droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

MOUNTAINS are calling!

Dystans całkowity:6557.93 km (w terenie 2511.00 km; 38.29%)
Czas w ruchu:369:45
Średnia prędkość:17.74 km/h
Maksymalna prędkość:77.40 km/h
Suma podjazdów:111507 m
Maks. tętno maksymalne:203 (105 %)
Maks. tętno średnie:179 (91 %)
Suma kalorii:190459 kcal
Liczba aktywności:92
Średnio na aktywność:71.28 km i 4h 01m
Więcej statystyk
Piątek, 24 maja 2024 Komentarze: 2
Dystans59.93 km
Teren40.00 km
Czas03:58
Podjazdy1884 m
SprzętINNY
Vśrednia15.11 km/h
Vmax57.00 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax157
Kalorie 1623 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
Weekend spędzamy z kumplami na kursie kajakarstwa górskiego, ale czas wykorzystujemy na maksa, więc na popołudnie bierzemy elektryczne fulle enduro BH Atom X o skoku 160 mm i silnikiem o momencie 90 Nm. Nigdy czymś takim nie jeździłem, więc tym bardziej nie mogę się tego doczekać. Trasę wybieramy bardzo ambitną, ale z takim silnikiem, nie jest to problemem ;) Zaczynamy od wspinaczki na Wierchy (609 m n.p.m.). Dalej pokonujemy między innymi Twarogi (839 m n.p.m.), Zdzar (858 m n.p.m.) i Wierch Bystrzaniec (1050 m n.p.m.) by zrobić chwilę przerwy na Gorcu (1228 m n.p.m.).

Wchodzimy na wieżę podelektować się widoczkami, ale mamy jeszcze sporo przed sobą, więc staram się delikatnie poganiać towarzystwo :) Ktoś musi być marudą w grupie ;)

Rowery idą jak dzikie. Ścianki 25% to żaden problem - redukcja przełożenia, wspomaganie na 100% i jedyne nad czym trzeba panować to kierunek jazdy i odrywanie przedniego koła. Wrażenie nieziemskie! Żeby jednak nie było zbyt różowo trafia się również trochę wypychu, tak jest chociażby podczas przebijania się przez drewniane schody na Przysłopie (1187 m n.p.m.) i Średniaku (1190 m n.p.m.). To na tym odcinku mijające nas dziewczyny stwierdzają, że ładnie wyglądamy. Na pewno nie było w tym sarkazmu ;)

Po pokonaniu drewnianych belek kierujemy się na Trzy Kopce (1281 m n.p.m.), skąd Głównym Szlakiem Beskidzkim jest już bardzo blisko do Schroniska na Turbaczu (1283 m n.p.m.).

Tam czas na doładowanie energii, ale tylko naszej. Nie wzięliśmy ładowarek, więc baterie po prostu muszą nam wystarczyć, a nie jest dobrze, bo mimo, że jesteśmy dopiero w połowie trasy, to baterii zostało tylko 20%. Trzeba będzie oszczędzać :P

Zjazd Głównym Szlakiem Beskidzkim do miejscowości Studzionki to czysta poezja! Jak ten rower zjeżdża! Nigdy nie uważałem się za downhillowca, ale teraz wiem, że to nie ja jestem problemem, a rower jaki posiadam :) Głazy i uskoki, które normalnie bym przejeżdżał mocno technicznie z minimalną prędkością i duszą na ramieniu, tu po prostu się przelatuje :) Zawiecha wybiera wszystko, do tego myk myk, tyłek za siodłem i nie ma przeszkód nie do przejechania. Fakt, kilka razy zrobiło się ciepło, ale to głównie z powodu braku przyczepności, bo błota mieliśmy sporo tego dnia. Niestety, to co dobre szybko się kończy i z powodu zbliżającego się zachodu (i prawie rozładowanych baterii) odpuściliśmy wjazd na Lubań i wróciliśmy do Tylmanowej asfaltem przez Ochotnicę Górną i Dolną. Pomimo niezrealizowania wstępnego planu i tak uważam ten dzień za jeden z lepiej spędzonych dni na rowerze ever :)

Garmin Connect
Niedziela, 12 maja 2024 Komentarze: 3
Dystans92.81 km
Teren88.00 km
Czas05:34
Podjazdy1911 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.67 km/h
Vmax46.31 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax178
Kalorie 2862 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
The mountains are calling, and I must go. No i pojechałem. Kolejką do Barda, więc na pierwszy rzut idzie podjazd Łaszczową. Wchodzi nadzwyczaj dobrze...

Dalej kieruję się na Pętlę Kłodzką. Po drodze wspinam się jeszcze na Kłodzką Górę (757 m n.p.m.) - oj było co robić - średnie nachylenie 12,5%, miejscami nawet 25%. Jak się później okazuje ląduję w TOP10 na tamtejszym segmencie, no no :)

Widoczki piękne, ale na wieży spędzam tylko chwilę - przede mną jeszcze sporo dzisiaj, a planuję powrót pociągiem o 14:48.

Kolejna pętla na trasie to mój ulubiony Chwalisław - dziki i naturalny :) Lubię na nią wracać. Teraz następuje przerwa w fotorelacji, bo jest więcej w dół, niż pod górę ;) Jedzie się świetnie, tylko na bandach się trochę męczę, ale ja po prostu nie potrafię po nich jeździć :P W zasadzie pierwszy postój to Obryw Bardzki z piękną panoramą Barda.

Łaszczowa, Kłodzka, Chwalisław - jechałem je już kilkukrotnie. Czas na coś nowego, więc tym razem chcę sprawdzić, co jest na północ od Barda, czyli Pętlę Wilczą. Minimalnie ją zmodyfikowałem (żeby było dłużej :P) trzymając się najpierw pomarańczowej a później niebieskiej ze Strefy MTB Sudety. Jest to coś dla takich dinozaurów, jak ja :) Dłuuuugie szutrowe podjazdy, kilka szybkich zjazdów i zero ludzi. Tak się kiedyś po górach jeździło! Dopiero od Przełęczy Wilczej zaczynają się single, do jakich przyzwyczaił na Glacensis Singletrack, choć i tak jest przeplatany szutrówkami, coś na styl Pętli Międzygórze. W pewnym momencie mam wybór: fuck or fun. Na pociąg i tak już nie zdążę, więc wybór jest prosty ;) W ten sposób dorzucam sobie prawie 200 metrów w pionie podczas podjazdu na Klimek. Tak, to nie było fun :P Umęczony zaczynam chyba najlepszą część Wilczej. Gdybym tylko miał więcej sił... Do Barda dojeżdżam umęczony i cholernie głodny. Ciuchcia dopiero za 1,5 godziny, więc jest czas na strawę. Ląduję w jakimś barze i... dawno mi tak kotlet z frytkami nie smakował, naprawdę! To był dobry dzień! No i Chińczyk ma nową profilówkę :D

PS Skąd tytuł wpisu? Garmin pokazał mi dziś 64 skoki na hopkach :)

Garmin Connect
Piątek, 3 maja 2024 Komentarze: 1
Dystans109.61 km
Teren10.00 km
Czas03:49
Podjazdy578 m
SprzętGrizzly
Vśrednia28.72 km/h
Vmax63.00 km/h
Tętnośr.133
Tętnomax181
Kalorie 2121 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
Oj, dawno mnie nie było w Sobótce z rowerem :) Początkowo nie mogłem się rozkręcić, ale runda wokół Ślęży dobrze mnie rozgrzała. Odcinek w kierunku Zalewu Mietkowskiego jechany przeze mnie po raz pierwszy - całkiem sympatycznie. Przyznaję jednak, że dałem ciała, bo przegapiłem zjazd nad zalew w Borzygniewie... Dlatego dzisiaj nie będzie ładnych zdjęć, mam tylko jedno z moją facjatą :p

Trasa: Różanka - Rynek - Borek - Klecina - Tyniec Mały - Żerniki Małe - Krzyżowice - Gniechowice - Żurawice - Solna - Olbrachtowice - Mirosławice - Rogów Sobócki - Sobótka - Strzegomiany - Sulistrowice - Tąpadła - Zebrzydów - Marcinowice - Klecin - Krasków - Domanice - Imbramowice - Borzygniew - Mietków - Wawrzeńczyce - Stróża - Nowa Wieś Kącka - Kąty Wrocławskie - Sadków - Pietrzykowice - Oporów
Niedziela, 17 września 2023 Komentarze: 5
Dystans76.52 km
Teren65.00 km
Czas04:18
Podjazdy1527 m
SprzętChińczyk
Vśrednia17.80 km/h
Vmax48.45 km/h
Tętnośr.136
Tętnomax164
Kalorie 2700 kcal
Więcej danych
Ale to było dobre! Pętla Złoty Stok, Dwie Przełęcze, Orłowiec, Zdrój oraz crème de la crème, czyli Trojak x2. Ta ostatnia to zdecydowanie najlepszy fragment całego Singletrack Glacensis. Górna część wyłożona sporymi kamieniami, później świetne bandy, dużo małych hopek i flow, którego inne pętle mogą pozazdrościć. Będę wracał, na pewno!

Niedziela, 18 czerwca 2023 Komentarze: 2
Dystans61.11 km
Teren20.00 km
Czas03:09
Podjazdy1233 m
SprzętGrizzly
Vśrednia19.40 km/h
Vmax73.30 km/h
Tętnośr.119
Tętnomax166
Kalorie 1461 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Dziś trasa krótsza i łatwiejsza, ponieważ trzeba wracać do domu... Zaczynamy od singlowej zabawy na pętli Międzygórze przeplatanej zagruzowanymi szutrówkami ;) Dalej przerzucamy się na asfalt, który jest niewiele lepszy od tych szutrówek. Druga część trasy to dużo lepsze podłoże i dużo fajniejsze podjazdy... Nawet kilka pucharków TOP10 na Stravie powpadało, więc chyba nikt tamtędy nie jeździ :D


Trasa: Sienna - Międzygórze - Szklary - Kamienna - Nowy Waliszów - Trzebieszowice - Radochów - Kąty Bystrzyckie - Stronie Śląskie - Sienna
Sobota, 17 czerwca 2023 Komentarze: 3
Dystans104.00 km
Teren70.00 km
Czas06:17
Podjazdy2621 m
SprzętGrizzly
Vśrednia16.55 km/h
Vmax71.24 km/h
Tętnośr.122
Tętnomax175
Kalorie 2967 kcal
Temp.13.0 °C
Więcej danych
Piękny dzień spędzony w górach. I choć pogoda momentami płatała figle bawiliśmy się przednio. Dużo pogawędek, kilka sprintów i sporo kamieni... Trasa nie do końca gravelowa, ale wcale nam to nie przeszkadzało. Podjazdy nie za krótkie i nie za płaskie, czyli takie, jakie być powinny :D Zjazdy mocno upierdliwe, ale jak widać - da się na szutrówce polatać po kamieniach :p Połowa trasy w Czechach, więc był czas i na piwo, i na Kofolę :) Mógłbym tak co tydzień! :)

Ok, było kilka szutrów premium, ale szczerze przyznam, że myślałem, że będzie ich więcej, zwłaszcza, że Jeseniky są często nazywane gravelową mekką.

Za to wpadło trochę kolarstwa łąkowego :D

Na koniec najważniejsze, czyli wyborowe towarzystwo - Wojtas.

Duda, syn Andrzeja :p

I moja skromna osoba :)

Panowie, było epicko. Do następnego!!!

PS Trasy nie opisuję, bo tylko Wojtas ją zna ;)
Poniedziałek, 1 maja 2023 Komentarze: 3
Dystans74.50 km
Teren25.00 km
Czas03:27
Podjazdy840 m
SprzętGrizzly
Vśrednia21.59 km/h
Vmax64.14 km/h
Tętnośr.145
Tętnomax172
Kalorie 2123 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
Zgodnie z wczorajszym - zaczynamy od zwiedzania "na nóżkach". Na pierwszy ogień idzie Ostrzyca, czyli stary nek wulkaniczny niedaleko Złotoryi.

Kolejny punkt wycieczki - Organy Wielisławskie. Pogoda piękna, widoczki również. Podoba się całej ekipie :)

Pospacerowane, więc trzeba coś pojeździć. Powrót rowerem do Wro zająłby sporo czasu, więc wybrałem drugą opcję - przebijam się przez Przedgórze Sudeckie do Świebodzic i tam łapię kolejkę do Wrocławia. To był świetny pomysł!!! Już po 7 kilometrach mały przerywnik, czyli dwa single - "Pod Grzybkami" oraz "Dwa Wąwozy" wchodzące w skład Kaczawskich singli. Są jednymi z najłatwiejszych, więc idealnie podeszły pod szutrówkę :) Naprawdę mi się podobało :)

Dalej zaczyna się jazda przez zapomniane sudeckie wsie. Mega, mógłbym tak całymi dniami! Trochę asfaltu, trochę gruntówek. Kilka miejsc z kapitalnymi widokami. Zresztą - patrzcie sami!

Wisienka na torcie to zjazd z Bolkowa przez Wolbromek. Uśmiech na zdjęciu wcale nie jest pozowany :) Chcę znowu!!!

Za Dobromierzem robi się już spokojniej (i trochę ciemniej, bo zaszło słońce). Nie powiem, nogi czułem, a tu jeszcze podjazd przez Cieszów... Wymęczony, ale za to zakończony szybkim zjazdem do Świebodzic. Tam poszukiwanie otwartego sklepu lub stacji i myk na dworzec. To był świetny dzień spędzony w ukochanych górach :) Kiedy powtórka?

Trasa: Wielisław - Sędziszowa - Świerzawa - Bronków - "Dwa Wąwozy" - "Pod Grzybkami" - Rzeszówek - Muchów - Lipa - Jastrowiec - Sześć Domków - Bolków - Wolbromek - Kłaczyna - Bronów - Dobromierz - Cieszów - Świebodzice
Sobota, 5 listopada 2022 Komentarze: 0
Dystans30.34 km
Teren25.00 km
Czas01:51
Podjazdy746 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.40 km/h
Vmax59.00 km/h
Tętnośr.135
Tętnomax173
Kalorie 1056 kcal
Temp.6.0 °C
Więcej danych
Krótki pobyt w Wojcieszowie, więc nie mogłem odpuścić sobie zapakowania rowerka do bagażnika. Całą noc padało, ale na mój przyjazd zrobiło się tak!

Dzień wcześniej szybki research okolicy i już wiem - jadę na Kaczawskie Single, a dokładniej na Dłużek, bo najbliżej.

Zanim jednak wjeżdżam na singiel robię dodatkową pętlę przez Mysłów, co pozwala się dobrze rozgrzać. Początek singla jest mocno rozjechany przez ścinkę drzew, za to dalsza część podjazdowa jest utrzymana w bardzo dobrym stanie i mimo sporych opadów deszczu w nocy dość przyczepna.

Choć momentami Dłużek się dłuży, widoki wynagradzają to z nawiązką :)

Na wieży widokowej to już w ogóle rewelacja!

Było pod górę, więc teraz będzie w dół. Niestety, tutaj spore rozczarowanie, bo o ile odcinek podjazdowy był odgarnięty z liści, tak na zjeździe w ogóle nie było widać podłoża. To powoduje, że zjeżdżam bardzo zachowawczo. Nie żebym narzekał, ale żadnego flow to ja nie poczułem (czytając internety to na Dłużku ogólnie z tym kiepsko...). Po zjechaniu do Wojcieszowa funduję sobie jeszcze małą pętlę przez Podgórki i zbocza Barańca. Oj, co to był za podjazd!!! Miejscami dobrze ponad 20%. Niewiele brakowało, a musiałbym butować. Na szczęście przełożenie 26x42 dało radę :)

PS Z tą przyczepnością na podjeździe Dłużka to nie do końca prawda... Na jedynym mostku na trasie walnąłem taką glebę, że ho ho. Najlepsze, że w myślach sobie powiedziałem, że może być ślisko, więc trochę zwolnię. To jednak nie pomogło, bo było tak ślisko, że ledwo się podniosłem po glebie. Najważniejsze, że obyło się bez strat :)

Trasa: Wojcieszów - Okrajnik - Mysłów - Radzimowice - Dłużek (592 m n.p.m.) - Wojcieszów - Podgórki - Jaskinia Śmiertelna - Wojcieszów
Czwartek, 11 sierpnia 2022 Komentarze: 1
Dystans65.32 km
Czas04:01
Podjazdy1051 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.26 km/h
Vmax50.45 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax171
Kalorie 2271 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
Jakie są single, każdy wie (a jeśli nie, to natychmiast trzeba to nadrobić!). Tym razem wybrałem się w okolice Siennej, żeby zjechać to, co na południe od Puchaczówki. Jak było? Jak zawsze super, choć końcówka dała mi popalić, ale po kolei:
- Pętla pod Śnieżnikiem - czerwona faktycznie bardzo łatwa; niebieska - nowa część jest po prostu zajebista z mega flow, dużą ilością małych hopek i świetnymi bandami (w końcu wiem, jak się to jeździ!) zdecydowanie do powtórzenia, nawet z dziećmi!
- Pętla Ostoja - na korzeniastej czerwonej zaliczyłem małą katapultę z rowerka, niebieska też spoko, bo w końcu jakieś techniczne sekcje z kamieniami się pojawiły.
- Pętla Jodłów - początek czerwonej fajny, bo szybki z niezłym flow, niebieska najpierw ciekawy przelot szutrem z ładnymi widoczkami, później asfaltowa ściana do podjechania...
- Pętla Międzygórze - celowo zostawiłem na koniec, choć od niej zaczynałem; część czerwona zjazdowa spoko, ale byłem nierozgrzany (a przede wszystkim nierozjeżdżony), więc bez super wrażeń; część niebieska urozmaicona m.in. kawałkami szutru oraz momentami dość widokowa; niestety źle rozplanowałem bufety na trasie i ostatnie pięć kilometrów umierałem, dawno takiej bomby nie zaliczyłem. Uratowały mnie maliny, które jadłem prosto z krzaków chyba z 15 minut (swoją drogą nigdy tylu malin nie widziałem...). Jak do tej pory najciekawsza pętla, bo są na niej i single, i górskie widoczki, i trochę szutrowej wspinaczki, ale też szybki asfalt w dół. Na pewno do powtórzenia, ale raczej w innym układzie, czyli np. auto w Międzygórzu, zacząć od podjazdów, dalej pętla Stronie, zjazd do Międzygórza, bufet i dopiero dalej w dół w kierunku Jodłowa. W końcu uczymy się na błędach, nie? :)



Piątek, 24 czerwca 2022 Komentarze: 0
Dystans143.78 km
Czas05:47
Podjazdy1882 m
SprzętWilma
Vśrednia24.86 km/h
Vmax66.32 km/h
Tętnośr.147
Tętnomax175
Kalorie 3441 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
EPOregeneracja w najpiękniejszej formie! :) Po wczorajszym skrwawieniu, coś trzeba było zrobić z wolnym dniem, więc wypróbowałem nowe-stare połączenie PKP, czyli Wrocław-Świdnica remontowaną kilka lat linią kolejową. Dojazd do Sobótki przebiegł bardzo spoko i o 8:15 zacząłem zabawę. Najpierw rozgrzewka pod Tąpadła i później najnudniejszy odcinek, czyli teleportacja do Bielawy. Tam dwie drożdżówki i jazda! Podjazd pod Przełęcz Woliborską nieźle mnie umęczył - czuję, że czerwonych krwinek jakby mniej :p Kolejna przełęcz, czyli Jugowska weszła już duuużo łatwiej (bo od Jugowa jest łatwa :p ).

Zjazd do Pieszyc super, ale z powodu miejscami wysypanego piachu, momentami robiło mi się ciepło... Za to podjazd pod Przełęcz Walimską (no dobra, nie pod samą przełęcz, bo kilometr przed nią skręcałem w prawo) rozgrzał mnie już całkowicie :) Od skrętu na Modlęcin było już tylko w dół przez moją ulubioną wiochę, czyli Glinno :) Zaczynam coraz częściej myśleć o działeczce w tym miejscu. Czy nie super by było poranną kawkę spijać z takim widokiem?

Zjazd przez Michałkową do Lubachowa, jak zawsze spoko, choć raz było blisko, gdy z przeciwka wyskoczyło zdezelowane Audi... Nad Jeziorem Lubachowskim kompletne pustki - takie lubię je najbardziej! :)

Dalszy dojazd do Świdnicy szybko i sprawnie. Na dworcu melduję się ponad godzinę przed odjazdem pociągu, więc czemu by nie skoczyć w tym czasie do Sobótki i tam wsiąść w ten sam pociąg? Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Były odcinki z wiatrem w dziób, gdzie zaczynałem żałować tego pomysłu, ale ostatecznie fajnie było dopiąć pętlę z drugiej strony Ślęży! :)

Trasa: Sobótka PKP - Strzegomiany - Będkowice - Sulistrowiczki - Przełęcz Tąpadła (384 m n.p.m.) - Tąpadła - Wiry - Jędrzejowice - Kiełczyn - Tuszyn - Włóki - Dzierżoniów - Bielawa - Jodłownik - Przełęcz Woliborska (722 m n.p.m.) - Wolibórz - Jugów - Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.) - Kamionki - Pieszyce - Rościszów - Modlęcin - Glinno - Michałkowa - Jezioro Bystrzyckie - Lubachów - Bystrzyca Górna - Burkatów - Bystrzyca Dolna - Świdnica - Jagodnik - Miłochów - Gogołów - Wirki - Wiry - Mysłaków - Sady - Górka - Sobótka PKP

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

115534.47

KILOMETRÓW NA BLOGU

29989.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.29 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

219d 10h 56m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT