droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

MOUNTAINS are calling!

Dystans całkowity:6557.93 km (w terenie 2511.00 km; 38.29%)
Czas w ruchu:369:45
Średnia prędkość:17.74 km/h
Maksymalna prędkość:77.40 km/h
Suma podjazdów:111507 m
Maks. tętno maksymalne:203 (105 %)
Maks. tętno średnie:179 (91 %)
Suma kalorii:190459 kcal
Liczba aktywności:92
Średnio na aktywność:71.28 km i 4h 01m
Więcej statystyk
Sobota, 26 lipca 2008 Komentarze: 2
Dystans74.76 km
Teren40.00 km
Czas05:01
SprzętLawinka
Vśrednia14.90 km/h
Vmax65.80 km/h
Więcej danych
2008 Odrodzenie w Szklarskiej
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci

"U Rumcajsa" - Wysoki Kamień (1058 m n.p.m.) - Zwalisko (1047 m n.p.m.) - Izerskie Garby (1084 m n.p.m.) - Wysoka Kopa (1126 m n.p.m.) - Sine Skałki (1122 m n.p.m.) - Przełęcz pod Wielką Młaką - Mokra Przełęcz (940 m n.p.m.) - Świeradowiec (1002 m n.p.m.) - Schronisko PTTK "Na Stogu Izerskim" - Stóg Izerski (1108 m n.p.m.) - Łącznik (1066 m n.p.m.) - Smrek (1124 m n.p.m.) - Jizerka - Schronisko PTTK "Chatka Górzystów" - Konna ścieżka - Rozdroże pod Cichą Równią (943 m n.p.m.) - Szklarska Droga - Kopalnia Kwarcu "Stanisław" - Szklarska Poręba - "U Rumcajsa"

Nadszedł kolejny dzień, tym razem z pięknym słońcem na niebie. Szybkie śniadanie i jesteśmy gotowi do drogi.


Na początku rozgrzewka, czyli podjazd z wysokości około 650 m n.p.m. na Wysoki Kamień (1058 m n.p.m.). Końcówka była na tyle stroma i do tego pokryta kamieniami, że trzeba było pokonać ją z buta. To chyba jedyny podjazd, którego nie podjechaliśmy (nie liczę schodów itp.). Na szczycie spotkanie z grupką turystów aus Deutschland ;-)


Następna sesja fotograficzna przypadła na terenie Kopalni Kwarcu „Stanisław”.


Wielki Kanion w Kolorado?!




Gdzieś tam sobie jedziemy…


No i dojechaliśmy, za nami Wysoka Kopa (1126 m n.p.m.), przed nami piękny widok na Stóg Izerski z Sinych Skałek (1122 m n.p.m.) (bendus, dzięki za zwrócenie uwagi, na wcześniejszy błąd ;).


Skoro jesteśmy na górze to wypadałoby zjechać… Na początku Tomek, prędkość około 60 km/h :-)


Jan tradycyjnie trochę wolniej… (swoją siłę pokazuje za to na podjazdach ;-)


Na zakończenie ja. Niestety byłem tak szybki, że aparat nie zdążył mnie złapać ;p


Jak się okazało Tomek po drodze rozjechał jednego „węża” ;-)


Gdy „ukąszenia węża” zostały załatane ruszyliśmy w kierunku Stogu Izerskiego. Po drodze udało nam się m.in. potaplać w błocie kawałek za Mokrą Przełęczą (chyba już wiem, skąd ta nazwa…) oraz spotkać znajomych z Poznania.


To co tygryski kochają najbardziej – trudne techniczne podjazdy :D




Widoczki ze Schroniska Turystycznego "Na Stogu Izerskim".




Dalej czekał na nas podjazd na Smrek (1124 m n.p.m.). Udało się nam wyprzedzić m.in. „czeski peleton” ;-)
Widok na nasze trzy maszyny :-)


Nie przeszkadzać! Podziwiamy…


Ciąża bez alkoholu ;p


Ze Smreka zjazd na stronę czeską. Jak zwykle na zjazdach – działo się! Później kręciliśmy się po czeskich asfaltach, aż dotarliśmy do Jizerki. Następnie wracaliśmy na polską stronę. W międzyczasie udało mi się wykonać „lot boczny” przez mostek i kierownicę, gdzie, jak się później okazało zgubiłem tylną lampkę. Paręnaście metrów dalej mój pierwszy „snejk”. To był dla mnie pechowy, czeski odcinek. Na szczęście widać granicę państwa ;-)




Chwila lansu nad Izerą: Tomek, ja oraz Jan.






Schronisko „Chatka Górzystów” z trochę innej perspektywy.


Co zamówiliśmy? Pytanie… Oczywiście, że naleśniki ;-)


Po posiłku skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w stronę Rozdroża pod Cichą Równią. Tzw. konna ścieżka kryła w sobie wiele niespodzianek, m.in. kałuże błota tak głębokie, że ledwo było widać kasetę zębatek :D
Z Rozdroża wspięliśmy się po raz kolejny do kopalni kwarcu, skąd skierowaliśmy się w dół do Szklarskiej Poręby. Na zjeździe złapałem drugiego już tego dnia „snejka”. A wszystko przez to, że wcześniej nie chciało mi się mocno pompować koła…
Na stacji w Szklarskiej musiałem załatać to i owo… Aż mi się łatki skończyły ;-)


Tym oto sposobem zakończyliśmy drugi dzień pobytu w Izerach.
Piękna pogoda, męczące podjazdy, szybkie zjazdy, niespodzianki na szlakach, czego chcieć więcej od życia? ;-)


2008 Odrodzenie w Szklarskiej
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Piątek, 25 lipca 2008 Komentarze: 1
Dystans87.15 km
Teren50.00 km
Czas04:52
SprzętLawinka
Vśrednia17.91 km/h
Vmax71.00 km/h
Więcej danych
2008 Odrodzenie w Szklarskiej
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci

Dom - PKP Poznań Główny - (323 km) - PKP Szklarska Poręba - "U Rumcajsa" - Polana Jakuszycka - Rozdroże pod Cichą Równią (943 m n.p.m.) - Szklarska Droga - Schronisko PTTK "Orle" - Schronisko PTTK "Chatka Górzystów" - Świeradowiec (1002 m n.p.m.) - Świeradów Zdrój - Sępia Góra (828 m n.p.m.) - Płókowy Mostek - Górzyniec - Piechowice - Szklarska Poręba - "U Rumcajsa"

Zaczęło się od dojazdu na PKP. Z powodu plecaka turystycznego nie mogłem jechać w kasku - dziwne uczucie ;-)
Po nocy spędzonej w (o dziwo!) całkiem niezłych warunkach dotarliśmy do celu, czyli Szklarskiej Poręby. Nasze świeżo umyte, pachnące oliwką rowery jeszcze nie wiedziały co je czeka...


Już pierwszego dnia, po nieprzespanej nocy wybraliśmy się w góry. Początek miał być lajtowy… Spokojnym tempem dojechaliśmy do Rozdroża pod Cichą Równią, skąd polecieliśmy (dosłownie…) do Schroniska Turystycznego „Orle”. Był to jeden z najszybszych terenowych zjazdów w czasie całego wypadu. W pewnym momencie pomyślałem, że wypadałoby zwolnić. I co zrobiłem? Przyhamowałem do 45 km/h. A zaznaczę, że droga nie była tam równa… W ten sposób w krótkim czasie dotarliśmy na "Orle".


Schronisko w pełnej krasie.


Wzdłuż rzeki Izery pojechaliśmy do następnego schroniska na naszej drodze, „Chatki Górzystów”.


Na miejscu TRZEBA spróbować naleśników z jagodami i serem! Są wyśmienite!


Schronisko również z zewnątrz jest bardzo przytulne.


Szkoda tylko, że pogoda tego dnia nas nie rozpieszczała…


Teraz następuje przerwa w fotorelacji. Najpierw był kawałek podjazdu na Świeradowiec (1002 m n.p.m.) a następnie mega szybki asfaltowy zjazd do Świeradowa-Zdrój. To tam udało mi się wykręcić nowy rekord szybkości, czyli 71.0 km/h. Pod koniec musiałem jednak zwolnić, gdyż poczułem zapach palonej gumy… Chyba troszkę mi się klocki zgrzały ;-) Po kilkunastu minutach kręcenia się po Świeradowie wypadało znowu gdzieś podjechać :D Wybór padł na Sępią Górę (828 m n.p.m.). Muszę powiedzieć, że końcówka podjazdu była chyba najgorszym odcinkiem tego dnia.
A tutaj już na szczycie.


Zamyślony KikapuRider.


Po chwili odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Co jakiś czas trzeba było jednak się zatrzymać ;-)


Kolejny przystanek raczej nie był planowany. Na bardzo szybkim zjeździe zielonym szlakiem do Górzyńca, przy prędkości około 50 km/h, pszczoła wpadła mi do kasku i oczywiście mnie upi… użądliła. Dzięki Bogu udało mi się bezpiecznie zatrzymać, Jan wyciągnął żądło, a Tomek poczęstował wodą w celu rozpuszczenia wapna, które miałem przyszykowane właśnie na takie okazje. Z Górzyńca udaliśmy się do Piechowic, a następnie już asfaltem do Szklarskiej Poręby a dokładniej to do ”Rumcajsa”.

Pierwszy dzień upłynął pod znakiem szaleńczych zjazdów, choć wcale nie oznacza to, że w ciągu kolejnych dni rowery sprowadzaliśmy z gór… ;-)


2008 Odrodzenie w Szklarskiej
Kolejny dzień --->

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

115534.47

KILOMETRÓW NA BLOGU

29989.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.29 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

219d 10h 56m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT