Dzisiaj dużo ostrzej niż ostatnio. Najpierw tradycyjnie już polatałem trochę po górkach w Myślęcinku. Zaczynam się siebie powoli bać bo pozwalam sobie na coraz więcej... ;) No i pozwoliłem sobie na niebieskim pieszym wzdłuż Brdy... Zapierdzielam między krzaczorami, pokrzywami itp. Głowa wysoko, w zasadzie skupiam się tylko na tym, aby ominąć jak najwięcej pokrzyw. Nawet nie wiem kiedy w nich wylądowałem :) Rower po prawej, ja po lewej. Jak się okazało "zatrzymałem" się na pieńku, którego nie zauważyłem z w/w powodu.
Ehhhh... co to był za lot... Małysz by się nie powstydził :D Rower cały, ja poparzony, nadgarstek skręcony w kwietniu znowu pobolewa, kolano obite, ale jadę dalej. Staram się jechać jak najwięcej asfaltami. Za późno wyszedłem z domu i zaczyna robić się szaro. Trzeba przyspieszyć, więc przez najbliższych kilkadziesiąt kilometrów w power zone - jest moc!!! :D
Szybki trening między służbą a pracą :/ W zasadzie cały czas delikatna mżawka. Do tego pierwsze 20 km jakoś nie mogłem wkręcić się na obroty. Nawet sztywny podjazd do Strzelec Górnych zrobiłem na niecałych 170 ud./min. Dziwne... Napęd prosi o zlitowanie się. Z przodu w zasadzie nie idzie wrzucić blatu - łańcuch dosłownie gnie się na boki, korba zjechana - regulacja przerzutki nic nie daje... Ale po takim przebiegu całkowitym nawet nie próbuję marudzić :)
Jakoś tak szybko mi popołudnie zleciało, a chwilowo nie mam ładowarki do miotacza fotonów, więc wymyśliłem trasę na szybko, tak żeby zdążyć przed zachodem słońca. Cel: pobijamy rekord prędkości. Ale najpierw 19 kkm na GieTeku. Dużo już z niego oryginalnych części nie zostało... Mimo to zdjęcie urodzinowe musi być :) Ciekawie się złożyło, bo równe 19 kkm wybiło mi przy osiedlu, na którym przez miesiąc mieszkałem. Taka "klamra czasowa" ;)
Wiem, że lubicie zdjęcia, więc wrzucę coś jeszcze. Z lasu (żeby nie było, że tylko po asfaltach jeżdżę :p )
Co do rekordu prędkości - tegoroczny pobiłem, życiowego nie, choć niewiele mi brakło. Następnym razem pompuję opony, blokuję amortyzator i golę nogi :p
Wieczorny trening. Jakie wnioski z niego wyciągnąłem?! Ludzie są debilami, w większości. Ponad połowa spotkanych ludzi na rowerach nie miała żadnych lampek, nic. A jeździłem wieczorem... Totalna głupota i nieodpowiedzialność... Poza tym to odkryłem fajną drogę między Strzelcami Górnymi a Dolnymi. Wrócę tam za widoku pobić rekord prędkości :)
Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".
Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.
Canyon Grizl AL
Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
Koła BW SuperLite 40
Opony Hutchinson Caracal Race 45
CHIŃCZYK
Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.
Flyxii FR-216
RockShox SID XX World Cup
Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25
FURIOUS
Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.
Accent Furious Pro
Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
Koła DT Swiss Gravel LN
Opony CST Overton 40C
GRIZZLY
Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.
Canyon Grizl Al
Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
Koła BW SuperLite 40
Opony Tufo Thundero HD 40C
WILMA
Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)
Wilier Triestina Mortirolo
Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
Koła DT R460
LAWINKA
Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...