droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Foto

Dystans całkowity:68161.22 km (w terenie 21863.00 km; 32.08%)
Czas w ruchu:3092:10
Średnia prędkość:22.15 km/h
Maksymalna prędkość:73.30 km/h
Suma podjazdów:321550 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:1498365 kcal
Liczba aktywności:1147
Średnio na aktywność:60.00 km i 2h 41m
Więcej statystyk
Wtorek, 10 lipca 2012 Komentarze: 0
Dystans32.52 km
Teren1.00 km
Czas01:58
SprzętLawinka
Vśrednia16.54 km/h
Vmax36.35 km/h
Temp.22.0 °C
Więcej danych
2012 Tuchola we dwoje
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty

Rytel - Gutowiec - Czersk - Gutowiec - Rytel

Pogoda trochę nam się pogorszyła, więc na dziś zaplanowaliśmy spokojniejsze (i bliższe) jeżdżenie. No i przy okazji chcieliśmy zaznać trochę "cywilizacji", dlatego pojechaliśmy do Czerska po drodze odwiedzając cmentarz, na którym pochowano 1196 żołnierzy radzieckich poległych w walce o wyzwolenie okolicznych ziem spod okupacji hitlerowskiej.


2012 Tuchola we dwoje
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Poniedziałek, 9 lipca 2012 Komentarze: 0
Dystans78.71 km
Teren40.00 km
Czas05:52
SprzętLawinka
Vśrednia13.42 km/h
Vmax43.20 km/h
Temp.24.0 °C
Więcej danych
2012 Tuchola we dwoje
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty

Rytel - Klosnowo - Jarczewo - Chojniczki - Charzykowy - Funka - Bachorze - Małe Swornegacie - Swornegacie - Drzewicz - PN Bory Tucholskie - Męcikał - Mylof - Rytel

Nie przepadam za pisaniem relacji z opóźnieniem, gdyż wiele z tego co się chciało przekazać ucieka... Z tego dnia na przykład pamiętam przede wszystkim błądzenie. Szlak prowadzący do Charzyków jest co najmniej słabo oznaczony... Niemniej wrodzony kobiecy instynkt (Sylwii) a mój nabyty ;) doprowadziły nas do celu.


Poszwędaliśmy się trochę po "mieście" i pojechaliśmy do Małych Swornych mając nadzieję, że uda nam się przejechać przez remontowany most. Udało się :)


W Swornychgaciach trochę odpoczęliśmy, popluskaliśmy się i obraliśmy dalszą drogę. Drogę przez Park Narodowy "Bory Tucholskie". Przepiękne miejsce!!! Nie wiem, czy gdziekolwiek wcześniej widziałem TAKIE lasy! Czyste, idealnie równe. No i te jagody :D


2012 Tuchola we dwoje
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Niedziela, 8 lipca 2012 Komentarze: 0
Dystans38.12 km
Teren20.00 km
Czas02:40
SprzętLawinka
Vśrednia14.29 km/h
Vmax37.70 km/h
Temp.28.0 °C
Więcej danych
2012 Tuchola we dwoje
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty

Rytel - Fojutowo - Końskie Błota - Legbąd - Lutom - Rytel

Pierwszy dzień naszego wywczasu to poszukiwanie kwatery. Wszystkie okazały się za drogie ;) więc ostatecznie padło na nocleg nad Brdą - jak tylko zobaczyliśmy to miejsce to wiedzieliśmy, że tam zostaniemy :)


Po wstępnym rozpakowaniu wsiedliśmy na rowery i podjechaliśmy wzdłuż kanału Brdy do Fojutowa.


Ze znajdującej się tam wieży widokowej doskonale widać ciekawą budowlę hydrotechniczną - akwedukt będący skrzyżowaniem Czerskiej Strugi (płynącej dołem) oraz Wielkiego Kanału Brdy (płynącego górą).


2012 Tuchola we dwoje
Kolejny dzień --->
Środa, 4 lipca 2012 Komentarze: 0
Dystans63.33 km
Czas02:04
Podjazdy387 m
SprzętLawinka
Vśrednia30.64 km/h
Vmax57.05 km/h
Tętnośr.169
Tętnomax191
Kalorie 1809 kcal
Temp.21.0 °C
Więcej danych
HZ: 3% | FZ: 13% | PZ: 82%

Leśne - Niemcz - Borówno - Dobrcz - Trzeciwiec - Kozielec - Trzęsacz - Strzelce Dolne - Jarużyn - Maksymilianowo - Niemcz - Leśne

Gdzieś mi się obiło o uszy, że w Kozielcu jest fajny zjazd, więc podskoczyłem to sprawdzić - nachylenie 10%, ostre zakręty i przepiękny widok na dolinę Wisły na koniec. Jednym słowem - WOW!


Do tamtego miejsca miałem średnią prawie 30 km/h. Stwierdziłem, że fajnie byłoby przekroczyć trzydziestkę.
Była moc!!! Na podjazdach nogi paliły, na płaskim jak łapałem rytm nic mnie nie mogło zatrzymać :) Oby tak dalej!

Niedziela, 1 lipca 2012 Komentarze: 1
Dystans101.02 km
Teren60.00 km
Czas04:09
Podjazdy648 m
SprzętLawinka
Vśrednia24.34 km/h
Vmax50.88 km/h
Tętnośr.164
Tętnomax188
Kalorie 3303 kcal
Temp.29.0 °C
Więcej danych
HZ: 8% | FZ: 27% | PZ: 65%

Karolin - Dziewicza Góra - Czernice - Dąbrówka Kościelna - Niedźwiedziny - Sławica - Brzeźno - Gozdowiec - Długa Goślina - Kąty - Trojanowo - Murowana Goślina - Czerwonak - Malta - Karolin

Dużo pisać nie będę. Było mocno i bardzo błotniście. Tak mocno, że ostatnie kilometry robiłem siłą woli. Tak błotniście, że jakaś babeczka na Malcie, jak nas zobaczyła, powiedziała tylko: "Ale brudasy" :D Trening w 100% udany. Jan ma niezłego powera w nodze... Za to ja lepszą technikę :p

A na zachętę przeczytania relacji z Karpacza zdjęcie spod Wangu ;)


Duży Pierścień Rowerowy wokół Puszczy Zielonki. Z drobnymi modyfikacjami.
Czwartek, 28 czerwca 2012 Komentarze: 2
Dystans43.02 km
Teren20.00 km
Czas02:31
SprzętLawinka
Vśrednia17.09 km/h
Vmax48.10 km/h
Temp.22.0 °C
Więcej danych
Karolin - Teatralka - Sołacz - Rusałka - Strzeszynek - Rusałka - Półwiejska - Śródka - Karolin

Na początku chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy pomogli w pisaniu pracy magisterskiej Sylwii!
Praca bardzo się podobała, komisja uznała ją za niezwykle interesującą i jak tylko się da to pani magister będzie kontynuować badania, o czym Was oczywiście poinformujemy. Zwłaszcza, że mgr Sylwia znowu będzie potrzebować kilkoro rowerowych zapaleńców - ja jej już chyba nie wystarczam ;)


W ramach świętowania wybraliśmy się... na rower :p To tak dla odmiany ;)


Poznański Rower Miejski, trochę ciężki i toporny, ale da się jeździć.


Na Półwiejskiej okazało się, że Sylwia woli starszych...


W drodze powrotnej ze Śródki ja wracałem rowerem a Sylwia autobusem. Jak myślicie, kto był pierwszy?

Sobota, 23 czerwca 2012 Komentarze: 3
Dystans48.47 km
Teren46.00 km
Czas04:01
Podjazdy1896 m
SprzętLawinka
Vśrednia12.07 km/h
Vmax45.36 km/h
Tętnośr.179
Tętnomax203
Kalorie 3843 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
HZ: 0% | FZ: 4% | PZ: 96%

Tegoroczny maraton w Karpaczu był legendą zanim jeszcze się rozpoczął. Wątek na forum G&G wzbudzał kontrowersje na wiele tygodni przed startem. Trasa miał być inna niż do tej pory. Lepsza. Trudniejsza. Bardziej techniczna. Jak było w rzeczywistości? Zapraszam do lektury.

Po noclegu u Mariusza do Karpacza docieram 1,5 h przed startem. Jest czas na pogadanki ze znajomymi, przebranie się, przygotowanie roweru. Nie to co ostatnio w Wałbrzychu ;) Po parunastu minutach dojeżdża Mariusz. Chwila rozciągania, zdjęcia - dobry nastrój udziela się wszystkim, czy słusznie?!


Gotowy na niezapomnianą przygodę ustawiam się w sektorach obok wielu znajomych: jest Duda, Marek, Jacek, Zbyszek.
Gdzieś przed oczami miga mi Dorota, a na giga ruszyli już Jacek, Mariusz i Janek.


Zabawę zaczynamy od kawałka po asfalcie i od razu uciekamy w las. Czeka nas pierwszy podjazd do Budnik. Kręci mi się bardzo kiepsko, jacgol w zasadzie od początku ucieka. Wyprzedza mnie wieeeele osób. Przy pierwszym zjeździe trochę się blokuje, robi się wąsko a stawka jeszcze się nie rozciągnęła po starcie. Początek trzeba przespacerować. Zresztą, stromizna jest taka, że przy tak rozjechanej trasie i tylu osobach nie ma szans zjechać. A nawet gdyby ich nie było to bym nie zjechał :p
Po chwili jest już łatwiej i z powrotem wsiadamy na rowery. Na twarzach pojawiają się pierwsze uśmiechy :) (foto by: bikelife.pl)


Było w dół, więc trzeba by coś podjechać. I to nawet nie takie małe COŚ! Podjazd na Okraj solidnie nas rozciąga choć wcale nie robi się luźno. Dobrze, że przynajmniej znaleźliśmy swoje miejsce w grupie. Mniej więcej w połowie dochodzę jacgola. Co jest u licha?
Po moim kiepskim początku okazuje się, że razem przejedziemy większą część dystansu. Na bufecie podjadamy co nieco i zaczynamy prawdziwe MTB. Początek zjazdu z Okraju idzie mi całkiem nieźle. Mnóstwo osób sprowadza, Jacka przyblokowali, a mi udało się mignąć bokiem.

Jest fun! Do czasu, gdy zaczyna się strumyk :P Przednie koło traci przyczepność i zaliczam piękne OTB :) Szybko zbieram się w sobie i decyduję dalej sprowadzić, jak większość zresztą... Po chwili spaceru następuje kolejny podjazd na Wołową. Na skrzyżowaniu Kowal mówi, że to była rozgrzewka i dopiero teraz będzie ciężko... (foto by: bikelife.pl)


Miał rację :) Zjazd Tabaczaną w takich warunkach jest bardzo trudny, dla mnie niewykonalny.
Może gdyby było sucho, może gdyby było luźniej... Kto wie. Nie pora jednak na takie rozkminy – trzeba jechać dalej!
(foto by: videobike.net)


Po bardzo stromym odcinku robi się spokojniej. Jagody i takie tam :) (foto by: bikelife.pl)


Po raz drugi dojeżdżamy do Budnik. (foto by: bikelife.pl)


Początek znowu sprowadzam, ale są tacy co jadą – na tym odcinku doszedłem Marka Konwę i widziałem, co wyczyniał. Mega ogromny szacun za to co robi! Jest to dla mnie chyba największa nagroda na tym maratonie – podglądanie Mistrza :)
Widząc, że on sobie radzi, zaczynam puszczać klamki. Wyprzedzam go (!!!) bo stanął na chwilę na poboczu i teraz zaczyna się największa frajda – ucieczka! W dwóch miejscach robi się gorąco z powodu uślizgu przodu, ale generalnie idzie mi bardzo dobrze i chyba nawet nie spowalniam zbytnio wycinaków za mną ;) Najwięcej zależy od wybrania właściwego toru jazdy.
(foto by: bikelife.pl)


Jak widać popełniłem błąd i byłem wolniejszy. Mimo wszystko nadal przed samym Mistrzem :D (foto by: bikelife.pl)


Jesteśmy mniej więcej w połowie trasy, znowu w Karpaczu. Pamiętam dwie „atrakcje”: asfaltową ściankę i schody. No i bufet, na którym pojawia się Jacek. A ja głupi łudziłem się, że już go więcej dzisiaj nie zobaczę :p Zgodnie z zapowiedzią ta część trasy wcale nie jest dużo łatwiejsza. Podjazdy, na profilu nie wyglądające wcale strasznie, wysysają ze mnie ostatki sił. Dobrze, że jest też w dół – znowu udaje się nadrobić naprawdę dużo miejsc :) W jednym miejscu drugie tego dnia OTB, ale nie jest źle - kolega przede mną rozciął sobie nogę, on ma gorzej ;)


Ostatni bufet stoi lekko na uboczu, w bidonie jeszcze chlupie niebieskie, w bukłaku też powinno wystarczyć.
Nie zatrzymuję się.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
BŁĄD, BŁĄD, I JESZCZE RAZ BŁĄD!!! Jacek ucieka a wraz z nim około 30 oczek... Podjazd po Czoło mnie zabija. Takiego kryzysu jeszcze nie miałem. Nie mam siły podprowadzać. Wyprzedzają mnie emeryci i matki z dziećmi...
Na agrafkach nie mam sił na walkę... (foto by: Elżbieta Cirocka)


Chcę tylko w miarę bezpiecznie dojechać do mety. (foto by: Elżbieta Cirocka)


Na ostatnich 5 kilometrach straciłem pewnie z 7-10 minut. Będę miał nauczkę na przyszłość...
Jak dają na bufetach to trzeba jeść ;)


Czas: 04:05:46.9
Check point: 01:08:37 / 173
MEGA Open: 182/425
MEGA M2: 66/125
Strata: 01:29:54 (Rafał Alchimowicz)
DST: 48,47 km
AVG: 12,07 km/h
Vmax: 45,36 km/h

Bikestats'owe statystyki :)
Jan - 134 (51 M2) - 03:52:05.7 (nic nie mówię...)
Jacek, jacgol – 141 (61 M3) – 03:54:51.8
daVe – 182 (66 M2) – 04:05:46.9
Marek KONWA - 189 (70 M2) - 04:09:20.4 (hehe :)
Marek, Marc – 281 (92 M2) – 04:48:25.3
Zbyszek, toadi69 - 334 (45 M4) - 05:13:22.3
Mariusz, duda - 406 (122 M2) - DNF

Po dojściu do siebie mogę w końcu chwycić za telefon i wystękać: "Przejechałem, żyję..." ;)


Pomaratonowym rozmowom nie ma końca. Tematów starcza do tomboli, a nawet dłużej. Zwłaszcza po przyjeździe Jacka i Mariusza z giga... Tak ciężkiej trasy jeszcze nie było. I bez względu na to czy był to chleb na zakwasie, czy mordercze enduro, wiem jedno – drugi raz też bym przyjechał :) Ta piękna, słoneczna sobota zafundowana przez Grzegorza i ekipę nauczyła mnie bardzo dużo o prawdziwym MTB :D
Piątek, 8 czerwca 2012 Komentarze: 2
Dystans52.31 km
Teren15.00 km
Czas02:10
Podjazdy296 m
SprzętLawinka
Vśrednia24.14 km/h
Vmax49.92 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax185
Kalorie 1700 kcal
Temp.26.0 °C
Więcej danych
HZ: 17% | FZ: 35% | PZ: 46%

Karolin - Dębina - Luboń - Puszczykowo - Luboń - Dębina - Cytadela - Karolin

Szybka przejażdżka "tam i z powrotem". Na nadwarciańskim bardzo dużo piachu, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było tam tak kiepsko... Stąd też wracałem asfaltem robiąc rundkę po "piłkarskim" Poznaniu. Pod Katedrą 22 tys. km na Lawince mi minęło :)


Niedziela, 3 czerwca 2012 Komentarze: 4
Dystans46.43 km
Teren10.00 km
Czas02:06
Podjazdy279 m
SprzętLawinka
Vśrednia22.11 km/h
Vmax39.78 km/h
Temp.18.0 °C
Więcej danych
Karolin - Cytadela - Rusałka - Stadion - Dworzec PKP - Stary Rynek - Malta - Karolin

Wybrałem się podpatrzeć ostatnie przygotowania do Euro w Poznaniu. Drogowcy to są jednak luzaki. Za tydzień pierwszy mecz a na ul. Grunwaldzkiej tuż przy stadionie jeszcze asfaltu nie ma :D Podobnie przy Bałtyku :) W końcu po co się stresować?! ;)


W porównaniu z tym, co było kiedyś, to nowy dworzec prezentuje się naprawdę dobrze.


Jestem ciekaw, jak wypadniemy jako organizatorzy. Oby tylko nic się nie działo...

Niedziela, 27 maja 2012 Komentarze: 1
Dystans58.40 km
Teren43.00 km
Czas02:38
Podjazdy480 m
SprzętLawinka
Vśrednia22.18 km/h
Vmax44.03 km/h
Tętnośr.128
Tętnomax174
Kalorie 1353 kcal
Temp.21.1 °C
Więcej danych
HZ: 64% | FZ: 17% | PZ: 5%

Jagoda - Głusko - Rogoźnica - Jelenie - Brzeźniak - Golin - Człopa - Dzwonowo - Jagoda

Wczoraj było towarzysko, dzisiaj pora na mały trening. Mapy zostały w domu, więc trzeba było improwizować. I pytać obcych, nawet tych z zielonej wyspy ;) Poza małą niespodzianką w miejscowości Jelenie to dobrze jechaliśmy - ach ta męska intuicja :p
W tej części DPN-u byliśmy po raz pierwszy. Trochę inaczej, ale również ładnie. No i poniemieckie cmentarze też są.


PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

110971.48

KILOMETRÓW NA BLOGU

29055.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

210d 11h 50m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT