droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Foto

Dystans całkowity:73614.92 km (w terenie 22902.00 km; 31.11%)
Czas w ruchu:3346:52
Średnia prędkość:22.10 km/h
Maksymalna prędkość:77.40 km/h
Suma podjazdów:373007 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:1652512 kcal
Liczba aktywności:1216
Średnio na aktywność:61.09 km i 2h 45m
Więcej statystyk
Czwartek, 10 sierpnia 2017 Komentarze: 0
Dystans21.00 km
Teren20.00 km
Czas00:59
Podjazdy214 m
SprzętChińczyk
Vśrednia21.36 km/h
Vmax42.00 km/h
Tętnośr.133
Tętnomax171
Kalorie 555 kcal
Temp.19.6 °C
Więcej danych
CADavg: 80 rpm | Garmin Connect | Zbychowo - Reszki - Bieszkowice - Pełcznica - Zbychowo

Pętla przez Bieszkowice, czyli kaszubskie jeziorko, które zawsze będzie mi się kojarzyć z dzieciństwem :)


Wyruszyłem dość późno i musiałem się spinać, żeby wrócić przed zmrokiem.


Jadąc wokół Wyspowa niezły offroad po krzaczorach sobie zafundowałem :)
Środa, 9 sierpnia 2017 Komentarze: 0
Dystans42.85 km
Teren40.00 km
Czas02:20
Podjazdy873 m
SprzętChińczyk
Vśrednia18.36 km/h
Vmax49.30 km/h
Tętnośr.145
Tętnomax180
Kalorie 1422 kcal
Temp.23.9 °C
Więcej danych
CADavg: 79 rpm | Garmin Connect | Zbychowo - Rumia "Garmin" - Zbychowo

To musi być ciężki maraton, wg mnie trochę na siłę utrudniony. Wokół piękne tereny TPK, na pewno mnóstwo singli i zapomnianych dróg, a Garmin w wielu miejscach prowadzi typowymi leśnymi "autostradami" i to jeszcze bezczelnie pod górkę ;) Wydaje mi się, że można było wytyczyć ciekawszą trasę, ale ta pewnie jest po prostu cięższa :p
Sobota, 29 lipca 2017 Komentarze: 1
Dystans28.42 km
Czas01:08
Podjazdy643 m
SprzętChińczyk
Vśrednia25.08 km/h
Vmax61.30 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax181
Kalorie 801 kcal
Temp.24.1 °C
Więcej danych
CADavg: 84 rpm | Garmin Connect | Pożegowska x15

Czasu mało, więc pakuję rower na pakę i jadę męczyć podjazdy na Pożegowskiej. Ojjj... było co robić :)
Niedziela, 23 lipca 2017 Komentarze: 0
Dystans27.17 km
Teren27.00 km
Czas01:06
Podjazdy186 m
SprzętChińczyk
Vśrednia24.70 km/h
Vmax50.20 km/h
Tętnośr.181
Tętnomax192
Kalorie 989 kcal
Temp.21.8 °C
Więcej danych
Nawet mi się pisać nie chce na temat tego wyścigu... Do ok. 10 km jadę w samym czubie złożonym z wszystkich dystansów. Tempo dość żwawe, ale spokojnie się utrzymuję. Raz mnie lekko przytkało na piątym kilometrze, ale jakoś dospawałem.
(foto by: rowerowe-leszno.pl)


Tak sobie jedziemy szerokimi leśnymi drogami aż do około 10 kilometra, gdzie na wąskim singlu ustawiają się losy wyścigu.
Ja zostaję lekko przyblokowany, później próbując nadrobić prawie wciąga mnie do rzeki po czym gonię, ile sił w nogach.
(foto by: DGR Racing Team)


Po rozjeździe robi się luźno i formujemy 5-osobową grupę pościgową. Dowiadujemy się, że przed nami jadą cztery osoby. Na 15 km na wysokości bufetu daję mocniejszą zmianę i widząc, że lekko się urwałem, mocno wjeżdżam pod górkę i zostaję sam na piątej pozycji open. Przede mną 9 km samotnej walki o utrzymanie pozycji... Niestety na trzy kilometry przed metą zgubiona na bufecie czwórka dochodzi mnie i znowu jedziemy razem. Przed nami akurat długa prosta do mety, więc wiadomo, że wszystko rozegra się na finiszu. (foto by: rowerowe-leszno.pl)


Jadę bodajże na drugiej pozycji kontrolując sytuację. W pewnym momencie wyskakuje młody Wojtek Borkowski. Bez problemu łapiemy koło. Młody po chwili słabnie i na czoło wychodzi Grzegorz Podgórski z M3. Robi się naprawdę szybko - prędkość oscyluje w granicach 50 km/h!!! Tętno szybuje w górę i zaczynamy walkę o przetrwanie na kadencji prawie 110 rpm... Więcej widać na poniższym filmiku (akcja od 0:30). Finał jest taki, że nie daję rady i tuż przed metą z mojego koła wyskakuje Jacek Magdziak i to on zajmuje najniższe miejsce na podium M3. Przegrałem o dwie sekundy. Do drugiego Grześka brakło 3 s. Po wszystkim tylko obmycie twarzy z błota i szybki powrót do domu z poczuciem porażki. Ehhhh... dałem dupy. Nawet TOP10 mnie zupełnie nie cieszy, bo było tak blisko do pudła...



Czas: 00:56:44
MINI Open: 9/201 (8 DNF)
MINI M3: 4/75 (3 DNF)
Strata: 0:01:46 (Maciej Połatyński)
DST: 24,71 km
Uphill: 181 m
AVG: 26,13 km/h
Vmax: 50,2 km/h
CADavg: 88 rpm
Garmin Connect
Sobota, 22 lipca 2017 Komentarze: 0
Dystans50.03 km
Czas01:38
Podjazdy273 m
SprzętWilma
Vśrednia30.63 km/h
Vmax48.60 km/h
Tętnośr.148
Tętnomax181
Kalorie 1132 kcal
Temp.30.0 °C
Więcej danych
CADavg: 91 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Piersno - Boleścin - Skarszyn - Łozina - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Chyba przesilenie letnie jest, czy jaki diabeł, ale nie chce mi się na iść rower. Masakra, to już pora odwiedzić lekarza? 
Niedziela, 16 lipca 2017 Komentarze: 0
Dystans76.15 km
Czas02:26
Podjazdy186 m
SprzętWilma
Vśrednia31.29 km/h
Vmax54.10 km/h
Tętnośr.137
Tętnomax175
Kalorie 1291 kcal
Temp.21.4 °C
Więcej danych
CADavg: 90 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Obornicka - Świniary - Szewce - Zajączków - Pęgów - Uraz - Stary Dwór - Brzeg Dolny - Głoska - Księginice - Wilkostów - Brzezinka Średzka - Pisarzowice - Wilkszyn - Maślice - Pilczyce - Koszarowa

Dla odmiany wycieczka w kierunku Brzegu Dolnego i powrót drugą stroną Odry. Do Brzegu drogę znałem, ale po drugiej stronie wody byłem po raz pierwszy. Całkiem spoko nawet - sporo odcinków z dobrym asfaltem (w zasadzie tylko dwa odcinki do kitu - płyty oraz "obwodnica" Brzezinki) oraz sielskie wiejskie widoczki.


Nic dziwnego, że sporą część trasy zacieszałem :)


Chyba najprzyjemniejsza część to odcinek Pisarzowice - Wilkszyn z paroma hopkami i zakrętami branymi na pełnej prędkości. Z kolei najciekawsze turystycznie miejsce to  Stopień Wodny Marszowice z przepływową elektrownią wodną na rzece Bystrzyca.
Sobota, 15 lipca 2017 Komentarze: 0
Dystans83.72 km
Czas02:36
Podjazdy548 m
SprzętWilma
Vśrednia32.20 km/h
Vmax59.20 km/h
Tętnośr.144
Tętnomax181
Kalorie 1550 kcal
Temp.19.1 °C
Więcej danych
CADavg: 92 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Trzebnica - Cerekwica - Zawonia - Grochowa - Czeszów - Złotów - Ludgierzowice - Rzędziszowice - Kopiec - Węgrów - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

W planach była setka, ale czas mnie gonił a aż 15 minut zmarnowałem czekając na koniec ulewy, która złapała mnie za Trzebnicą, więc musiałem zadowolić się niecałymi 85 kilometrami. Dziś pierwszy raz pojechałem do Czeszowa - droga całkiem ok. Natomiast powrót przez Złotów i dalej do Ludgierzowic to masakra, miejscami jechałem 15 km/h takie dziury tam :( Wyjazd na płaskim spokojny, ale na hopkach trochę poszarpałem, przez co końcówkę już na lekkim odcięciu. Zwłaszcza, że wiatr dawał się we znaki dzisiaj...
Piątek, 14 lipca 2017 Komentarze: 0
Dystans29.59 km
Teren20.00 km
Czas01:17
Podjazdy 95 m
SprzętChińczyk
Vśrednia23.06 km/h
Vmax41.70 km/h
Tętnośr.142
Tętnomax176
Kalorie 784 kcal
Temp.15.8 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Las Pilczycki - Koszarowa

Tym razem trochę techniki, czyli parę "zjazdów" w parkach i na osiedlach , zabawa na schodach i singiel przez Las Pilczycki. Niedawno ucięta do 690 mm kierownica poprawiła pewność na ciasnych singlach, ale i tak "udało" mi się nie zmieścić między drzewami. Z drugiej strony akurat między tymi dwoma z 720 mm nigdy nie przejeżdżałem, więc i tak jest progres :p
Niedziela, 2 lipca 2017 Komentarze: 1
Dystans59.01 km
Teren59.00 km
Czas02:25
Podjazdy426 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia24.42 km/h
Vmax47.10 km/h
Kalorie 2200 kcal
Temp.15.3 °C
Więcej danych
Tym razem z teamu startujemy we trójkę (Krzychu, Jacek i ja), zupełnie jak trzej muszkieterowie! Frekwencja w sumie jest dość niska, ale na wygraną nie ma szans, gdyż pojawiło się parę okolicznych koni ;) Z Krzychem ustawiamy się w drugiej linii pierwszego sektora - Jackowi przypisali dwójkę, więc nawet nie dane nam było spotkać się na trasie.

Od samego startu idzie niezły ogień i cały czub jedzie jedną grupą. Ja trochę zamuliłem na linii startu, ale trzymam się końca grupy robiąc wszystko, żeby jej nie stracić. Po dojechaniu do pierwszych singli urywa się grupka z przewagą rybek i chwastów oraz najlepszym z unitów ;) Ja zostaję w około dziesięcioosobowym peletonie. Na krętych bandach robi się "wesoło" - sporo błota i głębokie koleiny powodują, że rower zaczyna żyć własnym życiem. Nie zliczę, ile uślizgów zaliczyłem, ale szczęśliwie ani razu nie wyglebiłem, w przeciwieństwie do wielu osób jadących razem ze mną. Pierwszy wąwóz pokonujemy bardzo sprawnie prawą stroną, ale na drugim większość leci środkiem i wywala się na dnie, co wykorzystałem omijając ich lewą stroną :) Dzięki temu przesunąłem się na prowadzenie. Na krótkich podjazdach, które zaczęły się po wyjechaniu z błotnego rollercoastera, czuję, że tempo jest dla mnie ciut za wysokie i przewiduję lekkie odcięcie na drugiej rundzie :p

Korzystając z tego, że nasz peleton znowu zjechał się do kupy decyduję się trzymać koła tak długo, jak tylko dam radę. Mniej więcej w połowie rundy na horyzoncie pojawia się koszulka... unitów! Myślę sobie - no ładnie, już czuję się zwycięzcą, bo udało mi się dojść Krzycha ;) Tak naprawdę to wcale mu się nie dziwię, że wolał na nas poczekać, niż samotnie gonić rybki i chwasty - przy tak mocnym pociągu samotna ucieczka nie miała sensu.

Druga połowa pierwszej pętli to ciągłe napieranie do przodu, parę zrywów m.in. w wykonaniu Krzycha i pojedyncze przekleństwa na pojawiające się miejscami błoto ;) Trzymam się z tyłu, z jednej strony jest to bezpieczniejsze w takich warunkach, z drugiej - wiem, że jak tylko chłopaki będą chcieli to i tak mnie zerwą, więc oszczędzam się na tyle, na ile tylko mogę. Przebiegnięcie przez Trojankę jest nawet całkiem przyjemne - buty i tak mam już całe mokre, a woda w rzeczce jest przynajmniej czysta ;)
(foto by RemediuM SE.P)


Po wybiegnięciu z rzeki popełniam duży błąd bo próbuję jechać przez piach, przez co tracę parę sekund na wpięcie i na wypięcie, gdy jazda okazuje się niemożliwa. To powoduje, że grupka, w której jechałem ucieka w siną dal... Przejeżdżając przez linię mety mam około 10 sekund straty :( i jeden bidon mniej ;) (wypadł akurat wtedy, gdy przelatywałem przez matę do pomiaru czasu - grunt to zgubić bidon w dobrym miejscu, bo po zakończeniu zawodów czekał na mnie na mecie :)

Po wjechaniu na singiel zauważam, że moja technika nie jest wcale taka zła i dystans do uciekającej grupki zaczyna się zmniejszać. Na wysokości wąwozów udało mi się nawet ich dogonić i przez chwilę znowu jechałem na plecach Krzycha! Niestety, nie trwało to długo bo na pierwszym prostym odcinku zostałem z tyłu... W tym momencie w zasadzie powinienem skończyć relację :p

Coś tam się jeszcze działo, chwilę jechałem z chłopakami od chwastów (Hubertem Spławskim oraz Arturem Małkowskim), tempa nie wytrzymał również Jan Zozuliński. Po chwili zrobiło się jednak pusto zarówno przede mną, jak i za mną. Niby nie dopadł mnie zgon, ale musiałem zapłacić za zbyt mocną jazdę na pierwszym kółku. Mimo słabnącej nogi ciągle jednak kontrolowałem sytuację za mną i przez metę przejechałem bez utraty żadnej pozycji od momentu odpadnięcia od grupki, czyli taktyka pijawki na pierwszej pętli i walki o przeżycie na drugiej tym razem przyniosła sukces, bo niewątpliwie jest nim dla mnie zajęcie czwartego miejsca w kategorii!!! Mimo wyraźnego osłabnięcia jestem bardzo zadowolony z wyniku. Drużynowo to już w ogóle rewelacja! Krzychu DRUGI w M3, ja CZWARTY, a Jacek SZÓSTY w M4. W generalce zamykamy podium tuż za Rybczyńskimi, którzy dali tego dnia pokaz swojej siły, oraz zawzięcie goniącym ich Agrochestem,. Fajnie znaleźć się w tak ścisłej czołówce :) (foto by RemediuM SE.P)


Czas: 02:13:37
Check point1: 00:25:25 (13)
Check point2: 01:04:38 (15)
Check point3: 01:30:35 (14)
MEGA Open: 14/91 (6 DNF)
MEGA M3: 4/34 (3 DNF)
Strata: 0:07:50 (Bartłomiej Oleszczuk)
DST: 55,40 km
Uphill: 402 m
AVG: 25,15 km/h
Vmax: 47,1 km/h
CADavg: 88 rpm
Garmin Connect
Niedziela, 25 czerwca 2017 Komentarze: 3
Dystans58.84 km
Czas01:55
Podjazdy350 m
SprzętWilma
Vśrednia30.70 km/h
Vmax49.20 km/h
Tętnośr.130
Tętnomax175
Kalorie 981 kcal
Temp.25.1 °C
Więcej danych
CADavg: 91 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Skarszyn - Głuchów Górny - Czachowo - Radłów - Skotniki - Piersno - Boleścin - Krakowiany - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Łosice - Szczodre - Domaszczyn - Pruszowice - Zakrzów - Koszarowa

Dziś rozbijanie gruzłów kwasu mlekowego po wczorajszym kręceniu po Sowich ;)


Ślęża zdecydowanie góruje nad Wrocławiem.


Kwiatki dla żony spod samej Prababki.


Jakie są, każdy widzi :)

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

117001.78

KILOMETRÓW NA BLOGU

30144.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.30 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

222d 01h 55m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT