rowerowe historie

daVe
Piątek, 14 czerwca 2024 Komentarze: 1
Dystans129.45 km
Teren15.00 km
Czas07:00
SprzętLawinka
Vśrednia18.49 km/h
Więcej danych
Powrót do "normalności". Ciekawe, na jak długo... ;)
Niedziela, 9 czerwca 2024 Komentarze: 1
Dystans90.87 km
Teren80.00 km
Czas03:30
Podjazdy656 m
SprzętGrizzly
Vśrednia25.96 km/h
Vmax45.54 km/h
Tętnośr.125
Tętnomax173
Kalorie 1669 kcal
Temp.21.0 °C
Więcej danych
W ostatni czwartek koledzy z CUG organizowali zawody "Strade Bianche". Generalnie chodziło o wykręcenie najlepszych czasów na odcinkach specjalnych, za co dostawało się punkty do klasyfikacji końcowej. Niestety, nie mogłem wziąć w nich udziału (w tym roku w ogóle mam problem z pojawieniem się na ustawkach...), dlatego dziś powtórzyłem ich trasę. W sumie bardzo podobna do niedawno jechanej przeze mnie gravelowej rundy przez Bagno. Ogólnie bardzo szybka i pewnie spokojnie do zrobienia na szosie endurance. Choć ja bym jeszcze jedną mega fajną pożarówkę dodał... ;)

Trasa: Różanka - Osobowice - Rędzin - Paniowice - Uraz - Niziny - Rościsławice - Cieplice - Wielka Lipa - Jary - Ciecholowice - Golędzinów - Mienice - Piotrkowiczki - Wisznia Mała - Małe Siedliczki - Malin - Psary - Krzyżanowice - Polanowice - Różanka
Sobota, 8 czerwca 2024 Komentarze: 2
Dystans79.16 km
Teren35.00 km
Czas03:01
Podjazdy241 m
SprzętGrizzly
Vśrednia26.24 km/h
Vmax43.90 km/h
Tętnośr.121
Tętnomax157
Kalorie 1405 kcal
Temp.28.0 °C
Więcej danych
Sporo nowych dróg, piękna pogoda i główna atrakcja w postaci Śluzy Ratowice, przez którą można legalnie przedostać się na drugą stronę Odry. Dodatkowo dwie nowości w rowerze: pierwsze kilometry na polecanym wosku Pro Wax BIKE7 oraz nowe obuwie, czyli Tufo Thundero HD w rozmiarze 40c. Wosk, chyba najlepszy z używanych do tej pory. A opony? Jeśli nie będzie niespodzianek w postaci dużej ilości laczków to mają szanse na zostanie moim number one. Optymalna szerokość, niezłe trzymanie nawet na szutrach, do tego na niecałych 2 barach fajnie amortyzują a przede wszystkim na twardym idą, jak dzikie. Jest prawdą to, co o nich piszą w internetach, jeśli chodzi o opory toczenia :)

Trasa: Różanka - Sołtysowice - Kłokoczyce - Pawłowice - Ramiszów - Domaszczyn - Szczodre - Byków - Bielawa - Brzezia Łąka - Chrząstawa Mała - Wojnowice - Ratowice - Kotowice - Blizanowice - Trestno - Opatowice - Kładka Zwierzyniecka - Ołbin - Różanka
Czwartek, 6 czerwca 2024 Komentarze: 2
Dystans121.35 km
Teren100.00 km
Czas07:35
Podjazdy2926 m
SprzętChińczyk
Vśrednia16.00 km/h
Vmax65.70 km/h
Tętnośr.135
Tętnomax170
Kalorie 4060 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Świetny, epicki wyjazd! W sumie nawet nie wiem, co pisać. To po prostu trzeba przeżyć. Niech resztę opowiedzą zdjęcia (zwłaszcza ostatnie z 14 kilometrami podjazdu... :)








Trasa: Jezioro Bielawskie - Koci Grzbiet (615 m n.p.m.) - Grzbiet Niedźwiedzi (722 m n.p.m.) - Wigancicka Polanka - Bielawska Polana - Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.) - Jugów - Ludwikowice Kłodzkie - Sowina - Sierpnica - Podziemne Miasto Osówka - Rozdroże pod Moszną - Włodarz (811 m n.p.m.) - Riese Włodarz - Walim - Glinno - Przełęcz Jaworowa Polana (503 m n.p.m.) - Góra Zamarła (507 m n.p.m.) - Kroacka Studzienka - Przełęcz Walimska (755 m n.p.m.) - Srebrna Droga - Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) - Schronisko Sowa - Kozie Siodło (887 m n.p.m.) - Lisie Skałki - Grabina (945 m n.p.m.) - Koziołki (935 m n.p.m.) - Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.) - Kozie Siodło (887 m n.p.m.) - Kamionki - Bielawa
Rozgrzewka Kategoria Edge 1040
Środa, 5 czerwca 2024 Komentarze: 0
Dystans33.90 km
Teren15.00 km
Czas01:36
Podjazdy103 m
SprzętChińczyk
Vśrednia21.19 km/h
Vmax31.41 km/h
Tętnośr.114
Tętnomax150
Kalorie 699 kcal
Temp.22.0 °C
Więcej danych
Singiel w Lesie Pilczyckim w tę i nazad plus dojazówka po mieście. Główny cel wyjazdu - zobaczyć, czy rower jeździ, bo jutro dostanie "lekko" w kość ;)
Niedziela, 2 czerwca 2024 Komentarze: 4
Dystans88.47 km
Czas02:41
Podjazdy971 m
SprzętGrizzly
Vśrednia32.97 km/h
Vmax41.36 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax183
Kalorie 1933 kcal
Temp.17.0 °C
Więcej danych
Mój debiut w triathlonie, od razu połówka Ironmana, bo na krótszych dystansach szkoda się moczyć i przebierać ;) Wynik mocno powyżej oczekiwań, ale impreza i tak do powtórki - z powodu burzy skrócili nam pływanie o połowę, więc w sumie tak, jakbym nie ukończył prawdziwej połówki ;) Ale od początku... Całą noc lało, gdy jechałem do Ślesina zaczęło walić piorunami. Na miejscu ulewa taka, że przy wstawianiu roweru do strefy zmoczyło mnie do samych gaci... To nie były wymarzone warunki na debiut... Na profilu organizatora zaczęła się dyskusja, co dalej. W grę wchodziło zamienienie pływania na bieganie, lub nawet całkowite odwołanie imprezy. Na początek starty przesunięto o 30 minut i kazano czekać na dalsze instrukcje. Akurat lekko się przetarło i przestało grzmieć. Wtedy podjęto decyzję, że płyniemy, ale dystans z ćwiartki. No trudno, już wtedy wiedziałem, że będę musiał to powtórzyć :p

Pływanie rusza w formule rolling start. Z Marianem wciskamy się z przodu, Wojtas zostaje z tyłu. Początek płynę za mocno, przez co dość szybko się zasapałem. Do tego doszło wyprzedzanie przez innych pływaków i ogólny tłok w okolicach bojek - oj nie podobało mi się. Na szczęście po nawrocie na długą prostą unormowałem rytm i było już spoko. Mógłbym płynąć i płynąć. W sumie czas minął bardzo szybko. Aż żal, że nie dane było popłynąć całości dystansu. W strefie zmian spotykam się z Mariuszem i w sumie wsiadam na rower przed nim - nie spodziewałem się tego.

Trasa rowerowa mocno zlana, ale na szczęście całkiem przyczepna. Zwłaszcza, że jadę gravelem na slickach, więc najwięcej zyskuję na zakrętach i innych dziurawych odcinkach. Jednak na czasówkach dużo trudniej pokonuje się takie przeszkody. Pierwsze dwie pętle pokonuję bez najmniejszych problemów. Na trzeciej tracę najwięcej, bo pojawia się dziwny ból po wewnętrznej stronie ud (chyba z powodu zmiany pozycji spowodowanej ciągłą jazdą w dolnym chwycie). Do tego zaliczyłem pit-stop na sikanie. Nie wiem, jak zawodowcy robią to podczas jazdy ;) Na ostatniej, czwartej pętli jest już trochę lepiej, ale nie szarżuję. W końcu przede mną jeszcze półmaraton do przebiegnięcia. Zmiana T2 przebiega bardzo sprawnie i zaczynam bieg, którego obawiałem się najbardziej.

Początek biegnę nadzwyczaj szybko. Nie spodziewałem się, że będę mógł utrzymywać tempo 4:45 min/km. Szybko jednak dochodzę do wniosku, że nie ma to sensu i trzeba się pilnować. Na trzeciej pętli potwierdziły się moje przypuszczenia, bo zacząłem słabnąć, jednak nie na tyle, żebym nie utrzymywał średniego tempa w granicach 5:10-5:15 min/km. Na metę wpadam z czasem 04:59:39. Nogi bolą niesamowicie, ale satysfakcja z ukończenia to rekompensuje. Wynik w pełni mnie satysfakcjonuje. Nawet z pełnym dystansem pływackim miałbym czas poniżej 5 godzin i 30 minut. No nic, trzeba to sprawdzić w przyszłości. A kiedyś może pełen dystans? Kto wie... ;)

SWIM (950 m): 38/65, czas 00:19:25, 2:03 min/100 m
T1: 44/65, czas 00:04:46
BIKE (90 km): 31/65, czas 02:41:09, 33 km/h
T2: 28/65, czas 00:02:16
RUN (21,1 km): 37/65, czas 01:52:03, 5:13 min/km
TOTAL: 04:59:39, OPEN: 36/65, M30: 12/17
Sobota, 25 maja 2024 Komentarze: 2
Dystans20.82 km
Teren10.00 km
Czas01:37
Podjazdy858 m
SprzętINNY
Vśrednia12.88 km/h
Vmax39.85 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax160
Kalorie 775 kcal
Temp.20.0 °C
Więcej danych
Kto nie smaruje, ten nie jedzie... Prawda stara, jak świat... Odstawiając rowery po wczorajszej zabawie w Gorcach rzuciłem do ich właściciela, żeby nawet zbytnio ich nie czyścił z zewnątrz, tylko żeby nam napędy ogarnął. Jego pracownicy zrobili zupełnie na odwrót... Od początku łańcuchy rzęziły, a akurat nie wziąłem żadnej oliwki z domu. Trasę zaplanowaliśmy równie ambitną, co wczoraj, bo planowaliśmy wjechać na Przehybę. Już po 3 kilometrach strzelił łańcuch u Andrzeja. Na szczęście wziąłem spinki - trochę się męczyłem z założeniem 11s na łańcuch 10s, ale w końcu się udało. Jednak po dwóch kilometrach ciągłego podjazdu urwałem hak w swoim elektryku... To oznaczało koniec zabawy.

Po powrocie do bazy okazało się, że mają jeszcze jeden rower, więc zdecydowaliśmy, że go bierzemy, ale zmieniamy plany - jedziemy na Lubań. Podjazd, ekstremalny! Jak to się musiało skończyć? Kolejny łańcuch, tym razem u Mateusza. W ruch idzie druga spinka i jedziemy dalej. Trasa słaba, sporo wypychu, bo nawet na prądzie nie dało się jechać. W pewnym momencie mój silnik zaczyna się wyłączać. Reset systemu, chwila jazdy i to samo... Stwierdzamy, że taka zabawa jest bez sensu i zarządzamy odwrót. 

Jednym słowem - to nie był nasz dzień... Za to pokazuje, jak ważny jest serwis. Notabene Krzychu mówił, że rezygnuje z wynajmowania rowerów, bo za dużo go to kosztuje. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Mimo doświadczenia nam też zdarzyły się awarie. A co dopiero musi się dziać, gdy wsiadają na nie osoby, które na co dzień nie jeżdżą rowerem i na przykład zmieniają przełożenia w złym momencie...
Piątek, 24 maja 2024 Komentarze: 2
Dystans59.93 km
Teren40.00 km
Czas03:58
Podjazdy1884 m
SprzętINNY
Vśrednia15.11 km/h
Vmax57.00 km/h
Tętnośr.116
Tętnomax157
Kalorie 1623 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
Weekend spędzamy z kumplami na kursie kajakarstwa górskiego, ale czas wykorzystujemy na maksa, więc na popołudnie bierzemy elektryczne fulle enduro BH Atom X o skoku 160 mm i silnikiem o momencie 90 Nm. Nigdy czymś takim nie jeździłem, więc tym bardziej nie mogę się tego doczekać. Trasę wybieramy bardzo ambitną, ale z takim silnikiem, nie jest to problemem ;) Zaczynamy od wspinaczki na Wierchy (609 m n.p.m.). Dalej pokonujemy między innymi Twarogi (839 m n.p.m.), Zdzar (858 m n.p.m.) i Wierch Bystrzaniec (1050 m n.p.m.) by zrobić chwilę przerwy na Gorcu (1228 m n.p.m.).

Wchodzimy na wieżę podelektować się widoczkami, ale mamy jeszcze sporo przed sobą, więc staram się delikatnie poganiać towarzystwo :) Ktoś musi być marudą w grupie ;)

Rowery idą jak dzikie. Ścianki 25% to żaden problem - redukcja przełożenia, wspomaganie na 100% i jedyne nad czym trzeba panować to kierunek jazdy i odrywanie przedniego koła. Wrażenie nieziemskie! Żeby jednak nie było zbyt różowo trafia się również trochę wypychu, tak jest chociażby podczas przebijania się przez drewniane schody na Przysłopie (1187 m n.p.m.) i Średniaku (1190 m n.p.m.). To na tym odcinku mijające nas dziewczyny stwierdzają, że ładnie wyglądamy. Na pewno nie było w tym sarkazmu ;)

Po pokonaniu drewnianych belek kierujemy się na Trzy Kopce (1281 m n.p.m.), skąd Głównym Szlakiem Beskidzkim jest już bardzo blisko do Schroniska na Turbaczu (1283 m n.p.m.).

Tam czas na doładowanie energii, ale tylko naszej. Nie wzięliśmy ładowarek, więc baterie po prostu muszą nam wystarczyć, a nie jest dobrze, bo mimo, że jesteśmy dopiero w połowie trasy, to baterii zostało tylko 20%. Trzeba będzie oszczędzać :P

Zjazd Głównym Szlakiem Beskidzkim do miejscowości Studzionki to czysta poezja! Jak ten rower zjeżdża! Nigdy nie uważałem się za downhillowca, ale teraz wiem, że to nie ja jestem problemem, a rower jaki posiadam :) Głazy i uskoki, które normalnie bym przejeżdżał mocno technicznie z minimalną prędkością i duszą na ramieniu, tu po prostu się przelatuje :) Zawiecha wybiera wszystko, do tego myk myk, tyłek za siodłem i nie ma przeszkód nie do przejechania. Fakt, kilka razy zrobiło się ciepło, ale to głównie z powodu braku przyczepności, bo błota mieliśmy sporo tego dnia. Niestety, to co dobre szybko się kończy i z powodu zbliżającego się zachodu (i prawie rozładowanych baterii) odpuściliśmy wjazd na Lubań i wróciliśmy do Tylmanowej asfaltem przez Ochotnicę Górną i Dolną. Pomimo niezrealizowania wstępnego planu i tak uważam ten dzień za jeden z lepiej spędzonych dni na rowerze ever :)
Premiumy Kategoria Edge 1040, Foto
Poniedziałek, 20 maja 2024 Komentarze: 1
Dystans43.88 km
Teren40.00 km
Czas01:34
Podjazdy119 m
SprzętGrizzly
Vśrednia28.01 km/h
Vmax36.01 km/h
Tętnośr.128
Tętnomax150
Kalorie 912 kcal
Temp.28.0 °C
Więcej danych
Szybka zmiana planów, chwila wolnego, więc nadarzyła się idealna okazja na mój szutrowy klasyk :)

Trasa: Różanka - Osobowice - Las Rędziński - Świniary - Szymanów - Widawa - Polanowice - Sołtysowice - Kowale - Swojczyce - Sępolno - Karłowice - Różanka
Niedziela, 19 maja 2024 Komentarze: 0
Dystans30.00 km
Teren25.00 km
Czas01:57
Podjazdy448 m
SprzętChińczyk
Vśrednia15.38 km/h
Vmax37.83 km/h
Tętnośr.133
Tętnomax170
Kalorie 1141 kcal
Temp.19.0 °C
Więcej danych
Potrenowane, poskakane, można się rozejść :p

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. Wyszukuję nietypowe kategorie, w których walczę o zwycięstwo. Ostatnio częściej jednak wybieram "kolarstwo romantyczne". Na co dzień lycrę zamieniam na wojskowy mundur.

88397.08

KILOMETRÓW NA BLOGU

23131.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.26 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

168d 22h 55m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt Deore XT M8000
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Jeszcze zbyt wcześnie, aby wydawać ostateczny werdykt, ale wydaje mi się, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę!

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (46/30 + 11/34)
  • Koła DT Swiss Gravel LN

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem. Nawet dziecko w foteliku wozi!

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. W sam raz na moją nadwagę ;) Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460