Jeden złamany nos, jeden złamany obojczyk i dużo otarć. Sport to zdrowie!
Resztę niech opisze cytat od kolegi:
"Dziś dzięki temu, że miałem kask mogłem po prostu wstać, otrzepać się ogarnąć rower i na nim wrócić do domu. Leżało nas kilku, Witek miał z nas najmniej szczęścia, złamał obojczyk, można powiedzieć tylko obojczyk, bo miał kask i nim szorował po asfalcie a nie głową. Mogło być gorzej bo jechaliśmy jakieś pięć dych i nie specjalnie był czas na hamowanie. Trochę to moralizatorskie, natomiast kask może się nie przydać przez całe życie, ale może też pewnego razu spowodować, to że cało wrócisz do domu. Taki czarny czwartek."
Trochę kręcenia po mieście plus ustawka z Markiem, Krzychem i Zbyszkiem. Dawno nie jeździłem, więc od początku zapowiadałem spokojne tempo. Tak też było, momentami aż za spokojnie ;) Pogoda mocno daje się we znaki, wypiłem prawie 2,5 litra płynów, a i tak w domu gasiłem pragnienie izobronikiem... Zresztą, chyba jak każdy z nas :D
Dzięki za miłą jazdę! Będę częściej wpadał do Poznania z szosufką! :)
Dalej się dziś nie dało - łapa mnie tak napier*** po dzisiejszym miksie (meningokoki, polio, dur, tężec), że nie mogłem utrzymać kierownicy :( Jutro znowu na poligon, wracam pod koniec czerwca... Ciao!
Dziś telefon wylądował na kierownicy na czymś takim i pojechałem na Tatrzańskie obadać trasę Kaczmarka. Nie było to łatwe, raz prawie wywinąłem orła, gdy gapiąc się na mapę wpadłem w dziurę, ale trasę w większości przejechałem zgodnie z trackiem. Niestety, spieszyłem się do domu, więc zaliczyłem tylko połowę pętli. W domu okazało się, że jeszcze nie wrócili z zakupów, więc zrobiłem trochę siły na pobliskiej zmarszczce. Niby tylko 25 metrów w pionie na 700 metrach długości (3% nachylenia), ale po ośmiu razach nogi piekły :)
PS O dziwo uchwyt działa! Mimo lekkiego strachu, telefon nie spadł. A wytrzęsło go dość mocno... ;)
Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".
Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.
Canyon Grizl AL
Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
Koła BW SuperLite 40
Opony Hutchinson Caracal Race 45
CHIŃCZYK
Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.
Flyxii FR-216
RockShox SID XX World Cup
Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25
FURIOUS
Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.
Accent Furious Pro
Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
Koła DT Swiss Gravel LN
Opony CST Overton 40C
GRIZZLY
Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.
Canyon Grizl Al
Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
Koła BW SuperLite 40
Opony Tufo Thundero HD 40C
WILMA
Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)
Wilier Triestina Mortirolo
Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
Koła DT R460
LAWINKA
Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...