców melduję się dokładnie w połowie stawki open i dopiero 9 w kategorii (gdy cztery lata temu jechałem w Wysokim Kościele byłem... trzeci). 

Dwa słowa o trasie - dobra robota! Faktycznie najtrudniejszy wyścig z całego pucharu: Mienice to taka rozgrzewka po płaskim, Oborniki trochę przypominały górski maraton, za to Wysoki Kościół to klasyczne XC. Muszę bywać tam częściej, bo przez moje jeżdżenie po szosie widzę, że zaczyna brakować mi skilla w terenie. Noga jest, pod górkę zazwyczaj dochodzę osoby przede mną, za to na krętych ścieżkach to ja zostaję w tyle. Niech poprawa umiejętności będzie moim postanowieniem na nowy sezon!

Czas: 01:48:37
Pierwsza pętla: 00:53:20 (29 open)
Druga pętla: 00:55:17
Open: 26/46 (+ 6 DNF)
M3: 9/11
Strata: 0:26:25 (Jakub Kowalczyk)
Pełne wyniki: KLIK

Co do generalki Pucharu MTB Kocich Gór - ukończyłem ją! Na tym zakończmy! :p
Open: 13/24
M3: 6/7
Pełne wyniki: KLIK

Samotna walka na drugiej pętli.

To niestety koniec pierwszego w historii Pucharu MTB Kocich Gór. Mam nadzieję, że będzie organizowany w przyszłych latach, bo naprawdę fajnie się bawiłem na tych trzech wyścigach. Pierwszorzędna organizacja, bogate pakiety startowe, silna konkurencja oraz ciekawe trasy. Czy potrzeba czegoś więcej? :)

Niedziela, 25 września 2022 Komentarze: 0
Dystans42.45 km
Teren40.00 km
Czas02:07
Podjazdy931 m
SprzętChińczyk
Vśrednia20.06 km/h
Vmax43.49 km/h
Tętnośr.169
Tętnomax184
Kalorie 1953 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
Piękna pogoda, temperatura idealna do ścigania i bardzo fajna trasa. Czy można chcieć czegoś więcej?! No... może pudło, by się przydało, ale nie można mieć wszystkiego ;) Start w moim wykonaniu wyjątkowo kiepski. Tak, jak zazwyczaj dobrze sobie radzę z pierwszym skokiem tętna po starcie, tak tym razem mnie przytkało, a trzeba przyznać, że nie było czasu na rozbieg, bo od razu zaczęły się podjazdy. Ustawiony byłem gdzieś koło 20 pozycji i dałem radę się utrzymać, ale co mnie to kosztowało to moje ;)

Dzięki sporej ilości podjazdów od samego startu już na około 5 kilometrze stawka była ustawiona - ja wylądowałem w grupie około 5 osób, m.in. z Karoliną Poroś z Mitutoyo (młodziczka bardzo dobrze radząca sobie na polskiej scenie XCO). Trochę się potasowaliśmy na podjazdach na Kozie Czuby (236 m n.p.m.) oraz Gnieździec (227 m n.p.m.) po czym zostawiłem towarzyszy lekko w tyle, po to, aby doszli mnie na sekcji XC. Pierwszą pętlę kończę jednak przed nimi, bo stanęli na bufecie dosłownie parę metrów przed wjazdem na drugą rundę. Dość szybko dałem się jednak wyprzedzić i zostaliśmy we dwoje - ja i Karolina. Całą drugą rundę jechaliśmy razem - przez większość czasu to ona mi uciekała, a ja ją goniłem, co było dobrą motywacją dla nas obojga (pogadaliśmy trochę na mecie). 

Parę słów o trasie - rewelacja. Duża ilość podjazdów i to nie takich wielkopolskich hopek branych z rozpędu, ale prawdziwych podjazdów, na których można było sprawdzić najlżejsze przełożenia na kasecie. Do tego szybkie zjazdy oraz kilka dość łatwych sekcji XC. Niestety kilka razy butowałem (a to tłok, a to korzeń), ale ogólnie trasa dawała sporo frajdy, i co najważniejsze, zupełnie nie nadawała się do wożenia się na kole. Na koniec kolejny ogromny plus - początek i końcówka to kilka podjazdów/zjazdów w okolicy Grzybka (200 m n.p.m.) i Góry Holtei'a (215 m n.p.m.), gdzie super robotę robili kibice! Mimo, że wynik nie powala (konie z Mitutoyo AZS Wratislavia oraz Immotion Specialized Skoda GALL-ICM jeńców nie biorą...) to bawiłem się wyśmienicie! Za tydzień ostatni wyścig należący do Pucharu MTB Kocich Gór - w Wysokim Kościele. Chodzą słuchy, że najtrudniejszy. Zobaczymy! :)

Czas: 02:07:18
Pierwsza pętla: 01:01:36 (21 open)
Druga pętla: 01:05:42
Open: 23/51 (+ 6 DNF)
M3: 7/12 (+ 1 DNF)
Strata: 0:25:07 (Jakub Kowalczyk)
Pełne wyniki: KLIK

Mina nietęga - przede mną jeszcze jedna pętla.

Tego, że zostałem zblokowany przez osoby przede mną oczywiście nie widać... (foto by: Marcin Banasiak)

Niedziela, 12 czerwca 2022 Komentarze: 0
Dystans30.97 km
Teren30.00 km
Czas01:33
Podjazdy616 m
SprzętChińczyk
Vśrednia19.98 km/h
Vmax47.48 km/h
Tętnośr.169
Tętnomax185
Kalorie 1432 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
Powrót do Mienic na Wyścig o Puchar Wójta Gminy Wisznia Mała po 4 latach covida :p Tym razem okoliczne trzy ogórki XC (Mienice, Wysoki Kościół, Oborniki) połączono w Puchar MTB Kocich Gór - super pomysł i spora dawka mobilizacji dla mnie ;)

Jeśli chodzi o zawody to od startu do mety ogień. Pierwszą pętlę kończę ze średnim tętnem 173 ud./min. (w moim wieku to już chyba niebezpieczne :p ) Trasa naprawdę spoko - najpierw kilka interwałowych podjazdów, w drugiej części pętli więcej XC - były nawet wykrzykniki! Poziom trudności na bardzo rozsądnym poziomie, ale przez wysuszone podłoże klika delikatnych gleb widziałem. Mi osobiście udało się bez wywrotek, ale mam po prostu niejeżdżone opony w czarnuchu :D

Końcowy wynik... hmmm... taki sobie. Karty od początku były rozdane, jak tylko zobaczyłem IMMotion oraz Mitutoyo na liście startowej. Po prostu przy obecnej "formie" więcej nie dałbym rady ugrać. Za to bez problemu ogoliłbym mini, bo wszystkie konie pojechały dłuższy dystans i gdybym odpuścił drugą pętlę byłbym pierwszy w kategorii :p

Chwilowo jednak nie zmieniam kategorii na "dla początkujących". Może i pudło jest poza zasięgiem, ale nie przeszkadza to świetnie się bawić. Czy nie o to w tym chodzi? :)

Czas: 01:33:27
Pierwsza pętla: 00:45:41 (23 open)
Druga pętla: 00:47:46
Open: 25/81 (+ 2 DNF)
M3: 10/24 (+ 1 DNF)
Strata: 0:15:43 (Marcin Kawalec)
Pełne wyniki: KLIK

Sobota, 6 października 2018 Komentarze: 1
Dystans36.14 km
Teren35.00 km
Podjazdy707 m
SprzętChińczyk
Vmax50.30 km/h
Tętnośr.176
Tętnomax188
Kalorie 1884 kcal
Temp.17.4 °C
Więcej danych
Kolejny wyścig XC o Puchar Wójta Gminy Wisznia Mała, tym razem w miejscowości Wysoki Kościół. Impreza kameralna, ale świetnie przygotowana. Start wyjątkowo ostry bo od razu asfaltem pod górę - po 20 sekundach mam tętno 185!!! Jadę bodajże na 8 pozycji, w tym za dziewczyną z K1 - nie ma co, będą z niej ludzie ;) Asfalt szybko się kończy i wjeżdżamy na pierwszą sekcję XC. Trasy nie znam, więc jadę mocno zachowawczo, zwłaszcza, że jest dużo piachu. Zaczynają formować się grupki - w ucieczce 3 osoby, "peleton" liczy 4, a ja przewodzę całej reszcie. Tempo, jak dla mnie, za wysokie, ale nie odpuszczam. Polny łącznik bez zmian w kolejności, ale przed drugą sekcją XC zaczyna mnie przytykać i delikatnie zwalniam dając się wyprzedzić paru osobom. To najsłabszy w moim wykonaniu fragment wyścigu. Pierwszą rundę kończę z dwójką rywali z M3 na kole...
(foto by: OKSiR Wisznia Mała)


Tuż za linią startu/mety daję się nawet wyprzedzić, ale na szczęście szybko się pozbierałem i powoli zaczynam jechać swoje. Wiem już czego się spodziewać po trasie, więc coraz częściej nawet nie kładę rąk na klamkach podczas zjazdów. Trasa jest naprawdę fajna, jest parę technicznych zawijasów na drugiej sekcji XC, szybkie zjazdy, ale też podjazdy, których nie da się wziąć z rozpędu i trzeba wrzucić z tyłu wszystko, co się ma :) Oprócz tego widoczki, polne przeloty wśród pól kukurydzy, a nawet podjazd pod stok narciarski! (foto by: OKSiR Wisznia Mała)


Drugą rundę kończę z 16-sekundową przewagą nad goniącym mnie Henrykiem i prawie minutą straty do jadącego przede mną Piotra z M3. Co zaskakujące, z pierwszej sekcji XC wyjeżdżam tuż za nim, by wyprzedzić go na łączniku między stajnią a lasem. Wiem, że znalazłem się na 12 pozycji open, ale nie mam pojęcia, który w kategorii. Ostatnią rundę przejeżdżam pewnie kontrolując przewagę nad goniącymi mnie rywalami z kategorii i przy okrzykach żony, córki, rodziców i psa ;) przekraczam linię mety :) Po chwili dowiaduję się, że jestem trzeci, fajnie :) Jeszcze tylko zdjęcie z Wójtem i można wracać do domu świętować pół-roczek Laury :)


Czas: 01:49:34
Pierwsza pętla: 00:35:17 (13 open)
Druga pętla: 00:36:45 (13 open)
Trzecia pętla: 00:37:32
Open: 12/41
M3: 3/13
Strata: 0:19:39 (Jakub Kowalczyk)
DST: 36,14 km
Uphill: 707 m
AVG: 19,79 km/h
Vmax: 50,3 km/h
CADavg: 80 rpm
Garmin Connect
Sobota, 16 czerwca 2018 Komentarze: 0
Dystans31.71 km
Teren30.00 km
Czas01:39
Podjazdy592 m
SprzętChińczyk
Vśrednia19.22 km/h
Vmax49.10 km/h
Tętnośr.175
Tętnomax185
Kalorie 1548 kcal
Temp.24.8 °C
Więcej danych
Wyścigu o Puchar Wójta Gminy Wisznia Mała - klasyczny ogór, w sam raz do ogolenia :)
Dojazd z rodziną na miejsce startu, rzut oka na koszulki zawodników i już jest pewne, że nagrody pieniężne open są rozdane. Zostaje mi walka o podium w kategorii. Ruszam z drugiej linii, nie pcham się na czoło grupy, ale jadę gdzieś na 7-8 miejscu open i 2 w M3 (foto by: OKSiR Wisznia Mała)


Po wjeździe w las czub przyspiesza i zostaję tam, gdzie byłem. Trasa początkowo bardzo łatwa, ale dość pagórkowata. Pierwsza sekcja XC fajna, jednak bez jakichkolwiek trudności technicznych. Pod jej koniec, na wyjściu z zakrętu, zbyt mocno staję na pedałach w czasie zmiany biegu i łańcuch nie wytrzymuje (foto by: OKSiR Wisznia Mała)


Jestem pewien, że mam ze sobą spinkę, ale jednak nie... Wkurw jest spory i mam dość ścigania tego dnia.

Patrząc na licznik wydaje mi się, że jestem blisko mety (pierwszej pętli), więc myślę sobie - podbiegnę na metę i tam zastanowię się, co dalej. No i tak sobie biegnę, gdy zaczynają mnie mijać kolejni zawodnicy. Po pewnym czasie mety nadal nie widzę, więc decyduję się na skuwanie łańcucha na trasie. Pierwsza próba nieudana, bo w pośpiechu za mocno wybijam pin. Za drugim razem się udało, więc zaczynam gonić. A jest kogo, bo wyprzedziło mnie sporo osób. Wpadam jeszcze w jedyną kałużę na trasie i ubłocony cisnę przez drugą sekcję XC, równie łatwą, jak pierwsza. Zaczynam kogoś tam wyprzedzać, więc stwierdzam, że jednak pocisnę drugą rundę.

Drugą rundę przejeżdżam z siódmym czasem, fajne są komentarze wyprzedzanych - "Szybko się pozbierałeś, dawaj, dawaj!", "Aaaa... Ty z tych szybkich jesteś! Ciśnij!" :) itd. Na mecie okazuje się, że jestem 4 w kategorii, więc tylko wciągnęliśmy kiełbaskę z Atosem, wypiłem piwko (dawali w pakiecie! :) i żona odwiozła mnie do domu :D

To byłby koniec wiszniowskiego ogóra, ale wieczorem licząc, ile straciłem na zabawach z łańcuchem, zauważam to:


Koleś będący drugi w M3 dwukrotnie skraca trasę, co daje mu około 1:30 minuty zysku. Mi to bez różnicy, bo na łańcuchu straciłem ponad siedem, ale koleś będący trzeci mniej więcej tyle tracił do drugiego miejsca. Zgłosiłem to organizatorom i po prawie tygodniu obrad stwierdzili w sumie nie wiem co, ale kazali mi przyjechać po dyplom i jakiś upominek. Czyli chyba jednak go zdyskwalifikowali (ponoć tłumaczył się, że nie zauważył skrętu, choć z pierwszym razem był raptem 7 sekund za mną :D ).

Taki to był ważny ogór, że niektórzy aż skracali trasę!!!  :D

Czas: 01:47:50 (czas ruchu wg Garmina 01:39:45...)
Pierwsza pętla: 00:57:26
Druga pętla: 00:50:24
Open: 13 lub 14/41
M3: 3 lub 4/13
Strata: 0:25:33 (Jakub Kowalczyk)
DST: 31,71 km
Uphill: 592 m
AVG: 19,1 km/h
Vmax: 49,1 km/h
CADavg: 82 rpm
Garmin Connect
Niedziela, 20 marca 2016 Komentarze: 1
Dystans57.70 km
Teren55.00 km
Czas02:47
Podjazdy581 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia20.73 km/h
Vmax43.50 km/h
Kalorie 1984 kcal
Temp.1.7 °C
Więcej danych
Wyścig w czterech zdaniach, czyli swarzędzkie hajlajtsy:

Charty na starcie szczerzą kły, a ja ustawiam film na drogę :) (foto by: Fotografia Mateusz Szymczak)


Skupienie - jest! chusta moro - jest! zarost - jest! Jestem gotów! (foto by: Fotografia Mateusz Szymczak)


Jazdaaaa!!! (foto by: Fotografia Mateusz Szymczak)


I tak aż do samej mety! ;) (foto by: Fotografia Mateusz Szymczak)


Wyścig tuż za płotem, więc dojeżdżam rowerem. Na miejscu sporo znajomych twarzy - ja już wiem, że warto było przyjechać :) Najpierw robimy parę kółek rozgrzewki. Trasa łatwa, miła i przyjemna do tego stopnia, że na pierwszym kółku Jarek decyduje się na bliskie spotkanie z glebą ;) Ludzi na starcie nie ma zbyt wielu, więc w sumie prawie wszyscy stali w pierwszej lini, tylko Jarek w najpierwszej ;) Koło mnie robi się lekkie zamieszanie przez co nie łapię się do czołówki, ale do drugiej grupy, z której też dość szybko mnie urywają i ląduję w okolicach 8-10 pozycji open.

W sumie to dużo się nie dzieje, dwa fogty udaje się wyprzedzić a Rafała Mermela (również fogt) przez cały ścig mam w zasięgu wzroku. O dziwo mnie też nie wyprzedzają (poza Filipem Boguckim z teamu Bób Ogór Włoszczyzna :D). W międzyczasie, na szóstym kółku przedwcześnie finiszuję i wpadam w taśmę na zjeździe, ale okazało się, że to jeszcze nie koniec wyścigu. Trochę szkoda paru sekund, ale sytuacja wywołuje spory śmiech. Również mój :p 

W końcu, po 13 rundach (nie dostałem dubla!) kończymy zabawę. Dwa głębokie wdechy i okazuje, się że za chwilę rusza wyścig memoriałowy open na 5 rund. Oczywiście startuję, ale bardziej w ramach rozjazdu, niż walki. Ot, "zwykłe" nabijanie kilometrów ;) W statystykach, tego wyścigu nie obejmuję (co innego, gdybym wygrał... ;)

W kategorii M30 (w sumie mam jeszcze 29 lat - oszukali mnie!) ląduję na 5 miejscu a w open 9/24. Drogbas goli ścig kończąc go DRUGI open (i zarazem drugi M30). Na podium wskakuje również Marcin. Tylko ja jak zwykle tuż za... ;(

Czas: 00:50:10
Open: 9/24 (1 DNF)
M30: 5/10
Strata: 0:02:20 (Radek Lonka)
DST: 19,86 km
Uphill: 230 m
AVG: 23,75 km/h
Vmax: 37,8 km/h
CADavg: 87 rpm
Garmin Connect (nie warto nawet klikać, opaska się rozładowała)

Sobota, 23 maja 2015 Komentarze: 0
Dystans28.83 km
Teren28.00 km
Czas01:51
SprzętLawinka
Vśrednia15.58 km/h
Vmax46.35 km/h
Temp.22.0 °C
Więcej danych
Ogórek dosłownie za płotem, bo w Szubinie, więc dlaczego by nie pojechać go ogolić? Wygrać się nie udało, ale i tak było fajnie. Zacząłem pechowo, bo od sprawdzenia podłoża jeszcze w trakcie objazu trasy. Na szczęście skończyło się tylko na delikatnym szlifie podudzia i lekko obitym kolanie. Ufff :)

W sumie startowało nas 32 osoby, czyli bardzo kameralnie. Ruszam z czołówką, ale po chwili strzelam, nie mam nogi tego dnia. Podejrzewam, że wpływ na to miał wirusowy szejk przyjęty dzień wcześniej (wścieklizna, kleszcze, błonica, japońskie)... Jednak skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B i dojechać do końca. Na drugim kółku straciłem chyba najwięcej, później szło już dość dobrze. Trochę zamieszania na mecie szóstego kółka bo ponoć wjechałem razem ze zwycięzcą (czyli łapiąc dubla) i zatrzymali mnie żebym już dalej nie jechał, ale po chwili stwierdzili, że jednak mam jechać ostatnie kółko (notabene jednak mi go nie zaliczyli w wynikach, ale ja je ujmuję, bo przecież je przejechałem :P ). Ostatecznie wynik mocno poniżej oczekiwań, ale bawiłem się przednio :) (foto by: Arek S.)


Trasa - rewelacja! XC w najczystrzej formie. Żadnych udziwnień, rock gardenów i tym podobnych. 3,4 km pięknego singla, w zasadzie wyprzedzanie tylko bokami. Dwie ścianki do butowania, jeden ostry zjazd, reszta do zrobienia na środkowej tarczy. Podłoże bardzo luźne, więc sporo razy rower uciekał w zakrętach. To był dobry trening techniki!

Czas: 1:26:37 (7 okrążeń)
Elita: 7/9
Strata: 0:13:37 (Mateusz Lewandowski)
DST: 23,72 km
AVG: 16,43 km/h
Vmax: 46,35 km/h
CADavg: 75 rpm


Niedziela, 29 marca 2015 Komentarze: 4
Dystans30.47 km
Teren25.00 km
Czas02:16
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia13.44 km/h
Vmax45.53 km/h
Temp.6.0 °C
Więcej danych
Jakiś czas temu zrezygnowałem z tego wyścigu. Ostatnio z pracy wracam o 20.00 (o ile w ogóle wracam, bo delegacji jest sporo...) Gdy już jestem w domu, to na rower brakuje sił i chęci. Dodatkowo ostatni tydzień przetrwałem chyba tylko dzięki końskim dawkom aspiryny. To wszystko złożyło się na mega spadek formy. Sobotnie urodzinowe piwkowanie też nie pomogło ;) Mimo wszystko JacekMariusz namówili mnie na start - Mariusz nie chciał być ostatni i liczył na mnie ;)

Dzień zaczęliśmy od pożywnego śniadania i małego przepalenia na starej trasie Kujawi na Myślęcinku. Szkoda, że miejscowy leśniczy jest tępy jak but i wygonił stamtąd kolarzy. Poprzednia trasa była o wiele ciekawsza... No, ale nic się z tym nie da zrobić... To i tak dobrze, że po tym wszystkim, bydgoska ekipa nadal organizuje te zawody.

Od samego początku pogoda nie rozpieszczała - było zimno i wietrznie. Dodatkowo przed startem Jacka zaczęło padać, dlatego skoczyłem do domu po samochód, żeby było gdzie się ogrzać. Miejscówkę na parkingu mieliśmy idealną - przez przednią szybę widzieliśmy akurat najciekawszą część trasy. Jacek ruszył z samego końca, ale ostatecznie kilkanaście osób wyciął. Ma chłop nogę!

Na starcie elity znalazły się same konie/cyborgi/czy jak ich tam nazwać ;) Arek Suś śmiał się po wszystkim, że to była rekordowa Kujawia jeśli chodzi o średnią ilość watów na nogę w elicie :) Od początku wiedziałem, że walczę raczej o to, aby nie być ostatnim a nie żeby wygrać ;) Powiem krótko: udało się (to pierwsze oczywiście). Ale było mega ciężko. Rower cały w mieszance trawy z gliną. Na zjazdach ZERO przyczepności, w sumie na podjazdach też. Pod najbardziej stromą "zmarszczkę" ledwo wchodziłem... W sumie chyba nigdy tyle nie butowałem na zawodach. Myśl o rezygnacji pojawiła się chyba na czwartym okrążeniu... Jednak zawziąłem się w sobie i postanowiłem dotrwać do końca. Dosłownie - DOTRWAĆ... (foto by: Dariusz Danielek)


Czas: 1:11:58.330
Junior+Senior: 49/61
Senior: 47/56
Strata: OGROMNA!!! Bartosz Banach nie schodził poniżej 7 minut na rundzie... (patrz tabela niżej)
DST: 12,91 km
AVG: 10,76 km/h
Vmax: 45,53 km/h
CADavg: 71 rpm

JPbike daVe duda
09:51.050 09:01.990 09:50.980
09:30.830 09:48.600 10:14.550
09:22.980 09:53.410 10:46.070
09:44.940 10:41.530 11:02.950
10:08.210 10:48.900 11:26.780
11:09.010 11:55.040
10:34.890 12:01.360

Jak widać w tabelce do trzeciego kółka nie było tragicznie. Później - brak słów. Jedyne pocieszenie, że na każdym okrążeniu byłem szybszy od Mariusza ;) No i że najszybsze z naszej trójki jest moje :) Reszta wyścigu - porażka. Czas rzucić dodatkową pracę i wziąść się za siebie :)

Na zakończenie podziękowanie za super zawody dla Arka, Ani, Tomka i reszty ekipy BydBike. Mimo paru niedociągnięć (m.in. spływających numerków :) z roku na rok jest lepiej. Stawka zawodników to krajowa czołówka, ale nie ma się co dziwić, skoro najlepsi z nich walczą o prawdziwy hajs a nie dętkę czy lampkę ;) Fajnie było się z nimi zmierzyć :)

PS Mariusz, Jacek - super, że przyjechaliście. Oby więcej takich weekendów!

PS2 Wykonałem małą kalkulację dla pierwszych pięciu kółek dla Goggle Pro Active Eyewear ;)
JPbike - 00:48:38 (-00:01:36)
daVe - 00:50:14
duda - 00:53:21 (+00:03:07)
Niedziela, 8 marca 2015 Komentarze: 9
Dystans7.14 km
Teren7.00 km
Czas00:29
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia14.77 km/h
Vmax35.31 km/h
Temp.12.0 °C
Więcej danych
Tym razem nie poszło tak, jak powinno. Start spoko, byłem ustawiony w drugiej lini, więc wystartowałem gładko i bez przepychanek. Pierwsze kółko kończyłem na 15 miejscu open, Jacek był 10 sekund i 4 miejsca za mną. JarekWojtekDrab tracili ponad pół minuty. Na początku drugiej rundy zaczęło robić się dużo miejsca wokół mnie, więc jechałem równym tempem kontrolując sytuację wokół - miałem plan jak najdłużej utrzymać przewagę nad Jackiem ;) Niestety, na wyjściu z jednego z zakrętów między drzewami depnąłem zbyt mocno i strzelił łańcuch. Tak po prostu, bez żadnego zgrzytu, zmiany przełożeń itp. Zrezygnowany powlokłem się do samochodu mijając linię startu, żeby powiedzieć, że to koniec. Kurek coś tam jeszcze wspomniał o zbyt silnej nodze ;)

Idąc do auta przeszło mi przez głowę, żeby jednak się nie poddawać bo może uda się coś jeszcze wywalczyć. Podjąłem decyzję o szybkim skuciu łańcucha i wróciłem do gry tracąc około 7-8 minut. Niestety, pod koniec trzeciego kółka LACZEK i mega wkurw z tego powodu. W tamtym momencie miałem już dość ścigania i jak najszybciej wrzuciłem rower do samochodu. Tylko sędziom było dziwnie wesoło, jak im powiedziałem, że znowu się wycofuję...

Dzisiaj okazało się, że był to BŁĄD. Generalka elity tak się ułożyła, że nawet gdybym ukończył wyścig na ostatnim miejscu z rowerem na plecach (lub na rowerze Asi ;) skończyłbym cykl CycloCross Wlkp 2015 na piątym miejscu. A tak jestem siódmy, bo za DNF nie liczą się punkty. Nauczka na przyszłość: TRZEBA WALCZYĆ DO SAMEGO KOŃCA, NAWET NA HULAJNODZE!!!

Pełne skupienie i wola walki (foto by: Paweł Szczupał)


Dawaj, dawaj! (foto by: Olga)


No i po wszystkim. Najważniejsze, ża atmosfera dopisała! Dzięki za kolejną miło spędzoną niedzielę (również Zbychowi, który nie załapał się na końcowe zdjęcie ;)! (foto by: Olga)
Niedziela, 22 lutego 2015 Komentarze: 9
Dystans23.30 km
Teren23.00 km
Czas01:27
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia16.07 km/h
Vmax35.65 km/h
Temp.6.0 °C
Więcej danych
Na szybko parę słów, reszta będzie ze zdjęciami :) W Wągrowcu pojawiliśmy się tylko we dwójkę (z Jackiem). Goggle, co jest z Wami?! W ramach objazdu 1,5 rundy i trochę kręcenia po okolicy. Tym razem nie chcieliśmy przespać ustawiania na starcie, dostaliśmy nawet miejsce w "sektorze". Jednak sam początek kiepsko mi idzie, zrobiło się tłoczno i nie chciałem przepychać się do przodu ryzykując glebę. W tym momencie Jacek był z 5-8 miejsc przede mną. Pierwsza runda to szukanie miejsca w szyku, od drugiej było już spokojniej jednak zacząłem gubić Jacka z oczu. W zasadzie cały wyścig przejechałem z Andrzejem Jackowskim. Po pierwszych przetasowaniach, na drugim okrążeniu siadłem mu na koło i jechałem aż do ścianki. Tam wyprzedziłem go na podbiegu i przez kilka kółek kontrolowałem sytuację. Na trzecim od końca lekko mnie ścięło i dałem się wyprzedzić. Nie na długo jednak - na ostatnim kółku na ściance znowu zaatakowałem i dowiozłem do mety prowadzenie :)

Co do samej trasy - rewelacja! Bardzo udany mix xc i cx. Początek to typowe xc - dużo zakrętów, w zasadzie ciągle góra-dół. Jedna przeszkoda do przeskoczenia, ostry zjazd i ścianka do wbiegnięcia (z każdym okrążeniem było coraz gorzej...). Dalej kawałek prostej na wyrównanie tętna po wdrapywaniu się z rowerem na plecach i parę nawrotów na stadionie pomieszanych z dwoma sekcjami schodów i kolejnymi "płotkami". Żałujcie, że Was nie było!

Wynik? Spoko. Niby gorzej, niż w Skokach, ale od tamtego czasu nie byłem na zewnątrz na rowerze ani razu. I tak dobrze, że dałem radę po urlopie na nartach. Teraz trzeba dobrze przepracować najbliższe dwa tygodnie bo na TKKF-ie będę bronił 5-ego miejsca w generalce :) 3mać kciuki!

Czas: 1:00:10,02 (10 okrążeń)
Elita: 8/13 (2 DNF)
Elita+Masters: 18/41 (3 DNF)
DST: 17,30 km
AVG: 17,25 km/h
Vmax: 35,65 km/h
CADavg: 71 rpm

Goggle Pro Active Eyewear STATS
JPbike - 7 Masters - 0:57:31,81 (10 okrążeń)
daVe - 8 Elita - 1:00:10,02 (10 okrążeń)

Zdjęć tym razem dużo mniej (foto by: Ewa Piastanowicz)


Za to jedno w gazecie :p

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

90222.56

KILOMETRÓW NA BLOGU

24078.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.30 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

172d 02h 11m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (32T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Po prawie 10 tys. kilometrów szutrów i tragicznych asfaltów mogę stwierdzić, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :)

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem.

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460