droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Foto

Dystans całkowity:68161.22 km (w terenie 21863.00 km; 32.08%)
Czas w ruchu:3092:10
Średnia prędkość:22.15 km/h
Maksymalna prędkość:73.30 km/h
Suma podjazdów:321550 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:1498365 kcal
Liczba aktywności:1147
Średnio na aktywność:60.00 km i 2h 41m
Więcej statystyk
Sobota, 4 maja 2013 Komentarze: 0
Dystans65.99 km
Teren35.00 km
Czas03:12
SprzętLawinka
Vśrednia20.62 km/h
Vmax50.89 km/h
Tętnośr.183
Tętnomax196
Kalorie 2031 kcal
Temp.25.0 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | HZ: 0% | FZ: 0% | PZ: 100%

Maraton w zasadzie za płotem, więc nie było opcji, żebym się nie przejechał zobaczyć trasy. Wychodzę z domu ubrany na długo, ale wracam po krótką koszulkę - dobrze, że to zrobiłem, inaczej chyba bym się ugotował, tak dzisiaj piekło słoneczko :) Start oczywiście z sektora XI, czyli określenie "czarna du**" to za mało... Od samego początku daję ostro. Łapię co mocniejszych zawodników i ciśniemy do przodu. Tyle to ja się jeszcze nie nawyprzedzałem na maratonie. A jest kogo wyprzedzać, w sumie wystartowało 567 osób, wszyscy ruszali razem, ja na końcu...

Początek trasy to asfalt, więc nie ma problemu. Później wpadamy do lasu, w zasadzie nonstop krzyczę "lewa moja", "jadę środkiem" itp. Gdzieś na 10-15 km dochodzę Artura Kowala i razem ciśniemy między ludźmi. Brak słów, aby opisać, co tam się działo... :) Wszystko oczywiście bardzo kulturalnie ;) W trakcie całego maratonu wyprzedziło mnie nie więcej niż 5 osób. Nie zliczę natomiast, ilu my wycięliśmy.

Trasa łatwa - piach, las, trochę korzeni. Wszystko do zrobienia w siodle. Za to, co ludzie wyprawiali, to inna historia :D Dosłownie kładli się z rowerami, co większa górka to z buta. No i singiel nad Brdą. Tylko na nim straciliśmy pewnie kilka minut... Ale nie ma co narzekać, wiedziałem na co się piszę. Plus, że większość jak mogła to ustępowała drogi. Szkoda tylko, że przez jedną kładącą się przede mną kobietą musiałem ostro hamować i uderzyłem się w kolano. Ale do mety go nawet nie czułem, tak byliśmy nakręceni :)

Dobra zabawa kończy się przedwcześnie - pytam się jednego z "obstawiaczy trasy" ile jeszcze do końca a ten, że dwa kilometry. Na stronie było, że mega ma 54, wtedy miałem 45, więc śmieję się z niego, że mnie nie oszuka tak łatwo. I co?! Za zakrętem tabliczka "2 km". No nic, stajemy na pedały i cieszymy się chwilą. Na metę wjeżdżamy obok siebie, z góry założyliśmy, że nie będziemy między sobą rywalizować, bo zbyt dobrze nam się jechało. Dawno nie miałem takiej frajdy z wyprzedzania :D

Jeśli chodzi o wynik, to myślałem, że będzie lepiej ;) W końcu szliśmy, jak kuny :p No, ale straty podczas szarpanej jazdy z ciemnej du** są bardzo duże. Czas o 10 minut krótszy, co byłoby wg mnie realne startując ze swojego miejsca w stawce, dałby 50 miejsce open. A gdyby babcia miała wąsy... ;)

Czas: 1:57:36
MEGA Open: 114/237
MEGA M2: 23/37
Strata: 0:22:23 (Radek Tecław)
DST: 47,00 km
AVG: 23,98 km/h
Vmax: 50,89 km/h

To była piękna jazda na całego!!! (foto by: der blitz)
Środa, 1 maja 2013 Komentarze: 4
Dystans112.97 km
Teren111.00 km
Czas05:13
Podjazdy898 m
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia21.66 km/h
Vmax56.50 km/h
Tętnośr.172
Tętnomax192
Kalorie 5034 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
CADavg: 82 rpm | HZ: 0% | FZ: 14% | PZ: 86%

Pierwsze w życiu GIGA (i to jakie!)!!!

Mimo, że dojechałem w zasadzie w końcówce stawki był to do tej pory jeden z nejlepszych maratonów, w których jechałem. Chyba dlatego, że było to moje pierwsze giga. Start poszedł spokojnie, nikt nie wyrywał z całych sił do przodu, można było spokojnie zająć swoje miejsce w stawce. Nawet na odcinku nadwarciańskim nie było nerwówki - każdy spokojnie jechał swoje, no może oprócz draba ;)

Już od 15 kilometra dobraliśmy się z nr 1322 (Krzysztof Gierjatowski z MTB Mercedes Service Team) oraz nr 78 (Piotr Romaszewski) i wspólnie jechaliśmy najbliższe kilkadziesiąt kilometrów. Najpierw chłopacy więcej pracowali, od Murowanej częściej ja pojawiałem się na czubie naszego trzyosobowego składu. Wyprzedzało nas wielu znerwicowanych megowców a my robiliśmy swoje. Na 40 km na chwilę podpiął się pod nas drab, ale ostatecznie do Dziewiczej dojechaliśmy we trójkę. Na podejściu pod killera rozdzieliliśmy się - ze względu na "stan przedskurczowy łydek" musiałem lekko zwolnić.

Mercedes odjechał, a kolegę nr 78 złapał jeszcze większy kryzys niż mnie, dlatego od Dziewiczej to ja prowadziłem. W międzyczasie dogonił nas Marek i od tego momentu to on dawał najmocniejsze zmiany (starałem się jak mogłem, ale powoli zaczynało brakować mi sił). Po małej pomyłce trasy Marek odskoczył razem z kolesiem z GPS'em i tyle ich widziałem... My za to łyknęliśmy nr 1025 (Michał Grzelak z Bydzia Power) i znowu we trójkę ciągnęliśmy do przedostatniego bufetu. Bydzia Power miał problemy z nogą i został na popasie trochę dłużej.

Gdy my wcinaliśmy kolejne banany wyprzedziła nas grupka kliku osób, która nie stawała na bufecie - nie wiem skąd oni się wzięli. To były w zasadzie ostatnie osoby, które widzieliśmy na trasie. Zaczęła się walka o przeżycie, przynajmniej dla mnie. Kolega Piotr po problemach za Dziewiczą, gdy wogóle nie wychodził na zmiany i tylko prosił o dowiezienie do mety stał się dla mnie wybawieniem. Na prostych byłem w stanie dotrzymać mu koła, ale gdy tylko pojawiała się górka lub piach zostawałem w tyle. Wtedy Piotr lekko zwalniał i czekał, aż go podgonię. Gdyby nie pomoc z jego strony na pewno straciłbym dobre kilka minut na samotnej jeździe. A tak do bufetu na setnym kilometrze miałem kogo gonić. Tam się rozdzieliliśmy i do mety dojechaliśmy już osobno.

Podsumowując, maraton przejechany na miarę moich możliwości. W końcu żeby jeździć trzeba jeździć! A nie to co ja...
Momentami trasa cholernie się dłużyła, ale dzięki wzorowej współpracy dało się przetrwać te ponad 5 godzin w siodełku. Z numerem 78 przejechałem aż 85 kilometrów wspólnie pokonując własne słabości. Szkoda tylko, że na krótszych dystanasach trudno o taką współpracę...

Czas: 5:17:36.6
Check point1: 2:47:15 / 86
Check point2: 3:48:46 / 83
GIGA Open: 88/102 (+7 DNF)
GIGA M2: 29/30 (+3 DNF)
Strata: 01:24:46 (Bartosz Banach)
DST: 111,00 km
AVG: 21,66 km/h
Vmax: 56,5 km/h

Goggle Pro Active Eyewear STATS
JPbike – 35 (15 M3) – 4:24:28.2
z3waza - 52 (7 M4) - 4:40:47.2
drogbas - 57 (24 M3) - 4:43:46.1
klosiu – 64 (27 M3) – 4:48:17.1
Marc – 79 (27 M2) – 5:02:52.4
daVe - 88 (29 M2) - 5:17:36.6
duda - 95 (30 M2) - 5:36:00.9

jacgol - 96 (32 M3) - 3:12:54
toadi69 - 207 (39 M4) - 3:43:19
Maks – 228 (43 M4) - 3:52:39

Początek jadę bardzo zachowawczo, w zasadzie od razu w końcówce. Mimo to przez chwilę udaje się o koło wyprzedzić klosia ;) Obok mnie duda i drab, który za chwilę zacznie świrować... :p (foto by: bikelife.pl)


Odcinek nadwarciański to sporo krętych singli, kilka miejsc nie do podjechania, ale reszta sprawia duży fun. Dobrze, że ten fragment chyba już na stałe zagościł w murowanej edycji golonki. (foto by: bikelife.pl)


Nawet mostki są! (foto by: bikelife.pl)


Duda początkowo jedzie tuż za mną, później niestety trochę zostaje w tyle. (foto by: bikelife.pl)


Mniej więcej od 15 km zaczynamy wspólną jazdę z "Mercedesem" i Piotrem. (foto by: bikelife.pl)


Nie wiem, co jest, ale w piachu opony pływają jak szalone. Za trzy razy cudem uniknąłem gleby. (foto by: bikelife.pl)


W tym momencie jeszcze nie wiem, że spędzę z chłopakami najbliższe ponad 3 godziny. Początkowo częściej jestem ostatnim wagonikiem, za Murowaną coraz częściej prowadzę, za to od 80 km wszystko wraca do normy, czyli znowu robię za pijawkę ;) (foto by: Bartek Sufin)


Mimo sporego zmęczenia i przyjazdu w końcówce stawki jestem mega zadowolony z przejechania pierwszego giga w jednym kawałku :) (foto by: bikelife.pl)
Sobota, 13 kwietnia 2013 Komentarze: 0
Dystans40.93 km
Czas01:31
Podjazdy234 m
SprzętLawinka
Vśrednia26.99 km/h
Vmax41.20 km/h
Tętnośr.153
Tętnomax175
Kalorie 1211 kcal
Temp.11.0 °C
Więcej danych
CADavg: 84 rpm | HZ: 12% | FZ: 71% | PZ: 17%

Racula - Dżonków - Kiełpin -Jarogniewice - Radwanów - Mirocin Dolny - Studzieniec - Książ Śląski - Barcvikowice - Zatonie - Racula

Bardzo ładne wioski tutaj są. Naprawdę! Spójrzcie chociażby na Żabi Dwór w Radwanowie! (foto by: zabidwor.pl)


Wtorek, 5 marca 2013 Komentarze: 0
Dystans31.43 km
Czas01:18
Podjazdy377 m
SprzętLawinka
Vśrednia24.18 km/h
Vmax41.97 km/h
Tętnośr.156
Tętnomax189
Kalorie 1088 kcal
Temp.7.0 °C
Więcej danych
CADavg: 80 rpm | HZ: 28% | FZ: 31% | PZ: 41%

Leśne - Hipiczna x13 - Leśne

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Góry, jak na zdjęciu poniżej, kilkaset kilometrów stąd, więc trzeba sobie znaleźć jakiś zamiennik ;) Stąd też dzisiaj ciężka orka na Hipicznej. Niby niewiele bo tylko 30 m przewyższenia na 900 metrach podjazdu, ale już po pół godzinie kręcenia czuć było zmęczenie - coraz ciężej było utrzymać odpowiednią kadencję. Ostatecznie podjechałem 13 razy i już lekko wychłodzony wróciłem do domu. Ludzi na rowerach coraz więcej - jeden kozak napierał dziś na krótko!!!


Poniedziałek, 4 marca 2013 Komentarze: 0
Dystans58.58 km
Czas02:26
Podjazdy344 m
SprzętLawinka
Vśrednia24.07 km/h
Vmax46.76 km/h
Tętnośr.157
Tętnomax188
Kalorie 2171 kcal
Temp.8.0 °C
Więcej danych
CADavg: 83 rpm | HZ: 9% | FZ: 59% | PZ: 32%

Leśne - Myślęcinek - Niemcz - Maksymilianowo - Bożenkowo - Tryszczyn - Wtelno - Gogolinek - Mochle - Wojnowo - Nowa Dąbrówka - Kamieniec - Kruszyn - Osowa Góra - Wyspa Młyńska - Leśne

Kolejny dzień pięknej pogody. Tym razem zupełnie w innym kierunku bo w rejony, których do tej pory nie znałem. A szkoda, bo na pewno będę się tam częściej zapuszczał - prawie zerowy ruch na drodze i przepiękne sady owocowe wokół. Już się nie mogę doczekać, aż zaczną kwitnąć. No i do tego wisienka na torcie, czyli strażacki Deutz we Wtelnie znanym m.in. z grobu Leona Wyczółkowskiego :)


Coś mi się wydaje, że DK244 stanie się moją ulubioną trasą treningową :)
Sobota, 2 marca 2013 Komentarze: 2
Dystans56.08 km
Czas02:32
Podjazdy311 m
SprzętLawinka
Vśrednia22.14 km/h
Vmax66.74 km/h
Tętnośr.147
Tętnomax187
Kalorie 1927 kcal
Temp.7.0 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | HZ: 24% | FZ: 64% | PZ: 10%

Leśne - Fordon - Jarużyn - Strzelce Górne - Strzelce Dolne - Trzęsacz - Trzeciwiec - Dobrcz - Kotomierz - Nekla - Niemcz - Myślęcinek - Leśne

Trasa w zasadzie taka sama jak wczoraj. Wyjechałem wcześniej, więc było trochę cieplej, ale i tak mnie przedmuchało w drodze powrotnej. Fajnie, że jest wiatr bo szybciej drogi wysychają, ale jak się jedzie 17 km/h przez kilkanaście minut to morale spadają... Dlatego czekam, aż będzie można jeździć na krótko :) A tymczasem 24000 km na Lawince strzeliło!


Piątek, 1 marca 2013 Komentarze: 2
Dystans51.00 km
Czas02:21
SprzętLawinka
Vśrednia21.70 km/h
Vmax41.97 km/h
Tętnośr.147
Tętnomax178
Kalorie 1768 kcal
Temp.3.0 °C
Więcej danych
HZ: 38% | FZ: 43% | PZ: 18%

Leśne - Fordon - Strzelce Dolne - Trzęsacz - Włóki - Dobrcz - Borówno - Nekla - Niemcz - Myślęcinek - Leśne

Zima, miejmy nadzieję, już nie wróci, dlatego zdjąłem niebieską oponkę i ruszyłem na objazd podbydgoskich wiosek. Pierwsze wrażenie po trzech miesiącach chomikowania to: kurde, ale te opony hałasują! Szybko się jednak przyzwyczaiłem. Początkowo aż za ciepło, gdy zaszło słońca zacząłem przymarzać :/ I do tego strasznie zgłodniałem. Jednak kręcąc w domu nie trzeba pamiętać o jedzeniu bo do kuchni niedaleko ;)

Zimo, do zobaczenia za rok!!! (wcześniej już Cię nie chcę widzieć!)
Środa, 27 lutego 2013 Komentarze: 2
Czas01:00
SprzętChomik
Tętnośr.143
Tętnomax170
Kalorie 719 kcal
Więcej danych
HZ: 35% | FZ: 57% | PZ: 5%

Wróciłem do Bydgoszcza, więc trzeba się znowu wziąć za kręcenie. Sił dziś brakowało, choć myślałem, że kilka dni na zjazdówkach powinno być ciekawym urozmaiceniem treningowym. A może to tylko jakieś chwilowe osłabienie?!

Z wypadu na narty nie przywiozłem w zasadzie żadnego zdjęcia, ponieważ ciągle sypał śnieg, dlatego na pocieszenie paryski Théâtre de la Ville :)
Wtorek, 12 lutego 2013 Komentarze: 9
Czas01:03
SprzętChomik
Tętnośr.160
Tętnomax182
Kalorie 896 kcal
Więcej danych
HZ: 17% | FZ: 20% | PZ: 62%

Szykuje się dłuższa przerwa od jazdy (ale nie treningów!) więc trzeba było mocniej pocisnąć. Nie licząc rozgrzewki i schłodzenia to w zasadzie większość czasu >80% HRmax. Głównie siła, tylko parę "odpoczynków" na wysokiej kadencji. A teraz świeżo wyciśnięty soczek owocowo-warzywny. Mniam :)

Wracając do historii o Paryżu - Wieża Eiffla trochę rozczarowała.


Katedra Notre-Dame zachwyciła (organy, solistka, kadzidła i ta potęga...)!


Miasto nocą zauroczyło.


A co najważniejsze pogoda dopisała ;) (rozpadało się dopiero w drodze powrotnej).
Mimo ograniczonego czasu był to rewelacyjnie spędzony weekend i zdjęciami z niego jeszcze Was pewnie pomęczę ;)


Dla tych, którzy dotarli do końca, wiadomość:
W tym roku ścigam się z Wami w drużynie Goggle Pro Active Eyewear! Nie ma lipy, trzeba trenować!
Poniedziałek, 11 lutego 2013 Komentarze: 4
Czas00:50
SprzętChomik
Tętnośr.119
Tętnomax137
Kalorie 436 kcal
Więcej danych
HZ: 86% | FZ: 0% | PZ: 0%

Nie ma to jak z nudów (sic!!!) wsiąść na trenażer. Miałem ochotę posłuchać trochę książki, więc czemu nie zrobić tego na rowerku. Jako, że od początku nie było w planach ostrzejszej jazdy, dzisiaj totalna regeneracja (i spalanie tłuszczu ;)

Wracając do wczorajszego wpisu: droga była długa i męcząca.


A wszystko, żeby zobaczyć "trochę" większy breloczek do kluczy. Warto było? Odpowiem jutro!

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

110971.48

KILOMETRÓW NA BLOGU

29055.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

210d 11h 50m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Hutchinson Caracal Race 45

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które zostały po połamanym Grizzlu.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT