rowerowe historie

daVe
Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2008

Dystans całkowity:744.65 km (w terenie 180.00 km; 24.17%)
Czas w ruchu:35:24
Średnia prędkość:21.04 km/h
Maksymalna prędkość:68.30 km/h
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:67.70 km i 3h 13m
Więcej statystyk
Czwartek, 14 sierpnia 2008 Komentarze: 5
Dystans14.83 km
Czas00:39
SprzętLawinka
Vśrednia22.82 km/h
Vmax41.00 km/h
Więcej danych
Dom - Malta - Dom

Dzisiaj ostatecznie żywot zakończyła moja Gila... Zablokowała się raz, a dobrze... Teraz jeżdżę na sztywniaku... Trzeba zacząć rozglądać się za jakąś okazją, ale to pewnie po sezonie... Poza tym jest to chyba mój ostatni wpis przed wyjazdem do Centrum Szkolenia Wojskowych Służb Medycznych w Łodzi. Wracam w październiku...

Trzymajcie się mocno - szerokiej drogi!!!
Wtorek, 12 sierpnia 2008 Komentarze: 1
Dystans147.16 km
Teren10.00 km
Czas06:03
SprzętLawinka
Vśrednia24.32 km/h
Vmax48.70 km/h
Więcej danych
Józefowo - Izbica Kujawska - Sompolno - Ślesin - Kleczew - Słupca - Strzałkowo - Września - Nekla - Kostrzyn Wlkp. - Swarzędz - Poznań - Dom

Trasa w zdecydowanej większości asfaltami - typowy dojazd od punktu A do punktu B, bez zbytniego rozglądania się dookoła. Zresztą trasę tę znam na pamięć jeżdżąc nią wiele razy samochodem...
Cały czas miałem silny boczny wiatr, na pewnych odcinkach przechodzący w wmordewind, przez co jechało się bardzo kiepsko, zwłaszcza, że mięśnie jeszcze nie wróciły do siebie po niedzielnym NSR-ze. To i tak, że udało mi się wykręcić taką średnią...
Poniedziałek, 11 sierpnia 2008 Komentarze: 0
Dystans4.97 km
Czas00:17
SprzętLawinka
Vśrednia17.54 km/h
Vmax40.70 km/h
Więcej danych
Skarbanowo - Józefowo

Nic godnego uwagi - dojazd od jednej babci do drugiej.
Niedziela, 10 sierpnia 2008 Komentarze: 7
Dystans227.67 km
Teren70.00 km
Czas09:16
SprzętLawinka
Vśrednia24.57 km/h
Vmax50.30 km/h
Więcej danych
Dom - Poznań - Puszczykowo - Mosina - Śrem - Gogolewo - Rogusko - Nowe Miasto nad Wartą - Dębno - Orzechowo - Pyzdry - Zagórów - Rzgów - Sławsk - Konin - Kościelec - Koło - Wrząca Wielka - Brdów - Izbica Kujawska - Skarbanowo

Nadwarciański Szlak Rowerowy (NSR) zaliczony! Chociaż w części ;-)

Nigdy więcej czegoś takiego... Zacznę od tego, że w piątek byłem na weselu, a w sobotę wieczorem na imprezce w Browar Pubie. Do domu wróciłem o 5.00 nad ranem w niedzielę, a już o 5.30 musiałem wyjechać z domu... Tak więc szykowała się pierwsza dwusetka bez snu...

Umówieni byliśmy o 6.30 na dworcu PKP w Puszczykowie. W międzyczasie zaczęło świtać.


Mieliśmy po prawie 30 km na liczniku. To jednak dopiero początek wspólnej wyprawy.


Początkowo kawałek jechaliśmy lasami. Uwaga na kiepskie oznakowanie…


Już o godzinie 8.00 byliśmy w Śremie, w którym znalezienie sklepu otwartego o tej porze w niedzielę jest sporym wyzwaniem… Po chwili szukania mogliśmy zasiąść do śniadania. Tylko czemu wybraliśmy taki słaby drugi plan?!


Od teraz poruszaliśmy się wałem…


Takie krajobrazy towarzyszyły nam przez kilkadziesiąt km'ów…


Ja, rowery oraz wał…


Suuuper…


Nie, wcale nie jest nudno!


WOW! Co za zróżnicowanie terenu!


A ile zakrętów!


Wały obfitują w wąskie, ciasne zakręty oraz mnóstwo podjazdów i technicznych zjazdów, dlatego Tomek jest taki zmęczony… ;-)


Uroczy wał, nieprawdaż?!


Niestety po wielu pięknych chwilach spędzonych na wale musieliśmy przejeżdżać przez jakiś nudny most kratownicowy z roku 1875.






Przeprawa promowa to nuda w porównaniu do jazdy wałem… ;-)




Od teraz poruszaliśmy się już asfaltami, dzięki czemu szybko dotarliśmy na pyszny obiadek u Weroniki. Tam zostawiłem Tomka a sam poleciałem (dosłownie!) do Izbicy Kujawskiej. Jako, że przez spory odcinek miałem z wiatrem, bez zbytniego wysiłku mogłem nadrobić czas stracony na wale…

Podsumowując… Jeśli ktoś jest pasjonatem wałów przeciwpowodziowych to ta trasa jest stworzona dla niego! Pozostałe osoby, mimo, nie da się ukryć, pięknych nadwarciańskich terenów, już po paru kilometrach zaczną się nudzić. I nie ma w tym nic dziwnego. W końcu ile można jechać prostą ścieżką, przy niezmieniającym się krajobrazie?
Być może moje odczucia są troszkę nieobiektywne, gdyż był to pierwszy nizinny wypad po prawie dwóch tygodniach w górach, ale w najbliższym czasie nie mam zamiaru powtarzać NSR’a…

Na zakończenie tradycyjnie podziękowania dla KikapuRidera za "niezapomnianą, pełną przygód, po prostu mega jazdę... wałem" ;p
Czwartek, 7 sierpnia 2008 Komentarze: 6
Dystans100.27 km
Czas04:25
SprzętLawinka
Vśrednia22.70 km/h
Vmax68.30 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Struga – Lubomin – Jabłów – Czarny Bór – Grzędy – Kochanów – Różana – Mieroszów – Golińsk – Starostin – Meziměsti – Jetřichov – Hejtmánkowice – Broumov – Hejtmánkowice – Jetřichov – Meziměsti – Starostin – Golińsk – Mieroszów – Różana – Kochanów – Grzędy – Czarny Bór – Jabłów – Lubomin – Struga – PKP Wałbrzych Miasto – (235 km) – PKP Poznań Główny – Dom

Na pożegnanie z Górami Wałbrzyskimi postanowiliśmy wybrać się do Czech. Granicę przekraczaliśmy w Golińsku.


Nie ma to jak tani, dobry Staropramen. Otwieracz zupełnie jak w „Misiu”...


Naszym głównym celem były lody na rynku w Broumovie.


A oto widok na ryneczek.




W pobliżu znajduje się klasztor.


Ogólnie rzecz biorąc Czechy są chyba bardziej przyjazne dla rowerzystów. Samochody jeżdżą jakby wolniej, lepszy asfalt a to skutkuje tym, że Czesi częściej wsiadają na rowery niż Polacy.


No i wypić można u nich więcej ;-)


To już niestety ostatni dzień w górach. Udało mi się wykręcić pierwszą górską setkę.
Teraz czas wrócić na kilka dni do Poznania a później… Zobaczycie w swoim czasie ;-)
Na koniec jeszcze raz dziękuję Dudzie za świetnie spędzone dni. Było super!!!


2008 Czarny Wałbrzych
<--- Poprzedni dzień
Środa, 6 sierpnia 2008 Komentarze: 2
Dystans34.82 km
Teren25.00 km
Czas02:17
SprzętLawinka
Vśrednia15.25 km/h
Vmax67.40 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Struga - Lubomin - Chełmiec (851 m n.p.m.) - Boguszów - Gorce - Jabłów - Lubomin - Struga

Dzisiaj było po prostu świetnie. Do południa kręciliśmy się pieszo po Wałbrzychu, więc pod wieczór trzeba było zaszaleć. Wybór padł na znany chyba wielu kolarzom górskim Chełmiec.
Podjazd zaczęliśmy od Lubomina mając piękny widok na Trójgarb


oraz wspomniany wyżej Chełmiec.


Żeby było ciekawiej nie znaliśmy drogi na szczyt, przez co pobłądziliśmy trochę na zboczach góry. Było mega dobrze - mnóstwo podjazdów i techniczne zjazdy, ścieżki usiane dużymi kamieniami, gałęziami, miejscami bardzo błotniste. W skrócie - raj!!!


Po pewnym czasie udało nam się wrócić na szlak, wiodący na sam szczyt. Nie będę się długo rozpisywał na jego temat - powiem krótko - jest kamienisty...


Na górze ustawiono krzyż oraz jakieś tam anteny od telewizji.


Zjazd jak zwykle oznacza mnóstwo frajdy...


Naszym celem był Boguszów - miasteczko żyjące własnym życiem, gdzie czuliśmy się jak intruzi... Bałem się zostawiać aparat, aby zrobić zdjęcie z samowyzwalczem...


Przy zjeździe w kierunku Gorców mieliśmy piękny widok na Śnieżkę.


Kolejna miejscowość to Jabłów z dość fajnym podjazdem.


Skoro był podjazd to pojawił się i zjazd. Gdyby nie dziurawy asfalt to można by pocisnąć troszkę szybciej, choć 67.4 km/h to i tak całkiem niezły wynik ;-) Jutro postaram się o więcej ;p


2008 Czarny Wałbrzych
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Wtorek, 5 sierpnia 2008 Komentarze: 7
Dystans31.93 km
Teren15.00 km
Czas02:19
SprzętLawinka
Vśrednia13.78 km/h
Vmax53.10 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Struga - Zamek Książ - Wałbrzych - Zamek Książ - Zamek Stary Książ - Wałbrzych - Struga

Oczywiście pojechaliśmy w lewo (inaczej nie można było) Co to oznacza? Otóż dzisiaj jeździła z nami Madzia :D Oto i ona.


Za nią w szaleńczym pościgu duda.


Tak więc pojeździliśmy sobie w trójkę po okolicach Wałbrzycha. W rejonie Książa nie zabrakło fajnych zjazdów. Tylko czemu oni prowadzą rowery?! ;p


No i już wiadomo, gdzie jesteśmy.


W międzyczasie zwiedziliśmy stadninę koni.


Akurat podczas wyjeżdżania ze stadniny strzeliło mi równe 6 kkm na GieTeku, co tradycyjnie uwieczniłem na zdjęciu :-)


Z Książa pojechaliśmy na dużo bardziej klimatyczne ruiny Starego Książa, po drodze odwiedzając stację benzynową w Wałbrzychu...


Tak zwane "zdjęcie sponsorowane" ;-)


Dzisiejszy dzień był bardzo spokojny, jeśli chodzi o samą jazdę, ale przecież na rowerze nie liczy się średnia, czy ilośc przejechanych kaemów... Ponoć... ;-)


2008 Czarny Wałbrzych
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Poniedziałek, 4 sierpnia 2008 Komentarze: 4
Dystans55.38 km
Teren10.00 km
Czas02:54
SprzętLawinka
Vśrednia19.10 km/h
Vmax59.90 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Struga - Wałbrzych - Stary Julianów - Niedźwiedzica - Zgórze - Zamek Grodno -
Jez. Bystrzyckie - Złoty Las - Modliszów - Stary Julianów - Wałbrzych - Struga

Dzisiaj dużo asfaltów i piękne widoki.


Fragment przed Niedźwiedzicą to sporo zjazdów i podjazdów.


I do tego te niesamowite widoczki.




Chyba jedna z bardziej malowniczych dróg w okolicy.


Z Niedźwiedzicy, w której odwiedziliśmy koleżankę, pojechaliśmy na Zamek Grodno.
Niestety w poniedziałki jest nieczynne, więc nie mogliśmy wejść na wieżę.


Żeby było ciekawiej zaczęło lać a przed nami był bardzo trudny techniczny zjazd nad Jez. Bystrzyckie. To była dopiero frajda!!!


Przeschnęliśmy troszkę w pobliskiej knajpie i ruszyliśmy dalej - przez most, którym nie wolno chodzić ;-)


Jezioro Bystrzyckie.



Zapora wodna.




Bardzo fajne leśne serpentynki - zero widoczności ;-)


Na zakończenie dnia czekał nas 2 kilometrowy podjazd o nachyleniu 7%. Mój czas to 7'59''94, Mariusza 10'26''34 - chyba jestem troszkę szybszy ;p


Czy ktoś mi powie, że nasze polskie góry nie są piękne? Nawet w Wałbrzychu ;-)



Ja już wiem, gdzie chcę mieszkać w przyszłości...


2008 Czarny Wałbrzych
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Niedziela, 3 sierpnia 2008 Komentarze: 2
Dystans45.04 km
Teren30.00 km
Czas02:56
SprzętLawinka
Vśrednia15.35 km/h
Vmax53.80 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Struga - Zamek Cisy - Zamek Stary Książ - Zamek Książ - Świebodzice - Zamek Książ - Daisy - Struga

Dzisiaj zaczęliśmy od wdrapania się na ruiny Zamku Cisy.


Oczywiście nie ma to jak zdjęcia z "selffuckerem" ;-)


Po kilku małych problemach z nawigacją oraz przeprawie przez jakiś potoczek dotarliśmy do ruin Zamku Stary Książ.


Najciekawsze jest to, że część tych "ruin" została ponoć postawiona celowo... Ludzie to mają wyobraźnię...


Ze Starego Książa pojechaliśmy na Zamek Książ, zjechalismy do Świebodzic na zakupy i ponowanie wjechaliśmy na zamek. Muszę przyznać, że w tamtych okolicach jest dużo świetnych terenów do jazdy w XC :D Niestety na wielu ścieżkach kręci się sporo turystów.
Tutaj podjazd, na którym nieźle odstawiłem Dudę :-)


Z Książa udaliśmy się nad Jeziorko Daisy położone na terenie Rezerwatu o tej samej nazwie. Najpierw czekał na nas podjazd i oczywiście zjazd... Nie ma to jak miny ludzi widzących jak lecę ponad 40 km/h po nierównej, kamienistej ścieżce ;-) Nad Daisy znajdują się... ruiny! W tym Wałbrzychu są jakieś niezawalone budowle?!


To był ostatni punkt na ten dzień. W drodze powrotnej co niektórzy mieli już dość (patrz tytuł wpisu ;-) ale daliśmy radę :-)


2008 Czarny Wałbrzych
<--- Poprzedni dzień --- Kolejny dzień --->
Sobota, 2 sierpnia 2008 Komentarze: 3
Dystans43.47 km
Teren15.00 km
Czas02:30
SprzętLawinka
Vśrednia17.39 km/h
Vmax56.10 km/h
Więcej danych
2008 Czarny Wałbrzych
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty

Dom - PKP Poznań Główny - (235 km) - PKP Wałbrzych - Struga - Zamek Książ - Podzamcze - Struga

Zaczęło się od sprawdzenia działania hamulca awaryjnego w PKP bo maszynista ruszył, gdy jeszcze nie wszyscy rowerzyści wysiedli. Nawet oni na nas polują!
Po obiadku u dudy i popołudniowej drzemce spokojnym tempem wybraliśmy się do Zamku Książ, gdzie zrobiliśmy parę fotek.







W okolicznych lasach czekało nas parę podjazdów i zjazdów. Na kamieniach kilka razy zablokowałem przednie koło, czego efektem jest całkiem wysoki Vmax (316.5 km/h ;-)


2008 Czarny Wałbrzych
Kolejny dzień --->

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach MTB. Wyszukuję nietypowe kategorie, w których walczę o zwycięstwo, jednak ostatnio częściej wybieram "kolarstwo romantyczne". Na co dzień lycrę zamieniam na wojskowy mundur.

86745.48

KILOMETRÓW NA BLOGU

22451.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.26 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

165d 21h 13m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt Deore XT M8000
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Jeszcze zbyt wcześnie, aby wydawać ostateczny werdykt, ale wydaje mi się, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę!

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (46/30 + 11/34)
  • Koła DT Swiss Gravel LN

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem. Nawet dziecko w foteliku wozi!

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. W sam raz na moją nadwagę ;) Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460