droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

Foto

Dystans całkowity:68092.61 km (w terenie 21846.00 km; 32.08%)
Czas w ruchu:3088:30
Średnia prędkość:22.16 km/h
Maksymalna prędkość:73.30 km/h
Suma podjazdów:321291 m
Maks. tętno maksymalne:210 (116 %)
Maks. tętno średnie:188 (102 %)
Suma kalorii:1495693 kcal
Liczba aktywności:1145
Średnio na aktywność:60.05 km i 2h 41m
Więcej statystyk
Niedziela, 27 maja 2018 Komentarze: 2
Dystans90.61 km
Teren85.00 km
Czas04:01
Podjazdy802 m
SprzętChińczyk
Vśrednia22.56 km/h
Vmax47.00 km/h
Tętnośr.174
Tętnomax185
Kalorie 3144 kcal
Temp.26.6 °C
Więcej danych
Kolejny Kaczmarek w tym roku. Dwa tygodnie temu trzeba było walczyć o miejsce punktowane w drużynówce, tym razem nie ma wyjścia i wszyscy muszą cisnąć giga, a co najważniejsze ukończyć bez DNF (to ostatnie szczególnie ważne dla Grześka :p ) Najpierw robimy z Grześkiem parę kilometrów w celu obadania trasy, zwłaszcza, że słyszeliśmy coś o jakiś koleinach na dojazdówce do pętli. Po krótkim rekonesansie sam wracam na metę a Grzesiek coś tam jeszcze pojechał pokręcić - ja zdążę się rozgrzać w trakcie wyścigu ;) Po średnim występie w Sulechowie spadam do drugiego sektora, gdzie czuję się jakby bardziej na miejscu. Obok mnie staje Jacek i gawędząc oczekujemy startu. Po wystrzale ostro cisnę do przodu. (foto by: Zbigniew Nisztuk)


Starty zawsze dość dobrze mi wychodziły - tak jest też tym razem. Początkowy, mocno wykolejony fragment trasy pokonujemy bez nerwówki i po wjeździe na pętlę zaczynamy mocno cisnąć. Tumany kurzu lecą takie, że mało co widać, a prędkość grubo powyżej 40 km/h. Oj, to będzie szybki wyścig. Trasa tym razem dużo mniej ciekawa. Owszem, niby ładnie, jeziorka, lasy, łąki itp., ale brakuje smaczków MTB. (foto by: Piotr Łabaziewicz)


Pierwsza pętla to prawdziwy wyścig, druga - jazda w grupie, trzecia - samotność długodystansowca :)

Po przetasowaniach na pierwszej rundzie każdy znalazł swoje miejsce w szeregu i uformowaliśmy kilkuosobową grupę jadącą dość dobrym tempem. Sam sporo pracuję na czole, bo wyjątkowo dobrze czuję się tego dnia. W Sulechowie sporo się męczyłem, natomiast w Krośnie czułem tak, jak kiedyś, że pod nogą coś tam jednak jest :) Zdecydowanie najlepiej jest na podjazdach, ale tracę na prostych. A tych akurat jest sporo :( Parę kilometrów przed zjazdem na mega lekko słabnę, ale podbudowuje mnie zdziwienie zmieszane z podziwem kolegów z mojej grupki, gdy mówię im, że cisnę trzecią rundę :)

Od rozjazdu cisza i spokój - zupełnie jak podczas porannej niedzielnej przejażdżki po okolicach a nie na zawodach. Przede mną pusto, za mną również. Rozpoczyna się walka ze samym sobą, aby utrzymać jak najlepsze tempo. W trakcie całej pętli wyprzedziłem jedną osobę - Grześka od nas z teamu bo dopadła go mega bomba i nawet nie chciał, żebym go Unitem poratował. Sam również dałem się wyprzedzić jednej osobie (Rafałowi z FWS BIKE Team). W pewnym momencie zaczął mnie męczyć ból głowy, ale stawiam, że to z powodu żaru, który lał się z nieba. Od piachu, którego było w lesie bardzo dużo, paliło niemiłosiernie, więc mieliśmy grzanie z góry i dołu :) Sytuację ratowali mieszkańcy Łochowic polewający wodą ze szlaucha :) Na bufetach piję ile się da, dodatkowo jedną butelkę wciskając zawsze w tylną kieszonkę. Część wypijałem, reszta wylewała mi się na gacie, co było całkiem przyjemne ;) To wszystko spowodowało, że do mety dojeżdżam bez większego kryzysu.

Zajmuję dobre według mnie 39 miejsce na 50 śmiałków z giga. Rzut oka na nazwiska na liście startowej pokazuje, jak mocna jest stawka na kaczmarkowych giga. Zresztą, wystarczy, że powiem, że tylko 50 osób ze startujących w sumie 720 zdecydowało się na trzy gorące rundy... (foto by: fotomtb.pl)


Drużynowo plasuję się na drugiej pozycji. Stachu wkłada mi 15:44 minuty. Nad Grześkiem mam 9:23 przewagi a nad Jackiem 10:23. A teraz najlepsze - dojeżdżam przed Olą Dawidowicz, która na mecie mówi mi, że już dawno jej tak nie odcięło :) Czyli jednak nie trzeba jeździć, żeby jeździć :p

PS OGROMNE CHAPEAU BAS dla organizatorów z Krosna Odrzańskiego, a przede wszystkim dla żołnierzy z 5. Kresowego batalionu saperów. Nie dość, że udostępniono plac apelowy, dzięki czemu dawno nie mieliśmy tak dużego parkingu na zawodach, to dosłownie na każdym skrzyżowaniu w lesie stał żołnierz pokazujący drogę. Nawet na trzeciej rundzie! W regulaminowym mundurze, z beretem na głowie i pełni zaangażowania. Koledzy - dobra robota!

Czas: 03:43:26
Check point1: 00:55:15 (41)
Check point2: 01:12:45 (41)
Check point3: 02:02:58 (40)
Check point4: 03:15:32 (40)
GIGA Open: 39/50 (+2 DNF)
GIGA M3: 14/16
Strata: 0:39:45 (Mariusz Gil)
DST: 84,36 km
Uphill: 771 m
AVG: 22,65 km/h
Vmax: 47,0 km/h
CADavg: 86 rpm
Garmin Connect
Niedziela, 20 maja 2018 Komentarze: 2
Dystans79.65 km
Czas02:39
Podjazdy564 m
SprzętWilma
Vśrednia30.06 km/h
Vmax53.80 km/h
Tętnośr.151
Tętnomax183
Kalorie 1648 kcal
Temp.21.0 °C
Więcej danych
CADavg: 89 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Osobowice - Obornicka - Świniary - Szewce - Zajączków - Pęgów - Golędzinów - Wilczyn - Kowale - Przecławice - Rzepotowice - Marcinowo - Trzebnica - Cerekwica - Czachowo - Radłów - Skotniki - Tarnowiec - Cielętniki - Miłonowice - Węgrów - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Bąków - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Dla tej rundy warto było przenieść się do Wrocławia ;) Kwintesencja Kocich Gór. Jedynie wylot Obornicką taki se, reszta rewelacja. Owszem, w paru miejscach przydałby się nowy asfalt, ale nie ma tragedii. Za to widoczki rekompensują wszystko. Większość podjazdów w granicach 6%, czyli w sam raz - tylko Prababka trochę sztywniejsza ;) Całość fajnie weszła w nogi :)


Jeszcze jedno zdjęcie - z przed roku, ale nic się nie zmieniło ;)
Sobota, 19 maja 2018 Komentarze: 0
Dystans44.29 km
Czas01:24
Podjazdy198 m
SprzętWilma
Vśrednia31.64 km/h
Vmax51.70 km/h
Tętnośr.151
Tętnomax182
Kalorie 946 kcal
Temp.15.5 °C
Więcej danych
CADavg: 89 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Krzyżanowice - Cienin - Pasikurowice - Siedlec - Godzieszowa - Skarszyn - Boleścin - Krakowiany - Węgrów - Zaprężyn - Bierzyce - Łozina - Bąków - Domaszczyn - Zakrzów - Koszarowa

Najpierw parę interwałów, później atak na hopki, trochę kolarstwa romantycznego i znowu kilka interwałów :)
Niedziela, 13 maja 2018 Komentarze: 0
Dystans54.39 km
Teren54.00 km
Czas02:39
Podjazdy724 m
SprzętChińczyk
Vśrednia20.52 km/h
Vmax40.80 km/h
Tętnośr.175
Tętnomax188
Kalorie 2577 kcal
Temp.23.8 °C
Więcej danych
Pierwszy start w tym roku, więc sporo wątpliwości, jak będzie, zwłaszcza, że czasu na treningi mniej w ostatnim czasie, a i priorytety się poprzestawiały w "nowym" życiu w roli tatusia :) Ustawiają mnie w pierwszym sektorze, ale to tylko i wyłącznie dzięki zasługom z poprzedniego sezonu ;) (foto by: Rafał Zańko)


W jedynce na start czeka również Krzychu i Grzesiek. Dwójka dla Jacka, Wojtka, Staszka i Adriana (o ile nic nie pomieszałem). W następnych sektorach do startu szykują się Przemo i Marcin. Jak widać ekipa spora, punktuje czterech, więc po cichu liczę, że nie będę musiał cisnąć giga ;) Gdy rozbrzmiewa sygnał startu zaczepiam o kierownicę Piotra Łąckiego, przez co ostatecznie muszę się zatrzymać. Na pierwszym zakręcie jestem ostatni z sektora. No ładnie...(foto by: Rafał Zańko)


Niby próbuję gonić, ale nic z tego. W miejscu, gdzie zaczyna się pętla pokonywana na giga trzykrotnie, formujemy grupkę goniącą uciekającą jedynkę, ale bez żadnych perspektyw na jej dojście. No nic, trzeba jechać swoje. Przynajmniej trasa jest bardzo fajna. Parę szerszych dojazdówek, gdzie można wciągnąć żela Unit, ale przede wszystkim duża ilość na stałe wytyczonych singli. Bez większych trudności technicznych, ale dają mega dużo frajdy. Oprócz tego jakieś mostki, powalone drzewa i kilka sztywniejszych podjazdów. (foto by: Renata Tyc)


Dość szybko wyprzedza mnie Staszek i Adrian, ale o dziwo Wojtka i Jacka ani widu, ani słychu. Tak mija pierwsza pętla. Na drugiej również co chwila oglądam się do tyłu szukając Martombike'owych koszulek, ale nadal nikogo nie dostrzegam. W międzyczasie mijam Grześka, który z buta wraca do mety po DNF. Jakby nie liczyć jestem czwarty z drużyny... W połowie pętli podejmuję jednak decyzję o zjeździe na mega. Nie było łatwo, ale chyba dobrze zrobiłem, zwłaszcza, że na którymś z wertepiastych singli urwało mi koszyk z pełnym bidonem i zostałem z oparami izo... Bomba wisiała w powietrzu :)  (foto by: Renata Tyc)


Dojazd do mety bez większych emocji. Maraton mocno na plus, ale tylko ze względu na trasę i jej oznakowanie (tabliczki z kilometrami rewelacja!). Bufet na mecie porażka!!! Tego dnia była niezła patelnia, wiele osób skarżyło się na odwodnienie a na mecie dostaliśmy tylko po półlitrowej butelce wody. Słabo...!!! Moja forma zgodnie z oczekiwaniami. Jeszcze nie jestem gotowy na giga, ale będę nad tym pracować ;)

Czas: 02:39:53
Check point1: 00:03:57 (40)
Check point2: 00:40:22 (41)
Check point3: 01:57:25 (55)
MEGA Open: 65/228 (+38 DNF)
MEGA M3: 24/84 (+10 DNF)
Strata: 0:29:00 (Rafał Chmiel)
DST: 54,39 km
Uphill: 724 m
AVG: 20,41 km/h
Vmax: 40,8 km/h
CADavg: 83 rpm
Garmin Connect
Wierny kibic Kategoria Foto
Niedziela, 18 marca 2018 Komentarze: 0
Dystans41.22 km
Teren35.00 km
Czas01:56
Podjazdy342 m
Uczestnicy
SprzętLawinka
Vśrednia21.32 km/h
Vmax37.70 km/h
Tętnośr.159
Tętnomax189
Kalorie 1467 kcal
Temp.-0.2 °C
Więcej danych
CADavg: ? rpm | Garmin Connect | Karolin - Zielonka - Karolin

Drab próbował coś wygrać w duathlonie w Zielonce, więc skoczyłem mu pokibicować i przy okazji cyknąć parę fotek.
Pierwszego miejsca nie zajął, ale przynajmniej zdjęcia ma fajne :p
Sobota, 24 lutego 2018 Komentarze: 0
Dystans34.50 km
Teren30.00 km
Czas01:50
Podjazdy 61 m
SprzętLawinka
Vśrednia18.82 km/h
Vmax35.30 km/h
Tętnośr.112
Tętnomax147
Kalorie 580 kcal
Temp.-7.4 °C
Więcej danych
CADavg: ? rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Las Osobowicki - Widawa - śluza Rędzin - Koszarowa

Trasa w zasadzie identyczna, jak ta z listopada. Trochę wałów, trochę terenów wodociągów, trochę lasu. Sporo mrozu i dzięki temu zero błota. Oprócz tego spoko towarzystwo kolegów organizujących cotygodniowe #sobotnieKARDIO. Godzina lekko przerażająca (wyjeżdżałem z domu punktualnie o 6.00 rano), ale przynajmniej dzień był długi :)


Bo czasem warto wcześniej opuścić ciepłe łóżeczko! :) 
Piątek, 23 lutego 2018 Komentarze: 2
Dystans116.55 km
Teren15.00 km
Czas05:26
Podjazdy422 m
SprzętLawinka
Vśrednia21.45 km/h
Kalorie 2805 kcal
Więcej danych
- "Nie jest za zimno?"
- "Tyłek Ci nie odmarzł?"
- "Jajka jeszcze masz?"
- "Zimówki założyłeś?"
- "Zimno mi jak na ciebie patrzę!"


I tak w zasadzie dzień w dzień... Ludzie nie rozumieją, że jak temperatura spada poniżej zera to nadal można jeździć rowerem. Pocieszające, że takich jak ja miejskich zimowych rowerzystów, jest we Wrocławiu całkiem sporo. Podejrzewam, że oni również są męczeni tymi pytaniami... ehhh.... byle do wiosny! :)
Środa, 14 lutego 2018 Komentarze: 0
Dystans81.55 km
Teren20.00 km
Czas03:39
Podjazdy290 m
SprzętLawinka
Vśrednia22.34 km/h
Kalorie 1468 kcal
Więcej danych
Standardowo już tydzień nie przejeżdżony w całości, ale w zamian staram się pokręcić trochę dłużej podczas powrotów z pracy. We wtorek ciekawe zjawisko bo przy pięknym słońcu z jednej strony, z drugiej zaczął sypać śnieg, co chyba nawet udało się złapać na zdjęciu :) Nowy odcinek wału wzdłuż łącznika Odra-Widawa podoba mi się coraz bardziej - akurat wchodzi 10 minutowa tempówka :) Weekend znowu bez roweru, ale postaram się coś potruchtać!

Czwartek, 25 stycznia 2018 Komentarze: 2
Dystans114.85 km
Teren20.00 km
Czas05:27
Podjazdy385 m
SprzętLawinka
Vśrednia21.07 km/h
Kalorie 2187 kcal
Więcej danych
Tydzień obfitujący w przygody.


Korzystając z możliwości w pracy zacząłem jeździć na siłownię i jest plan, aby jak najdłużej realizować to postanowienie. Oprócz tego pośmigałem trochę po nowo zagospodarowanych wałach wzdłuż Widawy. Fajna opcja na trening po pracy.


A na zakończenie tygodnia (jutro jadę MPK) zaliczyłem niezłego szlifa - warunki na drodze nie dostosowały się do mojej prędkości ;)
Niedziela, 14 stycznia 2018 Komentarze: 0
Dystans64.07 km
Teren40.00 km
Czas03:13
Podjazdy316 m
SprzętChińczyk
Vśrednia19.92 km/h
Vmax41.60 km/h
Tętnośr.145
Tętnomax185
Kalorie 1794 kcal
Temp.-2.6 °C
Więcej danych
CADavg: 81 rpm | Garmin Connect | Koszarowa - Most Milenijny - Legnicka piłka - Nowe Żerniki - Stabłowice - singiel na Marszowicach - Wiśniowa Góra - single Wojnowice - Żurawiniec - Park Leśnicki - Nowe Żerniki - Legnicka piłka - Most Milenijny - Koszarowa

W taką pogodę trudno samotnie wybrać się na dłuższe kręcenie, więc z chęcią skorzystałem z okazji wspólnego wypadu z Twomark Sport, o którym hucznie ogłosili na fejsie. Mimo lekkiego mrozu na starcie pojawiło się dziewięć osób, więc całkiem spoko
(foto by: Filip B.)


Kierunek: single koło Wojnowic. Dla mnie zupełna abstrakcja, bo nigdy nawet się nie zbliżyłem do tamtych okolic. Ponoć wrocławski bike maraton się po nich kręci, ale tego nie dane mi było jeszcze sprawdzić... Współwypadowicze również nie znali dobrze tamtych rejonów, ale ktoś miał wgranego tracka, więc była nadzieja, że trafimy. No i niby trafiliśmy, ale jak to z trackiem bywa, w lesie poprzecinanym wieloma ścieżkami, między zwalonymi drzewami itp. garmin nie działa idealnie, więc trochę błądzenia było ;) W międzyczasie odpadł z naszej grupy jeden z chłopaków. Później w sumie też ktoś spuchł, więc widać, że bardzo wolno nie było. Ogólnie to było wszystko - podjazdy, trochę zmarzniętych kolein, ale i całkiem lepkiej gliny, pogaduchy, podjazdy a na koniec zerwany łańcuch u Piotra z 64-sto. Byłbym zapomniał... przed domem złapała mnie taka bomba, że do mieszkania na trzy razy wchodziłem ;) Fajnie było! (foto by: Filip B.)

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

110834.36

KILOMETRÓW NA BLOGU

29038.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.34 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

210d 04h 37m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

GREY

Nowy stary Grizl po wymianie gwarancyjnej. Przy okazji wjechał napęd na bateryjki.

  • Canyon Grizl AL
  • Osprzęt Sram Rival XPLR (42T + 10-44T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Konwy. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (34T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

FURIOUS

Wół roboczy złożony z części, które pozostały po połamanych Grizzlu i Lawince.

  • Accent Furious Pro
  • Osprzęt GRX RX400 (38T + 11-34T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony CST Overton 40C

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda. Po wielu tysiącach kilometrów szutrów i asfaltów stwierdzam, że zamiana szosy na gravela to był strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :) Rama pękła po 20.000 km. Bez zająknięcia została wymieniona na nową w ramach gwarancji, więc plus dla Canyona.

  • Canyon Grizl Al
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła BW SuperLite 40
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

WILMA

Pierwsza szosa, kupiona lekko używana. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie była - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460

LAWINKA

Byliśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która zaraziła mnie pasją do kolarstwa :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, później katowałem ją na całorocznych dojazdach do pracy. Niestety, pękła w okolicach suportu po ponad 60.000 km, więc trzeba było ją czymś zastąpić...

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT