droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

> 50

Dystans całkowity:35114.18 km (w terenie 12243.00 km; 34.87%)
Czas w ruchu:1458:08
Średnia prędkość:24.08 km/h
Maksymalna prędkość:74.50 km/h
Suma podjazdów:182081 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:717550 kcal
Liczba aktywności:528
Średnio na aktywność:66.50 km i 2h 45m
Więcej statystyk
Niedziela, 13 maja 2018 Komentarze: 0
Dystans54.39 km
Teren54.00 km
Czas02:39
Podjazdy724 m
SprzętChińczyk
Vśrednia20.52 km/h
Vmax40.80 km/h
Tętnośr.175
Tętnomax188
Kalorie 2577 kcal
Temp.23.8 °C
Więcej danych
Pierwszy start w tym roku, więc sporo wątpliwości, jak będzie, zwłaszcza, że czasu na treningi mniej w ostatnim czasie, a i priorytety się poprzestawiały w "nowym" życiu w roli tatusia :) Ustawiają mnie w pierwszym sektorze, ale to tylko i wyłącznie dzięki zasługom z poprzedniego sezonu ;) (foto by: Rafał Zańko)


W jedynce na start czeka również Krzychu i Grzesiek. Dwójka dla Jacka, Wojtka, Staszka i Adriana (o ile nic nie pomieszałem). W następnych sektorach do startu szykują się Przemo i Marcin. Jak widać ekipa spora, punktuje czterech, więc po cichu liczę, że nie będę musiał cisnąć giga ;) Gdy rozbrzmiewa sygnał startu zaczepiam o kierownicę Piotra Łąckiego, przez co ostatecznie muszę się zatrzymać. Na pierwszym zakręcie jestem ostatni z sektora. No ładnie...(foto by: Rafał Zańko)


Niby próbuję gonić, ale nic z tego. W miejscu, gdzie zaczyna się pętla pokonywana na giga trzykrotnie, formujemy grupkę goniącą uciekającą jedynkę, ale bez żadnych perspektyw na jej dojście. No nic, trzeba jechać swoje. Przynajmniej trasa jest bardzo fajna. Parę szerszych dojazdówek, gdzie można wciągnąć żela Unit, ale przede wszystkim duża ilość na stałe wytyczonych singli. Bez większych trudności technicznych, ale dają mega dużo frajdy. Oprócz tego jakieś mostki, powalone drzewa i kilka sztywniejszych podjazdów. (foto by: Renata Tyc)


Dość szybko wyprzedza mnie Staszek i Adrian, ale o dziwo Wojtka i Jacka ani widu, ani słychu. Tak mija pierwsza pętla. Na drugiej również co chwila oglądam się do tyłu szukając Martombike'owych koszulek, ale nadal nikogo nie dostrzegam. W międzyczasie mijam Grześka, który z buta wraca do mety po DNF. Jakby nie liczyć jestem czwarty z drużyny... W połowie pętli podejmuję jednak decyzję o zjeździe na mega. Nie było łatwo, ale chyba dobrze zrobiłem, zwłaszcza, że na którymś z wertepiastych singli urwało mi koszyk z pełnym bidonem i zostałem z oparami izo... Bomba wisiała w powietrzu :)  (foto by: Renata Tyc)


Dojazd do mety bez większych emocji. Maraton mocno na plus, ale tylko ze względu na trasę i jej oznakowanie (tabliczki z kilometrami rewelacja!). Bufet na mecie porażka!!! Tego dnia była niezła patelnia, wiele osób skarżyło się na odwodnienie a na mecie dostaliśmy tylko po półlitrowej butelce wody. Słabo...!!! Moja forma zgodnie z oczekiwaniami. Jeszcze nie jestem gotowy na giga, ale będę nad tym pracować ;)

Czas: 02:39:53
Check point1: 00:03:57 (40)
Check point2: 00:40:22 (41)
Check point3: 01:57:25 (55)
MEGA Open: 65/228 (+38 DNF)
MEGA M3: 24/84 (+10 DNF)
Strata: 0:29:00 (Rafał Chmiel)
DST: 54,39 km
Uphill: 724 m
AVG: 20,41 km/h
Vmax: 40,8 km/h
CADavg: 83 rpm
Garmin Connect
Sobota, 28 kwietnia 2018 Komentarze: 0
Dystans52.39 km
Czas01:40
Podjazdy320 m
SprzętWilma
Vśrednia31.43 km/h
Vmax50.00 km/h
Tętnośr.154
Tętnomax182
Kalorie 1311 kcal
Temp.20.6 °C
Więcej danych
CADavg: 85 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Siedlec - Godzieszowa - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Piersno - Boleścin - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Bąków - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Doszły żele od sponsora, więc trzeba było spróbować. Cytryna całkiem spoko, ale wg mnie wygrywa czarna porzeczka ;)
Niedziela, 22 kwietnia 2018 Komentarze: 0
Dystans52.56 km
Czas01:45
Podjazdy319 m
SprzętWilma
Vśrednia30.03 km/h
Vmax46.80 km/h
Tętnośr.148
Tętnomax180
Kalorie 1200 kcal
Temp.19.5 °C
Więcej danych
CADavg: 88 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Siedlec - Godzieszowa - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Piersno - Boleścin - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Bąków - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Wstyd się przyznać, ale to pierwsza Prababka w tym roku :(
Niedziela, 14 stycznia 2018 Komentarze: 0
Dystans64.07 km
Teren40.00 km
Czas03:13
Podjazdy316 m
SprzętChińczyk
Vśrednia19.92 km/h
Vmax41.60 km/h
Tętnośr.145
Tętnomax185
Kalorie 1794 kcal
Temp.-2.6 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Most Milenijny - Legnicka piłka - Nowe Żerniki - Stabłowice - singiel na Marszowicach - Wiśniowa Góra - single Wojnowice - Żurawiniec - Park Leśnicki - Nowe Żerniki - Legnicka piłka - Most Milenijny - Koszarowa

W taką pogodę trudno samotnie wybrać się na dłuższe kręcenie, więc z chęcią skorzystałem z okazji wspólnego wypadu z Twomark Sport, o którym hucznie ogłosili na fejsie. Mimo lekkiego mrozu na starcie pojawiło się dziewięć osób, więc całkiem spoko
(foto by: Filip B.)


Kierunek: single koło Wojnowic. Dla mnie zupełna abstrakcja, bo nigdy nawet się nie zbliżyłem do tamtych okolic. Ponoć wrocławski bike maraton się po nich kręci, ale tego nie dane mi było jeszcze sprawdzić... Współwypadowicze również nie znali dobrze tamtych rejonów, ale ktoś miał wgranego tracka, więc była nadzieja, że trafimy. No i niby trafiliśmy, ale jak to z trackiem bywa, w lesie poprzecinanym wieloma ścieżkami, między zwalonymi drzewami itp. garmin nie działa idealnie, więc trochę błądzenia było ;) W międzyczasie odpadł z naszej grupy jeden z chłopaków. Później w sumie też ktoś spuchł, więc widać, że bardzo wolno nie było. Ogólnie to było wszystko - podjazdy, trochę zmarzniętych kolein, ale i całkiem lepkiej gliny, pogaduchy, podjazdy a na koniec zerwany łańcuch u Piotra z 64-sto. Byłbym zapomniał... przed domem złapała mnie taka bomba, że do mieszkania na trzy razy wchodziłem ;) Fajnie było! (foto by: Filip B.)
Czwartek, 19 października 2017 Komentarze: 0
Dystans52.64 km
Czas01:56
Podjazdy330 m
SprzętWilma
Vśrednia27.23 km/h
Vmax48.00 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax183
Kalorie 1009 kcal
Temp.10.2 °C
Więcej danych
CADavg: 88 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Boleścin - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Wyjeżdżałem z osiedla przy pięknym słońcu, ale już na rogatkach Wrocławia pojawiła się mgła... Dobrze, że mam dość silne lampki, bo inaczej na pewno bym zawrócił. A tak przynajmniej pobujałem się w ciekawych okolicznościach :) I tylko nogi brak...
Niedziela, 1 października 2017 Komentarze: 3
Dystans74.70 km
Teren74.00 km
Czas03:23
Podjazdy589 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia22.08 km/h
Vmax43.80 km/h
Tętnośr.178
Tętnomax191
Kalorie 3013 kcal
Temp.13.8 °C
Więcej danych
Ostatni start w tym roku, przynajmniej na dzień dzisiejszy. Dojazd w sympatycznym towarzystwie Sołtysów małych i dużych :) Na miejsce docieramy tak w sam raz, żeby się przebrać, chwilę porozmawiać i udać się do sektorów - rozgrzać się zdążymy na trasie. W sektorze wesoło, na ostatniego Kaczmarka stawił się w zasadzie cały team unitów, zdecydowana większość startuje z jedynki - bez napinki ustawiamy się w ogonie sektora i czekamy na start.

Początek tradycyjnie dość nerwowy i tłoczny - w parku wąsko, obok mnie w górę wzbija się orzeł (zerwany łańcuch od eagle'a) a po chwili... wszyscy stoimy w korku na mostku :( Gdy w końcu udaje się przedostać na drugą stronę "wielkiej" wody zaczyna się szukanie swojego miejsca w stawce. W zasięgu wzroku mam większość unitów - Krzychu jadący mega najbardziej z przodu, Wojtek i Drab tuż przede mną, tylko Jacka nie widziałem, ale ponoć był tuż za mną. Ja wybieram najlepsze z możliwych miejsc, czyli... wiozę się na kole Marty G. ;) Po paru chwilach noga zaczyna jednak swędzieć i powolutku przebijam się do przodu wyprzedzając Adriana z wywaloną połową bezpieczników i siadam na kole Wojtka. No, i to by było na tyle. Koniec relacji :p (foto by: Katarzyna Gasenko)


No dobra, napiszę jeszcze co nieco. Jedzie się fajnie, ale wiem, że to nie będzie mój dzień. Trasa rewelacja, ciekawe i długie single. Bez mega ostrych ścianek i zdradliwych zjazdów. Do tego parę szutrowych łączników - idealne na wciągnięcie sety i śledzia ;) Piach jest, ale w normie. Do tego kilka smaczków, jak na przykład drop, którego nie widzieliśmy, a na którym wygrzmocił jeden z Volkswagena oraz ruchomy mostek! Naprawdę mi się podobało! :) (foto by: Mateusz Kaczmarek)


Pierwszą rundę przejeżdżamy w niedużym pociągu, raczej się wiozę, niż wiozę innych ;) Na przodzie sporo pracuje Wojtek - ewidentnie ma dzisiaj kopyto (możliwe też, że miał coś dosypane do coli w samochodzie). O dziwo tuż przed rozjazdem teamowy kolega słabnie i zaczyna coś tam marudzić za moimi plecami, ale ja jestem twardy ;) i bez wahania skręcam na giga. Odpuściłem nawet lekko korby, aby Wojtek do mnie doszedł. Tak też się stało, gorzej, że mnie od razu wyprzedził i tak dorzucił do pieca, że tym razem to ja zacząłem marudzić :p Koniec końców się pozbierałem i tak sobie jechaliśmy we dwoje (romantycznie, nie?!). Sylwetki majaczące przed nami coraz częściej ginęły z oczu, za nami też nikogo nie było widać. Do czasu, aż dogoniła nas wyprzedzona na pierwszej rundzie Kasia H&M z Jerzym Kaźmierczakiem (rocznik 1952). Z biegiem kilometrów zaczynam słabnąć, podjazdy stają się coraz bardziej strome (przynajmniej takie mam wrażenie) i Wojtek coraz bardziej mi ucieka. Dobrze, że przed startem spuściłem mu powietrza z amortyzatora, to przynajmniej doganiałem go na zjazdach :p Przed najbardziej stromym podjazdem daję się wyprzedzić panu Jurkowi oraz Kasi, ale wstępują we mnie nowe siły i się im odgryzam, by po chwili znowu stracić oczko na rzecz pana z M6. W tym samym czasie Wojtek wystrzelił do przodu, jakby zapomniał w domu żelazka wyłączyć ;) Zostaliśmy we trójkę uciekając przed Gosią Zellner z obstawą kolegów z EuroBike'a. Kasia zastosowała więc zabieg psychologiczny mówiąc coś w stylu: "Dawid, tylko ty możesz mi pomóc" i nie pozostało mi nic innego, jak rzucić się w heroiczny pościg za Wojtkiem, któremu udało się w tym czasie dogonić Piotrka Przybyła. Nie wiem jak, ale udało nam się ich dojść, moje męskie ego zostało uratowane, Kasia przekazana pod skrzydła Piotra, a mi nie pozostało nic innego, jak modlić się o metę ;) W międzyczasie było jeszcze wciągające bagienko oraz Wojtkowa prawie-gleba na drzewie. No i nareszcie ona - upragniona META! Tak się ucieszyłem, że nawet odpuściłem ściganie na kresce z Wojtkiem. A co, niech każdy pobędzie chwilę team leaderem ;) (foto by: Renata Tyc)


Na koniec tradycyjne podsumowanie - świetny maraton, bardzo ładna pogoda (jak na październik), fajna współpraca z Wojtkiem (dużo mocniejszym ode mnie tego dnia) i w ogóle wszystko super. Dzięki jeździe czterech osób na giga punktujemy wysoko (Jacek tylko 3 minuty za nami, Adrian... trochę więcej :p ) i ostatecznie zajmujemy drużynowo DZIEWIĄTE miejsce w generalce, jakby nie patrzeć bardzo mocno obstawionego cyklu. Poza tym z tłumu kibiców dochodzą nas słuchy, że może i nie jesteśmy najszybsi w okolicy, ale na pewno najprzystojniejsi! ;) Jeszcze będzie o nas głośno!

Dzięki Unit Martombike Team za świetną zabawę w tym sezonie!


Czas: 03:23:29
Check point1: 01:00:38 (46)
Check point2: 01:25:01 (45)
Check point3: 02:31:07 (42)
Check point4: 02:57:30 (43)
GIGA Open: 42/69 (2 DNF)
GIGA M3: 12/18 (0 DNF)
Strata: 0:37:08 (Marcin Sapa)
DST: 74,70 km
Uphill: 589 m
AVG: 22,03 km/h
Vmax: 43,8 km/h
CADavg: 86 rpm
Garmin Connect
Poniedziałek, 11 września 2017 Komentarze: 0
Dystans52.03 km
Teren40.00 km
Czas02:18
Podjazdy438 m
SprzętChińczyk
Vśrednia22.62 km/h
Vmax45.20 km/h
Tętnośr.141
Tętnomax176
Kalorie 1227 kcal
Temp.15.7 °C
Więcej danych
CADavg: 82 rpm | Garmin Connect | Racula - Jędrzychów - Wzgórza Piastowskie - Wilkanowo - Słone - Zagórze - Płoty - Wysokie - Krępa - Zawada - Jany - Kisielin - Racula

Poznań ma swój pierścień, więc pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić taki sam wokół Zielonej. Trasę opracowałem zupełnie na czuja patrząc tylko na mapę i poza jednym errorem na Wzgórzach Piastowskich spowodowanym wycinką lasu całkiem fajnie mi wyszło :)
Niedziela, 10 września 2017 Komentarze: 2
Dystans52.01 km
Czas01:49
Podjazdy300 m
SprzętChińczyk
Vśrednia28.63 km/h
Vmax47.30 km/h
Tętnośr.146
Tętnomax179
Kalorie 1118 kcal
Temp.14.5 °C
Więcej danych
CADavg: 86 rpm | Garmin Connect | Racula - Drzonków - Zatonie - Niedoradz - Czarna - Dąbrowa - Milsko - Zabór - Łaz - Przytok - Kisielin - Racula

Do południa non stop padało, a po ostatnim czyszczeniu rower świeci się jak Atosowi jajka, więc wybrałem asfalt. Pętla dla mnie zupełnie nowa - jednak Garmin to fajna sprawa bo dobrze prowadzi w obcym terenie :) Najbardziej cieszy to, że segment na podjeździe znanym z Piekła Przytoku (2,1 km długości, średnio 4% po fatalnym bruku) przejechałem o ponad minutę szybciej niż dotychczas (7:04 vs. 8:10)! Jestem najlepszym przykładem tego, jak bardzo podnosi się poziom amatorskiego MTB w kraju ;)
Niedziela, 3 września 2017 Komentarze: 0
Dystans73.20 km
Teren65.00 km
Czas03:08
Podjazdy710 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia23.36 km/h
Vmax43.90 km/h
Tętnośr.174
Tętnomax186
Kalorie 2643 kcal
Temp.13.8 °C
Więcej danych
Dawno mnie nie było na kaczmarkowych trasach... Najwyższa pora to nadrobić! Do Nowej Soli dojeżdżamy naszym teamowym autem ;) w składzie Wojtek, Jacek i ja. Podróż mija bardzo szybko, jednak na miejscu okazuje się, że większość przyjechała przed nami, bo mieliśmy spory problem ze znalezieniem wolnego miejsca na parkingu. Ostatecznie poznańskie Rybki dały się zastawić i tak w wesołej atmosferze przygotowywaliśmy się do startu. Rozgrzewki w sumie nawet nie robiliśmy - ot, przejechaliśmy kawałek początku trasy, żeby zobaczyć co i jak. Na giga będziemy mieli wystarczająco dużo czasu na rozgrzanie mięśni... :)

Ruszam z końca pierwszego sektora - tym razem mam założenie, aby nie cisnąć mocno na starcie, tylko od razu trzymać tętno w ryzach. Wszystko idzie po mojej myśli, ale... tak mnie głowa napierdziela (zaczęła już na parkingu), że poważnie zaczynam myśleć o skręceniu na mini... Zaciskam jednak zęby i jadę dalej czekając na rozwój wypadków. W sumie boli mnie przez całą trasę, ale nie na tyle, żeby zsiadać z roweru. Do dziś nie wiem, co było przyczyną... (foto by:  tygodnikkrag.pl)


Początkowe kilometry to płaska dojazdówka z paroma kałużami i kilkoma kraksami, czyli maratonowy standard... Z kolei pierwsze bardziej strome podjazdy to konieczność butowania. Gdzie się jednak da, próbuję zyskać parę oczek, m.in. jadąc w lewo, gdy wszyscy jadą w prawo ;) (foto by:  Piotr Łabaziewicz)


Oczywiście była to zmyłka z mojej strony i zrobienie sobie miejsca do ataku! (foto by: Piotr Łabaziewicz)


Po parunastu minutach poszukiwania swojego miejsca w stawce rozpoczyna się dla mnie samotność długodystansowca, czyli samotne ciśnięcie do przodu. Tak mija mi cała pierwsza pętla i kawałek drugiej. Przetasowań jest bardzo niewiele, na dłużej doszli do mnie tylko Mariusz Szustak z Grupy Pościgowej i Andrzej Jackowski z Cellfastu. Co ciekawe odskakuję im na stromych podjazdach i zjazdach (niespotykane dla mnie!). Na niewielkich wzniesieniach oraz po płaskim to oni są silniejsi. Na zdjęciu jeszcze ja prowadzę, ostatecznie Mariusz mnie wyprzedził a Andrzej został niecałą minutę za mną. (foto by: Piotr Łabaziewicz)


Do Mariusza brakowało mi około 20 sekund. Przez kilkanaście kilometrów próbowałem go dogonić, ale nie dałem rady. Przynajmniej miałem motywację na drugiej pętli, bo podejrzewam, że przejechałem ją szybciej niż pierwszą. Przed metą czekał nas jeszcze do przejechania mostek, na którym postanowiłem nie zsiadać z roweru i podjechać po schodach dzięki czemu jestem piąty overall na Stravie :p Na mecie melduję się na 37 miejscu, przy czym 17 osób startowało w kategorii Elita - nie jest źle! Przyjeżdżam jako pierwszy z teamu z przewagą 6:23 minuty nad Wojtkiem i 7:38 nad Jackiem. Mimo mniejszej ilości treningów w ostatnim czasie poszło mi całkiem spoko, co bardzo mnie cieszy! :) (foto by: Piotr Łabaziewicz)


Tego dnia wszystko wypaliło - dojazd w doborowym towarzystwie, sporo Unitów na starcie i bardzo fajna, szybka trasa. Najpierw nudna dojazdówka, ale przynajmniej rozładowało to trochę tłok na trasie. Później sporo singli, na których szło złapać rowerowe flow. Podjazdy były, ale nie upierdliwe ścianki tylko takie akurat do podjechania. Zjazdy w sam raz, żeby puścić klamki i po prostu jechać w dół (dwa razy dobijając amortyzator :p ). W skrócie - podobało mi się :) Reszcie drużyny chyba też, co przełożyło się na 7 miejsce na 48 sklasyfikowanych drużyn! :)


Czas: 03:08:38
Check point1: 01:00:09 (35)
Check point2: 01:08:40 (25)
Check point3: 02:07:36 (43)
Check point4: 02:16:44 (37)
GIGA Open: 37/69 (2 DNF)
GIGA M3: 7/12 (0 DNF)
Strata: 0:29:55 (Mariusz Gil)
DST: 73,20 km
Uphill: 710 m
AVG: 23,28 km/h
Vmax: 43,9 km/h
CADavg: 88 rpm
Garmin Connect
Piątek, 11 sierpnia 2017 Komentarze: 0
Dystans53.47 km
Teren50.00 km
Czas02:35
Podjazdy606 m
SprzętChińczyk
Vśrednia20.70 km/h
Vmax46.30 km/h
Tętnośr.138
Tętnomax175
Kalorie 1382 kcal
Temp.18.1 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | Garmin Connect | Zbychowo - Wejherowo "Garmin" - Zbychowo

Dla odmiany do Garmina w Rumii, ten mi się bardzo spodobał. Dużo zarośniętych singli, mega fajny trawersujący odcinek, kawałki starego bruku i mnóstwo dzikich dróg - widać, że trasę planowała osoba, która świetnie zna okoliczne lasy! Do tego dołożyłem sobie super końcówkę tuż przed Zbychowem (na zdjęciu poniżej). Rewelka! :)

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

108790.91

KILOMETRÓW NA BLOGU

28648.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

206d 10h 53m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które pozostały po połamanych Grizzlu i Lawince.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT