droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Foto

Dystans całkowity:68161.22 km (w terenie 21863.00 km; 32.08%)
Czas w ruchu:3092:10
Średnia prędkość:22.15 km/h
Maksymalna prędkość:73.30 km/h
Suma podjazdów:321550 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:1498365 kcal
Liczba aktywności:1147
Średnio na aktywność:60.00 km i 2h 41m
Więcej statystyk
Niedziela, 6 kwietnia 2008 Komentarze: 8
Dystans29.39 km
Teren20.00 km
Czas01:20
SprzętLawinka
Vśrednia22.04 km/h
Vmax55.40 km/h
Więcej danych
Dom - Cytadela - Malta - Antoninek - Zieliniec - Ligowiec - Janikowo - Dom

Relacja na stronie KKUMP

Koło południa wyskoczyłem na chwilkę na Cytadelę, gdyż odbywa się tam wyścig z serii Wielkopolska Liga Masters MTB Thule 2008. Tuż po wjechaniu na Cytadelę usłyszałem znajomy wszystkim dźwięk "psssss". Jak się okazało udało mi się przebić oponę w dwóch miejscach. Szybko zrobiłem sobie pit-stop i po kilku minutach mogłem jechać dalej.


W samym wyścigu ze względu na okropny brak czasu oraz ciągłe problemy z kolanem nie wziąłem udziału.
Fotkę trzeba było sobie jednak strzelić ;-)


Dalej wspólnie z Janem pojechaliśmy nad Maltę, gdyż zapomniał on wziąć pieniędzy na wpisowe :D
Nad Maltą trwał właśnie jakiś maraton. Nie da się ukryć, że "Poznań stawia na sport"


Z Malty już samotnie udałem się do domu moją tradycyjną trasą, czyli koło Jez. Swarzędzkiego oraz przez lotnisko na Ligowcu.


Szkoda mi takiej pięknej niedzieli, ale muszę wracać do ChL'a oraz gnozji... Ehhh...
Niedziela, 30 marca 2008 Komentarze: 4
Dystans50.29 km
Teren30.00 km
Czas02:42
SprzętLawinka
Vśrednia18.63 km/h
Vmax50.00 km/h
Więcej danych
Dom - Kicin - Kliny - Mielno - Wierzenica - Kobylnica - Zieliniec - Jez. Swarzędzkie - Antoninek - Malta - Stary Rynek - Cytadela - Dom

Z braku czasu dzisiaj razem z Robertem planowaliśmy krótką wycieczkę nad Maltę. Jednak już na samym początku stwierdziliśmy, że pojedziemy obejrzeć jego nowy dom.


Następnie udaliśmy się przez Mielno do Wierzenicy, gdzie chwilę spędziliśmy zastanawiając się z jakiego okresu pochodzi tamtejszy kościółek ;-) Kolejnym problemem było ustalenie dalszej drogi... Jakimś trafem udało nam się dotrzeć do Kobylnicy. Wtedy przyszedł czas na uzupełnienie zapasów glukozy.


Gdy już byliśmy pełni sił skierowaliśmy się w stronę Antoninka i dalej Malty. Tutaj spotkała mnie niezła przygoda... Na wąskiej ścieżce niedaleko Nowego ZOO wybiło mnie na małej muldzie... jak się okazało w powietrzu nie idzie skręcać... no i wpadłem w drzewo i to idealnie w jego środek ;p Na szczęście nikt nie ucierpiał ;-) Przy źródełku tradycyjnie czas na łyk wody oraz fotkę.


Jako, że współtowarzysz ;-) stwierdził, że chce jeszcze zajrzeć nad Wartę, tak też zrobiliśmy. Dalej już tylko Stary Rynek oraz Cytadela, gdzie na "góreczce" przy amfiteatrze udało mi się wykręcić równe 50.0 km/h i to bez zbytniego pedałowania. Do domu wracaliśmy koło strzelnicy nad Wartą na wysokości Wilczego Młyna. Niestety zgubiliśmy ścieżkę i czekał nas mały off-road, podczas którego niektórzy wymiękli ;p


Na koniec pokręciłem się już sam po okolicy, aby dobić do pięćdziesiątki.

PS Gratulacje dla Elsnera - 45 km to niezły dystans jak na rozpoczęcie sezonu :)
Sobota, 29 marca 2008 Komentarze: 3
Dystans21.82 km
Teren20.00 km
Czas01:17
SprzętLawinka
Vśrednia17.00 km/h
Vmax44.80 km/h
Więcej danych
Dom - Kicin - Dziewicza Góra - Annowo - Dziewicza Góra - Kicin - Dom

Jeśli prawdą jest, że kąpiele błotne poprawiają stan skóry to za parę dni skóra na moich nogach będzie przypominać pupę niemowlaka ;p
Ale zacznijmy od początku.
Wg ICM-u dzisiaj popołudniu miało być całkiem ładnie. Tak też wyglądało, za oknem słońce, więc wybrałem się na pierwszy test terenowy Lidlowskich spodenek ;-) W sumie są całkiem wygodne (moje pierwsze z pampersem ;p), więc jestem zadowolony z zakupu.
Dzisiaj miałem plan pokołować się (dosłownie) po Dziewiczej Górze, ale już na pierwszym podjeździe stwierdziłem, że to nie najlepszy pomysł... Na szczycie pogrzebałem trochę przy ustawieniach siodełka (na razie nie chcę zapeszać, ale być może to jego zbyt małe wysunięcie jest powodem bólu kolana...). Aby uniknąć niepotrzebnego przeciążania nogi pokręciłem się w okolicach Leśniczówki w Annowie.


W drodze powrotnej jeszcze raz wjechałem na Dziewiczą (tym razem w drugą stronę, czyli wjazd od parkingu, zjazd żółtym) a tam kilkuletni chłopczyk stwierdził: "Mamo, ale pan ma ciężko wjeżdżać na rowerze pod taką górę". Ja zacisnąłem zęby i podjechałem jeszcze szybciej ;-)
Podczas powrotu do domu przekonałem się na własnej skórze, co to znaczy deszcz konwekcyjny (najlepsze jest to zdanie: "Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że w miejscu gdzie aktualnie jesteśmy, mimo wyraźnej prognozy opadu, nie pada." - ja bym je napisał na odwrót ;-)
W lesie było okropne błoto o czym najlepiej świadczy to:


I to:


PS Niezłe mam nogi, nie ;p
Sobota, 15 marca 2008 Komentarze: 2
Dystans77.64 km
Teren50.00 km
Czas04:08
SprzętLawinka
Vśrednia18.78 km/h
Vmax39.90 km/h
Więcej danych
Dom - Poznań Dębina - Luboń - "Zalewy Nadwarciańskie" - Puszczykowo - WPN - Osowa Góra - Puszczykowo - "Zalewy Nadwarciańskie"- Luboń - Poznań Dębina - Stary Rynek - Dom

Relacja na stronie KKUMP

Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku udało nam się spotkać w ramach Klubu Kolarskiego UMP. Niestety nie jechało mi się dzisiaj zbyt dobrze, gdyż w nocy byłem w pracy (z tego powodu bardzo mało spałem) i odczuwałem lekkie zmęczenie, a do tego wczoraj byłem oddać krew... Mimo to z samego rana wybrałem się na umówione miejsce spotkania mijając przeróżne przeszkody na drodze.


W końcu dotarłem do dworca PKP w Puszczykowie.


Tam chwilę poczekałem na Tomka i wspólnie ruszyliśmy w głąb Wielkopolskiego Parku Narodowego. W sumie nie mieliśmy zbyt dużo czasu, więc razem zrobiliśmy tylko 25 km, ale i tak było super. Wg mnie w WPN-ie są najlepsze trasy do jazdy na rowerze w okolicach Poznania.

kONA i GieTek


Na zakończenie udaliśmy się do naszej ulubionej cukierni, aby uzupełnić zapasy cukru.


Miejmy nadzieję, że uda nam się rozkręcić nasz klub a jazdy w pojedynkę lub dwie osoby staną się rzadkością.
Tego życzę sobie i Wam ;-)
2 dni = 2 gumy Kategoria Foto
Poniedziałek, 10 marca 2008 Komentarze: 4
Dystans26.36 km
Czas01:12
SprzętLawinka
Vśrednia21.97 km/h
Vmax38.70 km/h
Więcej danych
Dom - Studium Wychowania Fizycznego - Malta - Dom

Na początek dobre wiadomości: z kolanem jakby lepiej - ściągacz i maść przeciwbólowa działa, nawet na treningu nie narzekałem choć wcale się nie oszczędzałem.

Po drugie kupiłem dzisiaj kask - Giro Indicator.


I na tym koniec dobrych wieści... Dzisiaj po raz kolejny złapałem gumę :/ Żeby było ciekawiej to z powodu wczorajszej dziury nie miałem przy sobie zapasu - wylądował on na przodzie, gdyż nie miałem w domu łatek. Jakie było moje zdziwienie gdy dzisiaj nad Maltą tył mi sflaczał... Miałem przy sobie łatki (dzisiaj kupione) - gorzej z klejem - ten został w domu ;-) Na szczęście jakiś dobry biker użyczył mi troszkę kleju i mogłem spokojnie wrócić do domu.
Jutro chyba nie idę na rower - szkoda łatek :D
Kontuzja?! Kategoria Foto
Niedziela, 9 marca 2008 Komentarze: 4
Dystans31.71 km
Teren20.00 km
Czas01:41
SprzętLawinka
Vśrednia18.84 km/h
Vmax48.70 km/h
Więcej danych
Dom - Janikowo - Ligowiec - Jez. Swarzędzkie - Antoninek - Malta - Stary Rynek - Cytadela - Dom

Zgodnie z wczorajszym planem dzisiaj rano wyskoczyłem sobie troszkę pojeździć. Niestety już od samego domu zaczęło mnie boleć kontuzjowane kilka lat temu kolano. Najlepsze jest to, że nie wiem co jest przyczyną tego bólu... Z popołudniowego kręcenia nici...
W Janikowie już chciałem zawracać jednak po rozgrzaniu kolana było troszkę lepiej. Dzięki temu mogłem pobawić się trochę na wąskich ścieżkach w lesie koło Nowego ZOO.


Jako, że ostatnio jest moda na BIKEstats'ie na wrzucanie zdjęć kwiatów to ja też nie mogę być gorszy ;-)


//edit
Schodzę sobie wieczorem do piwnicy nasmarować łańcuch i co?! Z przodu nie mam powietrza ;p
W oponie cały czas tkwił piękny kolec robinii akacjowej. Z braku łatek w domu założyłem zapas, aby jutro móc pośmigać ;)
Sobota, 8 marca 2008 Komentarze: 3
Dystans33.11 km
Teren31.00 km
Czas01:46
SprzętLawinka
Vśrednia18.74 km/h
Vmax42.70 km/h
Więcej danych
Dom - Janikowo - Wierzenica - Mielno - Maruszka - Dziewicza Góra - Kicin - Dom

Wcale mnie nie zdziwiło, że po ubiegłotygodniowym sprincie (wcale nie mam na myśli jazdy na rowerze...) się przeziębiłem. Na szczęście dzisiaj poczułem się już trochę lepiej i powiedziałem sobie, że muszę się przejechać :)

Na początek musiałem dostać się jakoś do Wierzenicy. Oczywiście zrezygnowałem z asfaltów.


Tam miałem okazję zobaczyć zabytkowy drewniany kościół pw. św. Mikołaja.


Niestety przy jednej z polnych dróg znajduje się również coś takiego...


Kolejnym punktem mojej wycieczki było Mielno. Po drodze spotkałem kilku panów kręcących się po polu z wykrywaczami metalu. Tak mnie to zainteresowało, że postanowiłem chwilę z nimi porozmawiać. Niestety zdjęć nie mam, gdyż ich hobby jest ponoć nielegalne - okradają przecież nasze kochane państwo...
W tle widać było cel prawie każdej mojej wycieczki po Puszczy Zielonce.


W końcu udało mi się dotrzeć do Zielonki.


Tam czekała na mnie m.in. figurka Matki Bożej Leśnej.


Stamtąd było już bardzo blisko do pewnego, owianego legendą miejsca. Wg niej pewien niemiecki oficer oraz polska dziewczyna odebrali sobie życie w obliczu braku akceptacji ich związku. Wydarzenie to przypominają groby oraz drzewo-pomnik znajdujące się przy trakcie wiodącym do Dąbrówki Kościelnej.



Kolejnym interesującym punktem podczas dzisiejszego wyjazdu było głaz upamiętniający pożar Puszczy Zielonki z roku 1992.


W drodze na Dziewiczą Górę mijałem jeszcze kilka drzew będących pomnikami przyrody.


Czym byłby wyjazd bez fotki lawinki ;-)


A to już Dziewicza Góra.


Na koniec pokażę Wam jedyny znak, jaki może mnie zniechęcić do jazdy po lesie... ;-)


Jutro chyba zrobię powtórkę z rozrywki. Najbardziej w Puszczy Zielonce lubię to, że mogę dostać się do jej centrum prawie wyłącznie drogami gruntowymi. Asfalt - brzydal ;p
Poniedziałek, 25 lutego 2008 Komentarze: 2
Dystans31.76 km
Czas01:21
SprzętLawinka
Vśrednia23.53 km/h
Vmax45.90 km/h
Więcej danych
Dom - DS. Eskulap - Dom

Korzystając z okazji, że musiałem wieczorem podskoczyć na dyżur w redakcji gazety studenckiej Puls UM po drodze zrobiłem parę zdjęć, gdyż wziąłem się za "personifikację" bloga. Obiecuję, że to jeszcze nie koniec zmian ;-)
Dzisiaj kilometrów więcej niż zwykle, gdyż zapomniałem wziąć kluczy od domu z redakcji i musiałem po nie wracać. Skleroza nie boli... jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

Wiosennie... Kategoria Foto
Niedziela, 24 lutego 2008 Komentarze: 3
Dystans23.54 km
Czas01:02
SprzętLawinka
Vśrednia22.78 km/h
Vmax42.40 km/h
Więcej danych
Dom - DS. Eskulap - Dom

Po prostu pięknie! 15 st. C, słońce, wiatr dużo mniejszy niż przed kilkoma dniami.

Aż się wierzyć nie chce, że jeszcze trzy dni temu miałem okazję zrobić takie zdjęcie:


A zamiast roweru jeździłem na czymś takim:


Zaznaczam, że było to w Polsce. Mimo świetnej zabawy na nartach stwierdzam, że... wolę rower :) Niestety dzisiaj nie mam więcej czasu, a szkoda, gdyż chętnie przejechałbym się gdzieś dalej. A tak tylko do Stomatologicum...
Poniedziałek, 11 lutego 2008 Komentarze: 3
Dystans24.36 km
Czas01:09
SprzętLawinka
Vśrednia21.18 km/h
Vmax42.50 km/h
Więcej danych
Dom - Studium Wychowania Fizycznego - Dom

Najpierw spotykanie z koleżanką ("show time"...) a prosto od niej na trening unihoca. O dziwo nasz trener dzisiaj nie przyszedł (?!), ale poradziliśmy sobie bez niego - 1.5h grania, stałe składy, bez żadnych zmian, tylko dwie drużyny... Znowu nie będę mógł się jutro ruszyć... ;-)
Żeby nie było nudno poniżej fotka z któregoś treningu - ta rozmyta plama na pierwszym planie to ja ;p


A tu już cała drużyna w nowych strojach (trzeci od prawej u góry ;-)

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

110971.48

KILOMETRÓW NA BLOGU

29055.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

210d 11h 50m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT