droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

> 50

Dystans całkowity:35114.18 km (w terenie 12243.00 km; 34.87%)
Czas w ruchu:1458:08
Średnia prędkość:24.08 km/h
Maksymalna prędkość:74.50 km/h
Suma podjazdów:182081 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:717550 kcal
Liczba aktywności:528
Średnio na aktywność:66.50 km i 2h 45m
Więcej statystyk
Niedziela, 30 kwietnia 2017 Komentarze: 7
Dystans77.41 km
Teren75.00 km
Czas03:34
Podjazdy1081 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia21.70 km/h
Vmax49.80 km/h
Tętnośr.169
Tętnomax188
Kalorie 3009 kcal
Temp.6.2 °C
Więcej danych
Kolejny start u Kaczmarka, tym razem pogoda nie dopisała... Na wysokości Milicza termometr pokazywał 4*C... brrrr... Na szczęście mamy super pro ciuszki i koszulka+bluza oraz nogawki dały radę i było ok, jeśli chodzi o temperaturę w trakcie jazdy. Po dojechaniu na miejsce, w trakcie szykowania się, spotkałem Młodzika i razem udaliśmy się na krótką rozgrzewkę (no dobra, bardziej chodziło o siku pod drzewkiem :p ) Po powrocie na linię startu okazało się, że wszyscy stoją już w sektorach i w mojej "dwójce" miejsce zostało już tylko na chodniku :) Ostatecznie udało mi się wepchnąć do środka (cieplej było!!!), ale i tak startowaliśmy z AdrianemWojtkiem z samego końca sektora, a to oznaczało szaleństwo na pierwszych kilometrach. (foto by: Karolina)


Tak też niestety było. Co od razu rzuciło mi się w oczy to to, że dużo osób jechało, jakby dopiero co odkręcili boczne kółka. Ciągłe szarpanie, nagłe zmiany toru jazdy i nieumiejętność jazdy po prostej. W pewnym momencie zakotłowało się przede mną i zauważyłem tylko dziwny zbitek ludzi i rowerów. Po chwili naszła mnie myśl - kurde, a gdzie Drab, przecież jechał przede mną? Czyżby się wyłożył? No ba, oczywiście że tak - był jądrem tego zbitka :D Szczęśliwie nic wielkiego mu się nie stało i doszedł do mnie na wysokości... kolejki. Do teraz nie wiem, za czym stała, ale na odcinku dosłownie 200-300 metrów butowaliśmy bez większego powodu. Tak po prostu. Jak w sektorze rodzinnym na Rajdzie Pieczonej Pyry po Puszczy Zielonce ;( Nie było to jedyne zatwardzenie tego dnia. Na kolejnych singlach znowu utworzył się sznureczek. Ponoć z przodu jakaś "eLka" jechała :D No masakra... Ja chcę z powrotem do pierwszego sektora!!! (foto by:  Renata Tyc)


Po powolnych pierwszych kilometrach coraz bardziej skłaniałem się ku giga, żeby chociaż raz móc w spokoju przejechać całą pętlę. Fajne były rozmowy na temat tego, czy skręcamy na giga. - Jedziesz giga czy mega? - Nie wiem, może giga. - To tak jak ja, też nie wiem. I tak do samego rozjazdu :D Ostatecznie z Pawłem z Bydgoszczy podjęliśmy decyzję o przejechaniu drugiej pętli razem, bo świetnie nam się jechało. To znaczy najpierw jemu się świetnie jechało bo to ja ciągnąłem naszą dwójkę ;) Dobrych kilka kilometrów ostro cisnąłem do przodu, na najsztywniejszym asfaltowym podjeździe wycięliśmy pewnie z 7 osób. Dochodziliśmy do pojedynczych grupek, chwilę odpoczywaliśmy i wychodziliśmy na przód ją zerwać. Tak m.in. zrobiliśmy z grupą, w której jechał Jacek. Zaskoczyło mnie, że się z nami nie utrzymał, ale widocznie to nie był jego dzień. Im bliżej rozjazdu, tym więcej sił miał Paweł, co widać na załączonym obrazku autorstwa mojej cudownej żony.


O, tutaj jeszcze jedno zdjęcie od Sylwii ;)


Mniej więcej na wysokości rozjazdu złapaliśmy Pawła kolegę, również z Callfastu - Artura i teraz to oni zaczęli narzucać tempo. Owszem, coś tam wychodziłem na zmiany, ale były raczej krótkie i raczej w dół :p Fajnie współpracując jechaliśmy sobie po pustych singlach i leśnych duktach. Tym razem nie było już żadnych zawalidróg, więc można było cieszyć się jazdą. Tak mi się zaczęło podobać, że posilony żelami Diamantu (fuj, jaka ohyda - myślałem, że się porzygam...) dałem zmianę na długim piaszczystym podjeździe. Na szczycie oglądam się za siebie i... chłopacy dopiero w połowie :D No dobra, nie będę taki i trochę na nich poczekam, przy okazji sobie odpoczywając. Artur jeszcze mnie dogonił, ale z Pawła za wiele dobrego tego dnia byśmy już nie mieli, więc zostawiliśmy go na pożarcie gigowcom za nami :D Najgorszy (bo pod wiatr) odcinek przez odsłonięte pola przejechaliśmy we dwójkę na krótkich zmianach, a przed lotną premią usłyszałem tylko za plecami - Dawaj dzidę do przodu! No więc pojechałem.

Jechało mi się nadzwyczaj dobrze, kryzys nie nadchodził, nogi kręciły i tylko plecy dokuczały, przez co więcej podjazdów brałem na stojąco. Na odcinku od podjazdu pod wieżę do mety (czyli ostanie 7 km) wyprzedziłem chyba z 5 osób. Tylko kolega z Galibiera siadł mi na koło. Przechodziła mi przez głowę myśl, żeby się z nim pobawić i zwolnić tak, że musiałby dać zmianę, ale stwierdziłem, że lepiej będzie ewentualnie przegrać z nim na kresce, ale mieć lepszy czas i więcej punktów (czego się nie robi dla drużyny :p ). Kilometr przed metą jeszcze raz szarpnąłem, ale nie udało mi się go zerwać. Finisz wyglądał tak, jak podejrzewałem, czyli wyskoczył mi zza pleców tuż przed kreską. Wcale się tym nie przejąłem, bo byłem prawie pewien, że tak się to skończy. Ostatecznie pogratulował mi, bo ponoć "ładnie jechałem" :D Miło z jego strony :) A na zdjęcie załapała się nawet Sylwia, jak biegnie do swojego bohatera :p
(foto by:  Piotr Łabaziewicz)


Kończąc ten przydługi wpis:
- Piotrowi dziękuję za świetną trasę, chyba trochę łatwiejszą niż w Rydzynie, ale na pewno cięższą kondycyjnie
- team liderowi Krzychowi gratuluję kolejnego pudła (ale zwróć uwagę, że dystans między nami się zmniejsza ;)
- kolegom z teamu dziękuję za świetną zabawę i wspólną jazdę
- sam cieszę się, że treningi zaczynają przynosić efekty
- and now, last but not least - Sylwia, fajnie, że byłaś :) (foto by: remediumsep.pl)


Czas: 03:34:11
Check point1: 01:16:27 (42)
Check point2: 01:23:38 (69) ???
Check point3: 02:58:56 (38)
Check point4: 03:06:22 (38)
GIGA Open: 34/73 (0 DNF)
GIGA M3: 11/20 (0 DNF)
Strata: 0:39:36 (Marek Konwa)
DST: 77,41 km
Uphill: 1081 m
AVG: 21,69 km/h
Vmax: 49,8 km/h
CADavg: 87 rpm
Garmin Connect
Czwartek, 27 kwietnia 2017 Komentarze: 0
Dystans60.88 km
Czas02:02
Podjazdy407 m
SprzętWilma
Vśrednia29.94 km/h
Vmax54.20 km/h
Tętnośr.159
Tętnomax189
Kalorie 2131 kcal
Temp.7.2 °C
Więcej danych
CADavg: 89 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Siedlec - Skarszyn - Głuchów Górny - Trzebnica - Cerekwica - Sędzice - Czachowo - Radłów - Skotniki - Skarszyn - Siedlec - Pasikurowice - Cienin - Krzyżanowice - Koszarowa

Spec ma fajną promocję na opony, a że moje Continentale Ultra Sport były już mega kwadratowe (w jednym miejscu oplot zaczął wyłazić na czole opony...) i do tego tylna zaczęła dziwnie bić na boki w dwóch miejscach to skusiłem się na Specialized Roubaix Pro w cenie 74,50 zł za sztukę :) Conti miałem w rozmiarze 25, Spece wziąłem 25/28. W realu nowe są o 2,5 milimetra szersze (26,5 mm na wąskiej feldze 13 mm) i po około 25 g lżejsze. Różnicy wagi oczywiście nie odczułem, ale w szerokości OGROMNĄ! Teraz jedzie się jak na fullu ze 120 mm skoku :D Naprawdę czuć, że o wiele lepiej pracują na nierównościach. Do tego są całkowicie bezgłośne i patrząc na dzisiejsze pucharki na Stravie o wiele lepiej niosą. No chyba, że to kwestia wyrobienia łydy w ostatnich tygodniach :p
Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 Komentarze: 0
Dystans78.55 km
Czas02:30
Podjazdy527 m
SprzętWilma
Vśrednia31.42 km/h
Vmax60.60 km/h
Tętnośr.157
Tętnomax185
Kalorie 1884 kcal
Temp.12.0 °C
Więcej danych
CADavg: 89 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Osobowice - Obornicka - Świniary - Szewce - Zajączków - Pęgów - Golędzinów - Wilczyn - Kowale - Przecławice - Rzepotowice - Marcinowo - Trzebnica - Cerekwica - Zawonia -  Ludgierzowice - Rzędziszowice - Węgrów - Łozina - Bąków - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Bardzo fajna pętla. Najgorszy odcinek to wylot z Wrocławia na Oborniki, zwłaszcza że dzisiaj trafiłem na szczyt powrotów do domu. Dobrze, że akurat łapałem wiatr w plecy to trochę powyprzedzałem... Podwójna ciągła, skrzyżowanie, przejście i jeszcze 45 km/h na czterdziestce... Prawko bym stracił przy jednym manewrze :p Za Szewcami było już dużo spokojniej, a fragment między Golędzinowem a Trzebnicą to już w ogóle rewelacja. Trochę wąsko, asfalt miejscami taki se, ale sporo zmarszczek i super widoczki (jak na zdjęciu). Od Trzebnicy znowu parę hopek wjeżdżanych na pełnym gazie. Z kolei od Ludgierzowic spokojniej ze świetnym asfaltem i super widokiem na Sky Tower oraz Ślężę. Mega dzień!!! No i pucharków na Stravie powpadało ;)
Niedziela, 23 kwietnia 2017 Komentarze: 0
Dystans55.90 km
Czas01:59
Podjazdy137 m
SprzętLawinka
Vśrednia28.18 km/h
Vmax39.80 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax172
Kalorie 1287 kcal
Temp.7.9 °C
Więcej danych
CADavg: 0 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Osobowice - Obornicka - Świniary - Szewce - Zajączków - Pęgów - Raków - Kotowice - Panowice - Szewce - Strzeszów - Wisznia Mała - Ligota Piękna - Kryniczno - Psary - Krzyżanowice - Obornicka

Do Garmina wgrałem zupełnie inny ślad, ale już po 10 minutach wiedziałem, że dzisiaj nici z wycieczki w kierunku Miękini. Ciężkie gradowo-deszczowe chmury przewalały się po całym niebie, więc stwierdziłem, że będę trzymał się asfaltów na wypadek kataklizmu ;) W sumie plany zmieniałem kilkukrotnie uciekając przed chmurami. Stąd motyw drogi i wędrówki dzisiejszego dnia :)

Nad Odrą sporo moczykijów dzisiaj, chyba jakiś maraton mieli. Albo wyścig :D


Czasem słońce, czasem deszcz.


Droga.


Tutaj też droga.


Znowu droga.


Na zakończenie, dla odmiany, droga, ale od tyłu :p
Niedziela, 2 kwietnia 2017 Komentarze: 2
Dystans50.63 km
Teren50.00 km
Czas02:08
Podjazdy504 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia23.73 km/h
Vmax42.70 km/h
Tętnośr.176
Tętnomax187
Kalorie 1989 kcal
Temp.17.4 °C
Więcej danych
Pierwszy start w tym sezonie, pierwszy raz w nowych barwach, pierwszy raz u Kaczmarka, oczywiście z pierwszego sektora :p
Na pierwszym miejscu tylko nie przyjechałem :p Weekend na ściganie nie był zbyt dobry, bo robiliśmy parapetówę dla rodziny na nowym mieszkaniu. No ale czego się nie robi dla sponsora :p Jakoś zwlekłem się z łóżka w niedzielę rano i trochę zbyt późno dojechałem do Rydzyny. Kolejki do biura były, jak za komuny. Na domiar złego musiałem stać w takiej, która się w ogóle nie ruszała :( Z tego powodu w "jedynce" ustawiałem się kompletnie nierozgrzany. Gorzej, nawet "dwójki" nie zdążyłem zrobić ;)

Od startu tradycyjnie idzie ogień. Trasa pyli, zadyma tak, że świata nie widać ;) W zasadzie od razu zostawiam za sobą Wojtasa, a na kawałku szerszej prostej wyprzedzam Jacka. Z kolei Krzycha nie widziałem ani  razu - ten to pewnie gdzieś w pierwszej linii jedzie :p


Kręci mi się dobrze. Nie wiem, czego się spodziewać na początku sezonu po zimie przepracowanej w kratkę, ale nie jest źle. Szybko znajduję swoje miejsce w stawce i staram się jechać bez zbędnego szarpania. Parę kilometrów jadę np. w otoczeniu samych rybek :) Muszę przyznać, że Paulina jest niesamowita. Nie wiem, skąd ona czerpie tyle watów mocy :)



Po rozjeździe mega/giga zrobiło się dużo luźniej na trasie. Ostatnie kilometry rewelacyjnie jedziemy po zmianach z niejakim Krystianem. Tylko dzięki temu udało mi się dołożyć Wojtasowi 42 sekundy :p
Gdyby nie świetna współpraca z 1192 na bank by mnie doszedł.


Za to Krzychu to zupełnie inna liga - chapeau bas Team Liderze! Dołożył mi 10 minut i jedną sekundę - w tym sezonie chyba nawet się do Niego nie zbliżę... Z kolei największą robotę dla zespołu wykonał Jacek najlepiej punktując w generalce. Widać, że jednak warto wybierać dystans dla prawdziwych twardzieli.

Podsumowując - bardzo fajna trasa. Początek i koniec szerokie i szybkie za to runda niedaleko Osiecznej to kwintesencja MTB. I tylko ja jestem cipka, bo wybierałem łatwiejszy tor jazdy. Ale przynajmniej nie spadłem ze skarpy ;) Organizacyjnie maraton spoko - plus za dobry makaron, minus za opóźnienia w wydawaniu numerków. Nawet z własnej postawy jestem zadowolony. Mimo kilkukrotnych przeprowadzek, urządzaniu mieszkania itp. byłem lepszy niż koledzy, kręcący kilometry w ciepłych krajach. Po prostu: róbmy swoje! a będą tego efekty :)

PS W generalce zamykamy TOP10 - jest dobrze!

Czas: 02:08:31
Check point1: 00:17:50 (61)
Check point2: 01:21:33 (59)
MEGA Open: 66/365 (7 DNF)
MEGA M3: 31/153 (3 DNF)
Strata: 0:16:02 (Marcin Wider)
DST: 50,63 km
Uphill: 504 m
AVG: 23,64 km/h
Vmax: 42,7 km/h
CADavg: 87 rpm
Garmin Connect
Sobota, 25 marca 2017 Komentarze: 0
Dystans72.78 km
Teren50.00 km
Czas03:18
Podjazdy393 m
SprzętLawinka
Vśrednia22.05 km/h
Vmax41.90 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax184
Kalorie 2346 kcal
Temp.10.5 °C
Więcej danych
CADavg: 84 rpm | Garmin Connect | Karolin - Dębina - Luboń - Puszczykowo - Mosina - J. Góreckie - Wiry - Luboń - Stanley - Malta - Karolin

W końcu trochę pojeżdżone w terenie. Pogoda była piękna tego dnia, nic tylko kręcić, aż wióry polecą ;)
Środa, 22 marca 2017 Komentarze: 0
Dystans61.54 km
Czas02:10
Podjazdy373 m
SprzętWilma
Vśrednia28.40 km/h
Vmax73.00 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax187
Kalorie 1583 kcal
Temp.6.0 °C
Więcej danych
CADavg: 88 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Skarszyn - Łozina - Domaszczyn - Zakrzów - Wilczyce - Swojczyce - Kowale - Koszarowa

To samo, co wczoraj, ale w nowych superowych ciuszkach :)
Środa, 8 marca 2017 Komentarze: 3
Dystans67.45 km
Czas02:30
Podjazdy459 m
SprzętWilma
Vśrednia26.98 km/h
Vmax58.30 km/h
Tętnośr.155
Tętnomax191
Kalorie 1678 kcal
Temp.7.8 °C
Więcej danych
CADavg: 87 rpm | Garmin Connect | Obornicka - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Trzebnica - Cerekwica - Zawonia - Tarnowiec - Skotniki - Skarszyn - Pasikurowice - Krzyżanowice - Karłowice - Obornicka

Miało być kolarstwo romantyczne, a wyszła walka o koło. Wszystko dlatego, że na wylocie z miasta spotkałem szoszona (Marek miał na imię) i trochę pogadaliśmy i nie wypadało, żebym odpadł po 10 minutach. Dojeżdżając do Trzebnicy byłem już nieźle spuchnięty, a podjazd w Tarnowcu zamulałem, jak po całym dniu jazdy :) Fajne uczucie się tak zmachać ;)


Widoczki na trasie fajne, będę tam częściej zaglądał :)
Wtorek, 20 września 2016 Komentarze: 0
Dystans65.74 km
Teren50.00 km
Czas03:03
Podjazdy423 m
SprzętChińczyk
Vśrednia21.55 km/h
Vmax45.00 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax183
Kalorie 2298 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
CADavg: 80 rpm | Garmin Connect | Leśne - Leśniczówka Bielica - Metropolia - Leśniczówka Bielice - Leśne

Dziś wolne, więc mogłem coś pojeździć :) W tym roku musiałem odpuścić majową Metropolię, więc zdecydowałem się na nią dzisiaj. Czas gorszy niż na zawodach, ale to logiczne - jednak adrenalina daje bardzo dużo. Mimo, że jechałem "spokojniej" to nie ominął mnie lot przez kierownicę, gdy przejeżdżałem przez łachę piachu i rower dosłownie stanął w miejscu... Na szczęście obyło się bez obrażeń.

Niedziela, 28 sierpnia 2016 Komentarze: 0
Dystans85.70 km
Czas02:33
Podjazdy264 m
SprzętWilma
Vśrednia33.61 km/h
Vmax50.40 km/h
Tętnośr.163
Tętnomax191
Kalorie 2172 kcal
Temp.22.9 °C
Więcej danych
CADavg: 94 rpm | Garmin Connect | Karolin - Biskupice - Pobiedziska - Lednogóra - Łubowo - Lednogóra - Komorowo - Sławno - Ujazd - Kiszkowo - Sroczyn - Krześlice - Wronczyn - Tuczno - Wierzonka - Kicin - Karolin

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

108790.91

KILOMETRÓW NA BLOGU

28648.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

206d 10h 53m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które pozostały po połamanych Grizzlu i Lawince.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT