rowerowe historie

daVe
Grand Prix Wlkp 2012 - Dolsk Kategoria > 50, Foto, PC-15, Twarde lądowania, Wyścigowo, GPX Wielkopolski
Niedziela, 22 kwietnia 2012 Komentarze: 6
Dystans78.80 km
Teren65.00 km
Czas03:10
Podjazdy580 m
SprzętLawinka
Vśrednia24.88 km/h
Vmax49.45 km/h
Tętnośr.183
Tętnomax195
Kalorie 2667 kcal
Temp.15.0 °C
Więcej danych
HZ: 0% | FZ: 0% | PZ: 100%

Sponsorem maratonu powinny być chyba koleje państwowe, bo pociągów na trasie było mnóstwo - od osobowych zaczynając a na wypożyczonych z Francji TGV kończąc ;) Trasa raczej płaska, sporo piachu, trochę bruku i zbyt dużo asfaltu. No ale od początku.

W Dolsku pojawiamy się z Sylwią dość wcześnie - i dobrze, kolejka do rejestracji dłuższa niż się wszyscy spodziewali, nawet organizatorzy... Gdzieś tam z przodu zamajaczyły mi sylwetki znajomych z bs.pl i udało się załapać koło nich (a feeee, ale brzydkie zachowanie ;) Trochę pogadanek, kolejne ankiety ;) i już jest po. Teraz pora się przebrać. I tu odwieczny dylemat - co założyć? Słońce niby grzeje, ale wiatr dość ostro daje popalić. Ostatecznie jadę na długo. Razem z Jarkiem, Jackiem i Rychem z Rybczyńskich jedziemy na małą rozgrzewkę. W lasach sporo piachu - będzie wesoło...

Przed starem jakoś tak się zakręciłem i przez to wylądowałem z tyłu zostawiając ekipę z Goggle Pro Active Eyewear z przodu stawki. No nic, trza będzie ich dogonić :) Najpierw start honorowy, yhyyy z prędkością ponad 40 km/h. W miejscu startu ostrego pierwsza kraksa w samym czubie, zdołałem tylko zauważyć pogięte koło i gościa z korbą w ręku... No to ładnie się zaczyna ;) Na jednym z pierwszych podjazdów mijam Zbyszka, kawałek dalej Marka - jest dobrze, trochę za ciepło, ale powoli odrabiam pozycje stracone "w sektorach". Po wjeździe do lasu, na ósmym kilometrze, koleś dwa miejsca przede mną wpada w dziurę zasypaną liśćmi, ten co był za nim (a przede mną) wjeżdża w niego. Ja, żeby nie zrobić tego samego, ostro daję po hamulcach co kończy się kontrolowanym lotem bokiem przez kierownicę. Ląduję na nogach, nic się nie stało, ale parę wagoników uciekło. Trzeba gonić! Na asfalcie udaje mi się dojść grupę prowadzoną przez Jacka Swata, ale kosztuje mnie to trochę sił. Zaraz po powrocie do lasu chyba największy podjazd a zaraz po nim zjazd. Jest 26-ty kilometr, na liściach dosłownie pływam, chwilowo tracę kontrolę i muszę delikatnie przytulić się do krzaków tracąc jedno oczko. I wskazania licznika, bo mi magnes przegięło :p A przecież nie będę się zatrzymywał, żeby go poprawić ;)

Udaje mi się załapać na pociąg, w którym podróżuje Jacek G. Jedziemy razem przez dłuuugi czas. Na kolejnym odcinku asfaltu kolejna kraksa - no co jest z Wami, ludzie?! Na punkcie widokowym mijam się z Jackiem P. (czego on chyba nie zauważa, kiwnął tylko jacgolowi a ja byłem tuż za nim). To oznacza, że wcale nie tracę do niego tak dużo - morale rosną :) W momencie gdy dochodzimy Wojtka pojawia się myśl, że może wcale nie jestem taki zły w te klocki ;) Okazuje się, że ma on dość wyraźny kryzys. Później udaje mu się go chociaż częściowo pokonać. W drugiej części trasy mija nas czołówka mini a w niej Jarek, brawo, oby tak dalej! Po punkcie kontrolnym jacgol zaczyna nam powoli uciekać, na piaszczystym długim podjeździe jego pociąg ma już dużą przewagę nade mną i Wojtkiem. Urywam się Wojtkowi, próbuję ich gonić, ale ostatecznie nie daję rady. Na ostatni odcinek asfaltowy wpadam sam. Wyprzedzam jeden odcięty wagonik z pociągu z przodu, samemu tracąc jedną pozycję, na rzecz Wojtka, który jak feniks odrodził się z popiołów ;) Gdzieś na dwa kilometry przed metą dochodzi mnie jeszcze Jakub z ASGO Team i w tej kolejności wpadamy na metę. Kolejny maraton ukończony, z wyniku jestem zadowolony, zwłaszcza, że czołówka była wyjątkowo mocno obsadzona (Kaiser, Krzywy, Halejak, bracia Banachowie, Lonka, bracia Swat, Fokt... można by tak jeszcze długo...).
Teraz trochę odpoczynku od ścigania, trzeba potrenować przed następnymi zawodami :)

Czas: 2:44:46
Check point1: 2:04:03 / 64
MEGA Open: 60/190
MEGA M2: 16/39
Strata: 0:26:46 (Robert Banach)
DST: 71,00 km
AVG: 25,85 km/h
Vmax: 49,45 km/h

Bikestats'owe statystyki :)
Mariusz, klosiu – 41 (18 M3) - 2:35:54 (zdecydowana przewaga nad nami, gratki!)
Jacek, JPbike – 50 (21 M3) – 2:42:19
Jacek, jacgol – 51 (22 M3) – 2:43:06
Wojtek, josip – 58 (27 M3) – 2:44:37
daVe – 60 (16 M2) – 2:44:46
Marek, Marc – 87 (22 M2) – 2:55:47
Zbyszek, toadi69 – 133 (20 M4) – 3:10:32
Krzysztof, Maks – 156 (27 M4) – 3:24:46

Jarek, jarekdrogbas - 10 (3 M3) - 1:28:01 (ogromne gratulacje!)

Przegapiłem ustawianie na starcie i tradycyjnie wylądowałem w ciemnej du***... (foto by: Jacek Głowacki)


Depilować, czy nie depilować... :p


Na metę wjeżdżam dość spokojnie, nikt mi nie zagraża a Wojtka i Jakuba z ASGO nie mam szans dojść. (foto by: MiSe)


Nie ma to jak spotkanie towarzyskie przy makaronie ;)

Komentarze

daVe 20:43 wtorek, 24 kwietnia 2012
Dziękuję za miłe słowa!
PS Fotorelacja dokończona.
Jarekdrogbas 20:00 wtorek, 24 kwietnia 2012
Z wyscigu na wyscig coraz lepiej.Dzieki za doping na trasie w Twoim wykonaniu.Ledwo Cie poznałem;-) 3maj sie. Pozdrawienia dla Sylwi.
JPbike 19:14 wtorek, 24 kwietnia 2012
Nieźle Tobie poszło !
No, nie zauważyłem Ciebie na mijance, na punkcie widokowym, z kolei klosiu mnie tam też nie zauważył ;)
Rodman 22:08 poniedziałek, 23 kwietnia 2012
gratki :-) !
duda 14:02 poniedziałek, 23 kwietnia 2012
A następne zawody to?
josip 11:35 poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Gratki Dawid! To zwycięstwo dziś nad Tobą naprawdę wydarłem, bardziej ambicją niż nogami:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa acysu
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

90053.68

KILOMETRÓW NA BLOGU

24039.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.30 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

171d 19h 03m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (32T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Po prawie 10 tys. kilometrów szutrów i tragicznych asfaltów mogę stwierdzić, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :)

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem.

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460