droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

> 50

Dystans całkowity:35114.18 km (w terenie 12243.00 km; 34.87%)
Czas w ruchu:1458:08
Średnia prędkość:24.08 km/h
Maksymalna prędkość:74.50 km/h
Suma podjazdów:182081 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:717550 kcal
Liczba aktywności:528
Średnio na aktywność:66.50 km i 2h 45m
Więcej statystyk
Niedziela, 25 sierpnia 2013 Komentarze: 0
Dystans61.36 km
Teren40.00 km
Czas02:32
SprzętLawinka
Vśrednia24.22 km/h
Vmax51.39 km/h
Tętnośr.181
Tętnomax195
Kalorie 2607 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
CADavg: 86 rpm | HZ: 0% | FZ: 1% | PZ: 99%

Przez ostatnie dwa tygodnie wogóle nie jeździłem, no ale ścigać się trzeba! Tym razem w Wałczu. Na starcie tradycyjnie już kilkoro znajomych z teamu: kłosiu, Wojtek z Olgą, Łukasz, JoannaZygmunta (jeśli dobrze kojarzę) no i duda oczywiście (przyjechaliśmy z weekendu pod namiotami, właśnie w okolicach Wałcza). Od startu poszliśmy dość ostro, mi udało się wyminąć sporą grupkę na pierwszym zjeździe, bo się jedna strona w koleinach przyblokowała. Dzięki temu już na początku nie musiałem zbyt dużo wyprzedzać, bo byłem mniej więcej w mojej części stawki. Na około 10-15 kilometrze przykra sprawa, tubylcy przekręcili strzałki, przez co kłosiu i Wojtas poszli w siną dal... Mnie akurat nawróciły osoby stojące niedaleko. Trasa wiodła częściowo asflatami, większość leśnymi piaskownicami. Piach był największym utrudnieniem na tym ścigu. Za to miłym akcentem Góra Bukowa - dość konkretna ścianka do wjechania i parę szybkich zjazdów. Właśnie na niej doszedł mnie Wojtek, Mariusz jeszcze wciągał kurz spod moich opon :D Na zjeździe też mnie nie doszedł ;) Dopiero na asfalcie musiałem się poddać, ale zaczepiłem się w ich pociągu i dogoniliśmy uciekającego Josipa. Jeszcze parę kilometrów się z nimi powiozłem, ale niestety zacząłem odpadać... No coż, są silniejsi! W zasadzie do końca pętli jechałem sam. Przy wjeździe na drugą dogoniła mnie Marta Gogolewska i jeszcze 2-3 panów. Również do tego pociągu się załapałem. Wspólnie pocisnęlimy trochę asfaltami i po raz kolejny wdrapaliśmy się na Bukową. Na drugiej pętli zaczęliśmy wyprzedzać miniowców. Właśnie na ściance przed Bukową wyprzedzałem Wojtkową Olgę dzielnie wpychającą bike'a na górę :) Niestety, mniej więcej w tym momencie nasz pociąg zaczął się rwać i musiałem uznać wyższość Marty Gogolewskiej - ma kobieta powera! W zasadzie do końca nic więcej się nie działo. Ot, samotna walka z wiatrem i piachem, co chwila tylko przerywana wyprzedzaniem miniowców :) I tak do samej mety! Wynik satysfakcjonujący, klasycznej bomby nie było, technicznie jak najbardziej ok. W tym tygodniu może uda się coś pojeździć, a w kolejny weekend następny ścig w ramach Wielkopolskiego Grand Prix!

Czas: 2:31:59
Check point1: 0:46:17 / 19
Check point2: 1:34:12 / 29
MEGA Open: 39/83 (+3 DNF)
MEGA M2: 11/14 (+1 DNF)
Strata: 0:24:17 (Borys Góral)
DST: 61,36 km
AVG: 24,22 km/h
Vmax: 51,39 km/h

Goggle Pro Active Eyewear STATS
klosiu – 23 (9 M3) – 2:23:53 (- 0:08:06)
josip – 25 (10 M3) – 2:24:55 (- 0:07:04)
daVe - 39 (18 M2) - 2:31:59
Kostrzyński Łukasz - 49 (3 M1) - 2:37:17 (+0:05:18)
duda - 62 (12 M3) - 2:44:09 (+0:12:10)

PS Zdjęcia z bananem jeszcze nigdy nie miałem :D
Niedziela, 11 sierpnia 2013 Komentarze: 2
Dystans87.06 km
Teren60.00 km
Czas03:37
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia24.07 km/h
Vmax48.06 km/h
Tętnośr.177
Tętnomax200
Kalorie 3305 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
CADavg: 85 rpm | HZ: 1% | FZ: 5% | PZ: 94%

Znowu brakło mi czasu na napisanie relacji "na świeżo", więc będzie krótko i na temat. Ludzi do Suchego Lasu zawitało sporo, jak zwykle więcej niż się spodziewał organizator, więc start przełożono o 15 minut. Pierwsze kilometry to niezła nerwówka, czub się lekko zagubił i później nadrabiał po krzakach i z wulgaryzmami na ustach. Nie fair, nawet bardzo. Od samego startu trzymałem się z przodu, najpierw w zasięgu wzroku Wojtka, później on w moim. Gdzieś od 8-10 kilometra zacząłem współpracować z nieznanymi mi wcześńiej dwoma chłopakami z GPAE Teamu i po pięknej pracy na zmianach doszliśmy grupkę Wojtka i m.in. chłopaków z Bydzi. Niestety nie utrzymaliśmy koła i przed poligonem nam odjechali. Na asfaltówce próbowaliśmy ich gonić, nawet sam zacząłem pościg, ale chłopacy tak dorzucili do pieca, że zamiast skleić, odpadłem jako pierwszy :p Na czołgówce ich jednak doszedłem, trochę się potasowało i zacząłem długą jazdę z Łukaszem z naszego teamu. Przed nami cisza, za nami też. Wtedy nie wiedziałem, że jadący przed nami pociąg z Wojtkiem pogubił trasę (my też byliśmy tego bliscy w tym samym miejscu co oni). Druga runda przywitała nas deszczem. Do tego doszły wątpliwości co do długości trasy - przed startem nikt nie potrafił powiedzieć, ile będzie dokładnie. Jednak już wtedy wiedziałem, że będę miał mało wody bo jechałem tylko z jednym bidonem... W lesie za "rybką" doszedł nas zagubiony wojtkowy wagonik. Powoli zaczęło brakować mi sił. Na poligonie odcięło mnie całkowicie i mniej więcej wtedy straciłem około 10 pozycji. Cóż zrobić, nie byłem przygotowany na ponad 80 km, a nie chciałem zarżnąć się w trupa bo jeszcze tego samego dnia w nocy jechaliśmy na kilkudniową wędrówkę po Tatrach Wysokich (stąd też opóźnienie w relacji). Ostatecznie na metę wjechałem z całkiem dobrym, jak na mnie, wynikiem. Gdyby nie ostatnie 10 km... Ehhh... ;) (foto by: fotomtb.pl)


Czas: 3:19:47
Check point1: 0:55:59 / 43
Check point2: 1:37:16 / 32
Check point3: 2:31:33 / 39
MEGA Open: 47/112 (+6 DNF)
MEGA M2: 18/26 (+? DNF)
Strata: 0:32:31 (Paweł Bober)
DST: 83,40 km
AVG: 25,05 km/h
Vmax: 48,06 km/h

Goggle Pro Active Eyewear STATS
krzychuuu86 – 15 (6 M3) – 2:59:10
JPbike – 19 (8 M3) – 3:02:32
josip – 31 (13 M3) – 3:15:01
Tomczak Adam - 36 (15 M3) - 3:17:08
Kostrzyński Łukasz - 38 (1 M1) - 3:17:11
daVe - 47 (18 M2) - 3:19:47
MaciejBrace - 109 (42 M3) - 4:27:01
Czwartek, 1 sierpnia 2013 Komentarze: 2
Dystans55.51 km
Teren10.00 km
Czas03:08
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia17.72 km/h
Vmax39.72 km/h
Temp.24.0 °C
Więcej danych
CADavg: 66 rpm | Dziwnów - Dziwnówek - Łukęcin - Pobierowo - Trzęsacz - Rewal - Trzęsacz - Pobierowo - Łukęcin - Dziwnówek - Dziwnów - Międzywodzie - Dziwnów

Trochę zwiedzania, trochę spacerem, trochę szybciej, trochę lodów :p
Morska bryza Kategoria > 50, PC-15
Środa, 31 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans71.89 km
Teren3.00 km
Czas02:41
SprzętLawinka
Vśrednia26.79 km/h
Vmax51.39 km/h
Tętnośr.158
Tętnomax191
Kalorie 2242 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
CADavg: 85 rpm | HZ: 14% | FZ: 38% | PZ: 47%
Dziwnów - Międzywodzie - Wolin - Międzyzdroje - Wisełka - Międzywodzie - Dziwnów

Bryza była taka, że jak się skończyła to musiałem koszulkę wykręcać... Pie*** nadmorska pogoda... ;)
Piątek, 12 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans81.85 km
Teren26.00 km
Czas04:07
SprzętLawinka
Vśrednia19.88 km/h
Vmax46.35 km/h
Temp.25.0 °C
Więcej danych
2013 Drawieńska włóczęga
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci

CADavg: 76 rpm | Karwice - Sienica - St. Studnica - Giżyno - Kalisz Pomorski - Dębsko - Drawno - Chomętowo - Niemieńsko - Konotop - Sitnica - Głusko - J. Ostrowieckie - J. Czarne - Ostrowite - Jagoda

Weekend akurat mam wolny, z dala od cywilizacji, więc postanowiłem powłóczyć się po okolicy. Pierwsze 10 km przebiegało leśną piaszczystą drogą. Mając załadowane sakwy lepiej jednak poruszać się asfaltami, dlatego też nimi przebiegała dalsza wyprawa. Nawet nie wiem, kiedy dotarłem do Drawna. Tam lodzik (nowy Magnum Pink - nie polecam) i pierwszy w ciągu dnia kontakt ze światem (oszczędzam baterie). Po kolejnych kilometrach docieram do Niemieńska, tam rzut okiem na ośrodek szkolno-wychowawczy i decyzja o odbiciu na Konotop, gdzie znajdują się ruiny pałacu z XIX w.


Podziwiam ludzi żyjących w takich miejscach. Wieś liczy około 160 mieszkańców. Wokół tylko lasy i jeziora. Nic więcej...


Dojeżdżając do Konotopu, na niewielkim asfaltowym zjeździe, prawie rozjechałem zaskrońca śpiącego na samym środku drogi :)


Tuż przed Głuskiem zatrzymuję się na starym cmentarzu. Będąc tam zupełnie sam poczułem się trochę nieswojo. Prawie jakbym naruszał prywatność zmarłych.


W Głusku, po rozmowie z tubylcami ostatecznie odrzucam pomysł biwaku nad Czarnym. Nie chciałbym za niego zapłacić tyle, ile za nocleg w Sheratonie... Będąc w zasadzie na swoim terenie udaję się nad Ostrowieckie i stamtąd nad Czarne, gdzie spijam piwko mocząc nogi dosłownie między rybami.


To chyba najpiękniejsze miejsce w całym parku.


Choć trzeba przyznać, że konkurencja jest spora, np. pięknie wyremontowana osada Ostrowite.


No i oczywiście nasza Jagódka. Tym razem spokojna, bo jestem tam sam; nawet kluczy nie brałem. Wystarczy obecność w tym miejscu, aby poczuć się jak w domu :)



2013 Drawieńska włóczęga
Kolejny dzień --->
Środa, 10 lipca 2013 Komentarze: 1
Dystans77.26 km
Teren10.00 km
Czas03:17
SprzętLawinka
Vśrednia23.53 km/h
Vmax48.51 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax189
Kalorie 2314 kcal
Temp.18.0 °C
Więcej danych
CADavg: 79 rpm | HZ: 39% | FZ: 46% | PZ: 11%

Karwice - Mielenko Drawskie - Drawsko Pomorskie - Borne - Ostrowice - Gronowo - Złocieniec - Lubieszewo - Linowo - Gudowo - Mielenko Drawskie - Karwice

Hej hej! Jakby ktoś pytał, to żyję! :) Chwilowo wyniosło mnie na poligon drawski, ale tutaj też da się jeździć rowerem ;) Ba, i to moją własną prawie-rodzoną Lawinką bo oczywiście wziąłem ją ze sobą! A tereny przepiękne tutaj! Polecam wszystkim odwiedzić ten zakątek Polski. Mnóstwo jezior, lasy i o dziwo same pagórki, zero płaskiego! Do tego sporo dziczyzny w lasach i żołnierzy pochowanych w krzaczorach, bo jednostka tutaj koło jednostki. Podoba mnie się! :)

PS Wyprawa na Bornholm zakończona ogromnym sukcesem! Zdjęcia są w trakcie obróbki a relacja ujrzy światło dzienne, jak tylko na dłużej wrócę do cywilizacji, co w sumie nie wiem, kiedy nastąpi, bo prawie codziennie decyzje się zmieniają :D
Sobota, 6 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans66.00 km
Teren10.00 km
Czas04:10
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia15.84 km/h
Vmax52.50 km/h
Temp.22.0 °C
Więcej danych
2013 Cykelveje na Bornholmie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

CADavg: 61 rpm | Nexø - Paradisbakkerne - Ølene - Bastemøse - Rokkestenen - Kongemindet - Ekkodalen - Paradisbakkerne - Nexø

Wyjazd dobiega końca, więc trzeba zobaczyć to, co za każdym razem omijaliśmy. Zaczynamy od Paradisbakkerne, gdzie próbujemy poruszyć pewien kamyk (kiedyś było to możliwe, ale się popsuł) a później mierzymy się z odcinkiem specjalnym, czyli pieszym szlakiem usianym kamieniami. Próba ta kończy się dla mnie niegroźną wywrotką :p


Paradisbakkerne jest tylko namiastką tego, co ma nas spotkać w Almindingen.
Najpierw jednak szukamy ptaków w rezerwatach przyrody. Jedyny, którego wypatrzeliśmy, to ten utworzony z chmur...


W międzyczasie Sylwia podrywa obcych facetów... ;(


Najwyższym szczytem Bornholmu jest Rytterknaegten (162 m n.p.m.). W roku 1856 wybudowano tutaj wieżę upamiętniającą wizytę króla Frederika VII.


Z dobudowanej platformy widokowej rozciąga się wspaniały widok na całą wyspę.


Jednak tym, co nas tutaj przywiodło, były tak naprawdę dwie trasy MTB, opisywane nawet w przewodnikach. Jedna typowa XC, druga ekstremalnie trudna do DH. I wiecie co? Dawno się tak nie rozczarowaliśmy. Parę korzeni, sporo błota i tragiczne oznakowanie. Żenua... Dolina Echa była zdecydowanie fajniejsza!



2013 Cykelveje na Bornholmie
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Piątek, 5 lipca 2013 Komentarze: 1
Dystans87.31 km
Teren5.00 km
Czas04:48
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia18.19 km/h
Vmax64.17 km/h
Temp.22.0 °C
Więcej danych
2013 Cykelveje na Bornholmie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

CADavg: 66 rpm | Nexø - Svaneke - Gudhjem - Helligdomsklipperne - Tejn - Allinge - Sandvig - Hammershus Ruin - Olsker - Rø - Østerlars - Østermarie - Gadeby - Ågard - Munkegard - Nexø

Hmmm... Ja już tu kiedyś byłem... ;)


Sweet focia musi być!


Nauczeni poprzednimi dniami dziś dziewczyny sporo czasu jadą nam na kole. Sylwia trochę się upiera i jak tylko może kręci sama, ale odbije się to na niej w drodze powrotnej ;) W Alinge robimy pierwszy dłuższy postój na obiad. Przy okazji Marian zostaje oficjalnym mistrzem wpychania się w obiektyw. Ten to ma parcie na szkło :D


Na szczęscie nie wszędzie dał radę się wepchnąć ;)


Księżniczki są, można zwiedzać!


Hammershus jest położony na wzgórzu, na wysokim klifie, przez co był twierdzą nie do zdobycia.


Nie ma to jak zdjęcie do rodzinnego albumu :D


Gdzieś tam w oddali, przy dobrej przejrzystości powietrza, można ponoć dojrzeć wybrzeże Szwecji.


Skoro zamek miał być twierdzą nie do zdobycia, to co go zrujnowało? Przeniesienie władzy do Rønne. Po tym wydarzeniu miejsowi mieszkańcy sami zaczęli rozbierać twierdzę, w celu pozyskania cegieł. Proceder powstrzymano w roku 1822 wpisując zamek na listę zabytków.


Wracając do domu, w samym środku lasu, trafiliśmy na ciekawą wystawę sztuki nowoczesnej. Jak widać, nie wszyscy ją zrozumieli... :p



2013 Cykelveje na Bornholmie
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Środa, 3 lipca 2013 Komentarze: 3
Dystans77.12 km
Teren5.00 km
Czas04:29
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia17.20 km/h
Vmax33.40 km/h
Temp.20.0 °C
Więcej danych
2013 Cykelveje na Bornholmie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

CADavg: 64 rpm | Nexø - Kællingeby - Aakirkeby - Lobæk - Nylars - Rønne - Arnager - Pedersker - Bodilsker - Nexø

Dzień trzeci, po dojechaniu do Aakirkeby, dziewczyny rozpoczęły od poszukiwania księcia.


Ja z Mariuszem od piwa :p


Tuż obok muzeum NaturBornholm znajduje się kolejny wiatrak, ciężko się do niego dostać, bo znajduje się na terenie działającego młyna, ale na szczęście nikt nas nie wyrzucił :)


W centrum miejscowości stoi największy i najprawdopodobniej najstarszy kościół na wyspie.


W końcu udało się wejść do środka!


Oprócz największego jest tutaj również jedyny rzymsko-katolicki.


Spotkaliśmy w nim mega sympatycznego księdza z Wietnamu. Nawet nas na obiad zapraszał, ale wiedząc, że przed nami jeszcze kawał drogi, nie skorzystaliśmy z zaproszenia ;(


Nylarskirke jest najlepiej zachowany spośród wszystkich kościołów-rotund na wyspie.


Także tym razem udało się wejść od środka.


Stolica wyspy, Rønne, została niemal doszczętnie zniszczona 7 i 8 maja 1945 r. w radzieckich bombardowaniach.
W odbudowaniu miasta spory udział mieli Szwedzi, a podarowane wtedy przez nich domy tworzą "szwedzką dzielnicę".


W mieście funkcjonuje kilka muzeów, m.in. Bornholms Museum, gdzie można poznać historię wyspy i mieszkańców (a także pierwsze okładziny hamulcowe z epoki brązu ;)


Miejskie uliczki są przepiękne - ta prowadzi do muzeum Erichsens Gård, czyli doskonale zachowanego XIX-wiecznego domu :)


Z kolei w Muzeum Ceramiki (Hjorts Stentøj) mogliśmy popodglądać, jak się produkuje ręcznie robioną porcelanę.


Rynek i nabrzeże portowe nie wywarły (przynajmniej na mnie) ogromnego wrażenia.


Ale cumujące tu promy już tak!


O drodze powrotnej nie będę za wiele pisał. Wystarczy jedno zdanie. Było pod wiatr...



2013 Cykelveje na Bornholmie
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Wtorek, 2 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans61.59 km
Teren5.00 km
Czas03:52
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia15.93 km/h
Vmax50.89 km/h
Temp.15.0 °C
Więcej danych
2013 Cykelveje na Bornholmie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

CADavg: 60 rpm | Nexø - Årsdale - Svaneke - Bølshavn - Saltuna - Melsted - Gudhjem - Melsted - Østerlars - Østermarie - Gadeby - Ågard - Munkegard - Nexø

Drugi dzień minął pod znakiem cukierków :) Pierwszy przystanek mieliśmy przy młynie z roku 1877 w Årsdale, gdzie oprócz jego zwiedzenia można kupić pamiątki i inne świecidełka, co oczywiście wykorzystały nasze kobiety...


Miejscowość wygląda podobnie, jak pozostałe, czyli wąskie uliczki świecące pustkami, choć wszystko jest bardzo zadbane.
Kiedy oni to robią?!


Bornholmczycy żyją morzem, więc w każdej mieścinie znajduje się wędzarnia i port.


Poza nimi oczywiście protestancki kościółek i małe kolorowe domy.


Wybrzeże w większości jest kamieniste, plaże znajdują się tylko na południu wyspy.


Kolejna miejscowość, którą zwiedzamy tego dnia, to Svaneke.


W roku 1975 otrzymała Europejski Złoty Medal za szczególną dbałość i estetykę miasteczka. Rzeczywiście, jest ono urocze. Chciałoby się tu zostać na zawsze :)


W miasteczku znajduje się huta szkła, a w niewielkich sklepikach można własnoręcznie stworzyć niepowtarzalną szklaną pamiątkę.


Trzeba jednak przyznać, że te robione przez fachowców, są dużo ładniejsze ;)


Z kolei najbardziej znaną atrakcją Svaneke jest fabryka cukierków Svaneke Bolher, gdzie na naszych oczach odbywa się produkcja słodkich smakołyków.


Kończy się oczywiście degustacją, co skutecznie nakłania odwiedzających do zakupu różnokolorowych cukierków.


Dla dzieci produkuje się cukierki, a dla dorosłych piwo. Owszem, dobre, ale z ceną lekko przesadzają...
(około 20 zł za 0,5 l w barze)


W mieście na uwagę zasługuje również wiatrak Stubmølle z 1643 roku - najstarszy tak dobrze zachowany holender w całej Danii.


Poniżej przykład bornholmskich cykelveji, całkowicie zamknięte dla ruchu drogi, tutaj akurat premia górska - tych w środkowo-północnej części wyspy nie brakowało! :)


No i kolejny wiatrak, w Gudhjem.


I tradycyjnie kościółek umiejscowiony na sporym wzgórzu.


Gudhjem to najlepsza baza wypadowa na pobliski archipelag Ertholmene z największą wyspą Christiansø.
Widać ją na dalszym planie.


Østerlars Kirke to największy z kościołów-rotund na wyspie. Podobnie, jak pozostałe, wybudowano go około roku 1150. Przy wejściu znajduje się kamień runiczny z napisem: "Broder i Edmund nakazali postawić ten kamień ku czci swojego ojca Sigmunda. Chrystus, św. Michał i św. Maria niech mają go w swojej opiece".


No co jest, nie jedziecie dalej? ;)



2013 Cykelveje na Bornholmie
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

108790.91

KILOMETRÓW NA BLOGU

28648.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

206d 10h 53m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które pozostały po połamanych Grizzlu i Lawince.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT