Connect | Kolejny dzień w górach, tym razem gravel. Oj, trasa nieźle dała popalić... wiele odcinków szutrów było tak naprawdę odcinkami kamienistymi. Mają chyba jakąś akcję w całej okolicy i utwardzają leśne drogi. Najgorzej, że musiało być to robione niedawno i tłuczeń jest jeszcze bardzo luźny. W paru miejscach był już ubity, ale większość to... brak słów :p

To był zdecydowanie największy minus, reszta - bajka! Czeskie Jeseníky naprawdę można nazwać gravelowym rajem.

Ślad, którym jechałem ma już trochę czasu, bo w rejonie kopalni za Horní Lipová musiałem złamać kilka zakazów. Na szczęście była niedziela i nikt mnie nie pogonił.

Na koniec najlepsze, czyli... borůvkové knedlíky w hotelu Paprsek! Punkt obowiązkowy każdej wycieczki w tamte rejony!!!