droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

MOUNTAINS are calling!

Dystans całkowity:5698.38 km (w terenie 2138.00 km; 37.52%)
Czas w ruchu:314:23
Średnia prędkość:18.13 km/h
Maksymalna prędkość:77.40 km/h
Suma podjazdów:91225 m
Maks. tętno maksymalne:203 (105 %)
Maks. tętno średnie:179 (91 %)
Suma kalorii:159672 kcal
Liczba aktywności:79
Średnio na aktywność:72.13 km i 3h 58m
Więcej statystyk
Niedziela, 27 lipca 2025 Komentarze: 1
Dystans122.76 km
Teren40.00 km
Czas06:36
Podjazdy2416 m
SprzętGrizzly
Vśrednia18.60 km/h
Vmax57.96 km/h
Tętnośr.107
Tętnomax149
Kalorie 4332 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
Zawsze tak jest, że po czasie to się już pisać nie chce ;)

Zaczęliśmy w miejscowości Frydlant. Oczywiście, że pod browarem, jakże by inaczej :D No dobra, zamek też był.

W zasadzie od początku wspinaczka. Taka przyjemna bez zabójczych ścianek.

Chyba clou wycieczki to podjazd wzdłuż Mumlavy. Kto nie był, do nadrobienia!!! Okazuje się, że Harrachov ma do zaoferowania nie tylko skocznie.

Z Harrachov'a kolejny podjazd, tym razem wzdłuż Jizery. Tej za bardzo nie widać, ale za to uroczą Jizerkę udało się przekroczyć w takim pięknym miejscu. Chyba z 10 minut tam siedziałem! (i czekałem na Grześka :p)

Ogólnie to lekko zaczęło nam się spieszyć, a tempo mieliśmy słabe tego dnia, więc lekko zmieniliśmy pierwotne plany. Na szczęście nie wykreśliliśmy z tracka Vodní nádrž Bedřichov.

Zbornik zbiornikiem, ale za to jakie ładne kładki tam były. Cud, że nikt z nas się nie wywalił ;)

Trasa: Frýdlant - Hejnice - Harrachov - Mumlava - Harrachov - Nový Svět - Jizerka - Vodní nádrž Bedřichov - Oldřichov v Hájích - Raspenava - Frýdlant
Sobota, 26 lipca 2025 Komentarze: 1
Dystans175.50 km
Teren50.00 km
Czas08:41
Podjazdy2431 m
SprzętGrizzly
Vśrednia20.21 km/h
Vmax71.50 km/h
Tętnośr.115
Tętnomax163
Kalorie 5944 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Chodziło po głowie od dawna, w końcu się udało.

Co najważniejsze - nie byłem sam. Z Grześkiem ostatnio zaliczamy same świetne wyprawy. Nie inaczej było tym razem.

Na zdjęciu powyżej widać efekty pożaru z 2022 roku. Przygnębiające... Teraz czytam, że pożar został podłożony przez jakiegoś 36-latka. No co za skur****!

Co było do poprawy podczas tego dnia? Zdecydowanie pogoda!

Ze dwa razy zmoczyło nas konkretnie, co gorsze za pierwszym razem w jednym z najpiękniejszych miejsc. Nawet telefon ciężko było wyciągnąć. No coż, trzeba będzie tam kiedyś wrócić ;)

Najbliższa okazja na powrót do Czeskiej Szwajcarii może być już całkiem niedługo. Jeszcze w tym roku planuję swój pierwszy raz na via ferratach w miejscowości Děčín. A dokładniej to na tej skałce. Mam nadzieję, że plany wypalą :)

Trasa: Chřibská - Na Tokáni - Jetřichovice - Dolský mlýn - Růžová - Hřensko - Mezní Louka - Räumicht - Mittelndorf - Bad Schandau - Porschdorf - Hohnstein - Rathewalde - Stadt Wehlen - Rathen - Königstein - Rosenthal - Ostrov - Děčínský Sněžník (723 m n.p.m.) - Děčín - Ludvíkovice - Srbská Kamenice - Jetřichovice - Rynartice - Chřibská
Niedziela, 13 lipca 2025 Komentarze: 1
Dystans75.57 km
Teren65.00 km
Czas05:08
Podjazdy2111 m
SprzętChińczyk
Vśrednia14.72 km/h
Vmax51.91 km/h
Tętnośr.130
Tętnomax163
Kalorie 3047 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Jeszcze niedawno sensacją było spotkanie elektryka na szlaku. Dzisiaj pewnie z 10 osób zaczepiło mnie i podziwiało, że jadę bez wspomagania. Co za czasy...

Dziś na tapecie Grand Prix Strefy MTB w Głuszycy. Trasa tegoroczna, oczywiście giga. Na dobicie 15 kilometrów w kompleksie Soboń i Osówka.

Jest co robić. Już zapomniałem, co to znaczy dobry górski wypych :D Ścianki 25-30% to jeszcze jakoś zrozumiem...

Jednak jest jedno miejsce na zielonej trasie, gdzie Garmin pokazywał ponad 50%.

Najgorsze, że podejrzewam, że nie kłamał. Było to na ostrej nawrotce, tuż przed Rybnickim Grzbietem. Zdecydowanie nie polecam ;)

Trasa: Głuszyca - Kamyki - Góra Źródlana (681 m n.p.m.) - Janovičky - Kopiniec (706 m n.p.m.) - Bukový kopec (734 m n.p.m.) - Radosna - Przełęcz pod Szpiczakiem (757 m n.p.m.) - Sokołowsko - Przełęcz Trzech Dolin (810 m n.p.m.) - Rozdroże pod Waligórą (845 m n.p.m.) - Ruiny owczarni - Waligóra (933 m n.p.m.) - Andrzejówka (780 m n.p.m.) - Na Klin - Przełęcz pod Turzyną (835 m n.p.m.) - Przełęcz pod Jeleńcem (837 m n.p.m.) - Skalna Brama - Przełęcz pod Wawrzyniakiem - Rybnicki Grzbiet - Łomnica - Głuszyca - Kompleks Soboń - Kompleks Osówka - Soboń (715 m n.p.m.) - Głuszyca
Sobota, 21 czerwca 2025 Komentarze: 1
Dystans59.68 km
Czas02:47
Podjazdy1283 m
SprzętGrizzly
Vśrednia21.44 km/h
Vmax67.18 km/h
Tętnośr.118
Tętnomax167
Kalorie 1525 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Plan na "do południa" - objechać jedną pętlę tegorocznego Tour de Pologne. Na trasie dwie słynne ściany: Harnaś oraz Bukovina.

Oj, faktycznie ciężkie. Podjechane, ale nie skłamię mówiąc, że dawno się tak nie umęczyłem na podjazdach.

Jednak dla TAKICH widoków - warte każdej kropli potu :)

Trasa: Bukowina Tatrzańska - Jurgów - Łapszanka - Łapsze Wyżne - Gronków - Szaflary - Gliczarów Dolny - Gliczarów Górny - Czarna Góra - Bukowina Tatrzańska
Sobota, 21 czerwca 2025 Komentarze: 1
Dystans41.65 km
Teren5.00 km
Czas01:47
Podjazdy573 m
SprzętGrizzly
Vśrednia23.36 km/h
Vmax56.38 km/h
Tętnośr.128
Tętnomax172
Kalorie 1103 kcal
Temp.27.0 °C
Więcej danych
Łyda zrobiona, można się polansować na kolarskich Krupówkach. Wiedziałem, że w długi weekend nie będzie mądre jechać Czorsztyn, ale czasem robi się głupie rzeczy :p Oszczędzę teraz słów na narzekanie i zostawię Was z pięknymi widokami :)







Trasa: Niedzica - Falsztyn - Dębno - Czorsztyn - Sromowce Wyżne - Niedzica
Piątek, 20 czerwca 2025 Komentarze: 1
Dystans175.28 km
Teren50.00 km
Czas07:59
Podjazdy1282 m
SprzętGrizzly
Vśrednia21.96 km/h
Vmax62.28 km/h
Tętnośr.107
Tętnomax145
Kalorie 3287 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Noc mija spokojnie, śniadanie decyduję się zjeść niżej, więc szybkie pakowanie i lecę kilkanaście kilometrów w dół.

Wracam na klasyczną pętlę wokół Tatr, dłuższy postój planuję w okolicach Liptovský Mikuláš.

Pamiętam to miasta z wakacji w wieku nastoletnim. Kiedy to było...

Warte odnotowania - tak jak w dniu wczorajszym mijałem mało osób na rowerach, tak dzisiaj nie zliczyłbym wymijanych rowerzystów. Zdecydowana większość z biwakowym szpejem, fajnie, że w końcu ludzie zaczynają spędzać wolny czas aktywnie.

Ogólnie to nigdzie mi się nie spieszy, bo wiem, że tego dnia na luzie dojadę do miejsca startu, czyli Nowgo Targu.

Ostatecznie nawet dokładam parę kilometrów do planowanej trasy.

Zamiast w Malatinie ciąć oficjalny szlak i jechać w prawo jadę klasycznie przez Dolný Kubín.

Pozwala to wychillować trochę w Oravský Podzámok.


Od czasu do czasu dobrze odpuścić i po prostu jechać przed siebie bez patrzenia na Garmina. Do Nowego Targu wracam na tyle wcześnie, że jeszcze zdążam wpaść na basen, wziąć prysznic, umyć rower i zmienić miejsce postoju. Jutro Bukowina! :)

Trasa: Poľovnícka chata - Liptovský Hrádok - Liptovský Mikuláš - Malatiná - Dolný Kubín - Oravský Podzámok - Tvrdošín - Trstená - Chochołów - Nowy Targ
Czwartek, 19 czerwca 2025 Komentarze: 1
Dystans192.73 km
Teren40.00 km
Czas10:10
Podjazdy3843 m
SprzętGrizzly
Vśrednia18.96 km/h
Vmax68.40 km/h
Tętnośr.127
Tętnomax167
Kalorie 6051 kcal
Temp.24.0 °C
Więcej danych
Prognozy pogody idealne, wolny długi weekend - jadę w Tatry! Ale mi tego brakowało :)

Bez napinki, wstępnie zakładam trzy dni na zrobienie pętli wokół Tatr. Jednak nie będzie to taka zwykła pętla... ;)

Ruszam z samego rana z Nowego Targu. Track lekko podłubany m.in. pod wypływem wpisów mamby (dorzucone trochę szutrów i na samym początku parę kilometrów Velo Dunajec). Jedzie się świetnie. Szybko opuszczam Polskę i wychodzi na to, że nocleg wypadnie dalej, niż początkowo planowałem.

Największa zmiana w porównaniu do klasycznej rundy wokół Tatr to dołożenie "pagórka" Kráľova hoľa. Namówiła mnie do tego Kamila i dobrze, że jej posłuchałem :) 12 kilometrów i lekko ponad 1000 metrów w pionie - pasuje bardziej do Alp, niż do Karpat. Dokładając rower z biwakowym bagażem robi się wesoło.


Ostatecznie wcale nie jest źle, bo pierwsze 6 kilometrów dość sypkiego żwiru zamienili na idealny asfalt, więc wjeżdża się spoko. Na drugiej połowie podjazdu spotykam innego kolarza, więc tym bardziej podjazd upływa nam dość szybko na pogaduchach.

Niestety, w trakcie podjazdu pogoda zaczyna się zmieniać i Wysokie Tatry zakrywają gęste chmury, a ponoć widok z Kráľovej jest przekozacki. No nic, trza będzie wrócić :)

Wstępnie nocleg planowałem przed podjazdem na Kráľovą, ale w ciągu dnia tak dobrze mi szło, że stwierdziłem, że kimnę się w okolicach Sedlo Priehyba. Spoko, na 1200 m n.p.m. na pewno będzie się dobrze spało. Tylko dlaczego akurat w okolicy, w której mam spać, pojawiają się takie znaki?!

Nie będę ściemniał - wcale nie czułem się komfortowo. Jednak, jak mawiał gen. Rajmund Andrzejczak, czasem trzeba z niej wyjść. Więc wyszedłem :p Na plus - byłem dość mocno zmęczony, bo z Wrocławia ruszałem o 2:45 w nocy, więc szybko zasnąłem. Na minus - piździło. Dobrze, że nie zdecydowałem się na lżejszy śpiwór... No i najważniejsze - nic mnie nie zeżarło :p

Trasa: Nowy Targ - Dębno - Nowa Biała - Łapsze Niżne - Ždiar - Spišská Belá - Kežmarok - Poprad - Telgart - Šumiac - Kráľova hoľa (1948 m n.p.m.) - Šumiac - Heľpa - Sedlo Priehyba (1190 m n.p.m.) - Poľovnícka chata
Czwartek, 5 czerwca 2025 Komentarze: 2
Dystans54.45 km
Teren5.00 km
Czas03:54
Podjazdy1819 m
SprzętGrizzly
Vśrednia13.96 km/h
Vmax63.58 km/h
Tętnośr.114
Tętnomax159
Kalorie 2067 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
Ostatni dzień na Słowenii, więc zaplanowaliśmy coś ekstra - najwyżej położoną drogą w kraju wjedziemy na Mangartsko sedlo! Wysokość, około 2050 m n.p.m. To znak, że będzie co robić. Chyba nawet nie będę pisał zbyt wiele, patrzcie na te zdjęcia. W moim słowniku brak słów mogących opisać wrażenia, które towarzyszyły nam tego dnia :) Zapraszam do fotorelacji!














Na zdjęciach uderza jedno - gdzie są inni ludzie?!. No właśnie za bardzo to ich nie było. Ze względu na śnieg i osuwiska skalne droga była zamknięta dla ruchu, schronisko pod przełęczą również. Dzięki temu byliśmy tam w zasadzie sami. Miało to jeszcze jeden ogromny plus - zjazd w dół. Komfort, że zza zakrętu nie wyskoczy rozpędzone auto, pozwalał oddać się podziwianiu widoków, a było co podziwiać ;)

Na koniec kilka cyferek z naszego czterodniowego bikepackingu i dwa słowa podsumowania. Lubię odwiedzać nowe miejsca, rzadko wracam do tych samych miejscówek. Ale dla Słowenii z chęcią zrobię wyjątek. Jest tam po prostu przepięknie i zachęcam każdego do odwiedzenia tego maleńkiego, a jakże uroczego kraju. Mają do zaoferowania o wiele więcej, niż płatną (i to dobrze płatną ;) autostradę w drodze do Chorwacji. Se vidimo!!!

Podsumowanie:
Kilometrów: 353,75 km
Czas: 20:03
Uphill: 7010
Kcal: 10744

Trasa: Bovec - Mangartski slap - Cesta na Mangart - Mangartsko sedlo (2055 m n.p.m.) - Lago del Predil - Tarvisio
Środa, 4 czerwca 2025 Komentarze: 1
Dystans94.40 km
Teren20.00 km
Czas05:06
Podjazdy1647 m
SprzętGrizzly
Vśrednia18.51 km/h
Vmax67.90 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax165
Kalorie 2663 kcal
Temp.27.0 °C
Więcej danych
Od pierwszego kontaktu z kajakarstwem górskim Słowenia kojarzy mi się z jednym - z rzeką Soča. Do tej pory znałem ją tylko z opowieści i filmików na youtubie. Nareszcie dane mi było zobaczyć ją na żywo, co więcej, odwiedzić jej źródło :)

Pierwsze kilometry za Tolminem to boczne asfalty, rzeka płynie leniwie w dole, a my delektujemy się widokami i spokojem.

Niespodziewanie pojawia się pierwsze wielkie WOW - most Napoleona. Dosłownie brak słów, by opisać tę miejscówkę.

Od tego momentu rzeka towarzyszy nam stale. Jak już wspomniałem - jest ona mekką europejskiego kajakarstwa górskiego. Trzeba będzie ją odwiedzić z pianką i wiosłem ;)

Przy okazji mijamy mierzący 136 metrów wodospad Boka, jeden z największych nie tylko na Słowenii, ale i w całej Europie. Bliżej nie podchodzimy, bo by nam brakło czasu. Next time :)

Przez Soczę przeprawiamy się wielokrotnie na bujanych mostach linowych :D

Chyba najsłyniejsza część rzeki to jej wąwóz. Spływalny, ale trzeba mieć dość dobrego skilla. W te wakacje muszę nad swoim popracować :p

W zasadzie cały czas towarzyszą nam widoki, jak z bajki. Po drodze zaliczamy rzeczną kąpiel połączoną ze skokami z kilkumetrowych głazów. Bawimy się przy tym jak dzieci :)

Celem trasy było źródło rzeki Soča, jednak najpierw dojeżdżamy do schroniska Kekčeva. Widoki... brak słów :)

Do samego źródła nie da się dojechać rowerem.

W sumie to nawet w butach rowerowych było ciężko. Co nie znaczy, że odpuściliśmy :) Mega dzień, przepiękne widoki i świetna pogoda. Uzupełniam wpis po prawie trzech tygodniach i już tęsknię za tymi miejscami. Ależ bym tam chętnie pojechał jeszcze raz...

Trasa: Tolmin - Kamno - Kobarid - Slap Boka - Bovec - Soča - Trenta - Kekčeva domačija - Izvir Soče - Trenta - Soča - Bovec
Wtorek, 3 czerwca 2025 Komentarze: 2
Dystans167.21 km
Teren20.00 km
Czas08:06
Podjazdy2258 m
SprzętGrizzly
Vśrednia20.64 km/h
Vmax57.24 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax163
Kalorie 4212 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Myślisz Słowenia, widzisz Bled - nawet google tak ma, że po wpisaniu w wyszukiwarce grafiki np. Polska czy Niemcy najpierw wyskakują flagi, godło itp., po wpisaniu Słowenia... no właśnie :D

Zdecydowanie najdłuższa zaplanowana trasa, ale za to dość łagodna. Choć akurat zaczynamy ostro, bo od wspinaczki do miejsca, w którym zaczyna się szlak na najważniejszy dla Słoweńców szczyt - Triglav. Jednak w takich okolicznościach przyrody, kto by narzekał na podjazdy, nawet takie po 25% :)

Nie powiem, ten odcinek nas mocno zaskoczył. A niewiele brakowało, żebyśmy go odpuścili przez ścinkę drzewa. Wystarczyło zapytać, poczekać i proszę, jak ładnie.

Dalej rowerami się nie dało - to pomnik upamiętniający poległych w górach partyzantów w latach 1941-1945.

Po zjechaniu w dół doliny (Piotr miał ciepło w pewnym momencie, stare Niemki idące pod górę jeszcze cieplej ;) wpadamy na kapitalną rowerówkę, którą jedziemy kilkadziesiąt kilometrów.

Po drodze mijamy góry, potoki i piękne miejscowości. Ja tu mogę zamieszkać.

Przedarcie się przez Bled zajmuje trochę czasu, bo jest to mocno turystyczne miejsce. Na szczęście jest jeszcze przed sezonem, więc nie ma tragedii. Kolejny punkt, kolejne jezioro - Bohinjskie. Dojazd, powtórzę się - rowerówkę wytyczyli kapitalną. Zresztą, patrzcie na to :)




Co do samego jeziora mam mieszane uczucia. Po pierwsze - popsuła się pogoda, po drugie - popsuł nam krwi kelner w knajpie, w której chcieliśmy zjeść obiad. Koniec końców, po szybkim zdjęciu, pojechaliśmy na świetną pizzę do Polje.

Nakarmieni i napojeni ruszyliśmy dalej, na Bohinjsko sedlo (1277 m n.p.m.). Zdecydowanie było co robić - 12 kilometrów ze średnim nachyleniem 6%. Mimo tych cyferek poszło nadzwyczaj sprawnie - to zasługa tego, że podjazd był dość równy, bez ścianek >10%. Po wjechaniu na przełęcz... zaczęło padać. Na szczęście nie mocno, ale deszczówki trzeba było wyciągnąć. 

To był w zasadzie koniec drugiego dnia. Teraz czekało nas... 40 kilometrów zjazdu :) Coś pięknego :)

Początkowo był plan, aby nocować w miejscowości Most na Soči z przepięknym zalewem, ale jednak padło na Tolmin znajdujący się kilka kilometrów dalej.

Miejscówka spoko, pyszna kolacja i śniadanie w knajpie obok. Tylko cerkiew po drugiej stronie ulicy dzwoniąca o 6:00 była trochę nie na miejscu ;)

Trasa: Erjavčeva koča (1525 m n.p.m.) - Kranjska Gora - Mojstrana - Tominškova pot (1020 m n.p.m.) - Krnica - Bled - Bohinjska Bistrica - Ribčev Laz - Ukanc - Ribčev Laz - Polje - Bohinjska Bistrica - Bohinjsko sedlo (1277 m n.p.m.) - Podbrdo - Hudajužna - Koritnica - Kneža - Most na Soči - Tolmin

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

111985.56

KILOMETRÓW NA BLOGU

29209.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

212d 09h 15m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT