rowerowe historie

daVe
Kaczmarek 2017 Żerków Kategoria > 50, Edge 520, Foto, Kaczmarek electric, Wyścigowo
Niedziela, 30 kwietnia 2017 Komentarze: 7
Dystans77.41 km
Teren75.00 km
Czas03:34
Podjazdy1081 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia21.70 km/h
Vmax49.80 km/h
Tętnośr.169
Tętnomax188
Kalorie 3009 kcal
Temp.6.2 °C
Więcej danych
Kolejny start u Kaczmarka, tym razem pogoda nie dopisała... Na wysokości Milicza termometr pokazywał 4*C... brrrr... Na szczęście mamy super pro ciuszki i koszulka+bluza oraz nogawki dały radę i było ok, jeśli chodzi o temperaturę w trakcie jazdy. Po dojechaniu na miejsce, w trakcie szykowania się, spotkałem Młodzika i razem udaliśmy się na krótką rozgrzewkę (no dobra, bardziej chodziło o siku pod drzewkiem :p ) Po powrocie na linię startu okazało się, że wszyscy stoją już w sektorach i w mojej "dwójce" miejsce zostało już tylko na chodniku :) Ostatecznie udało mi się wepchnąć do środka (cieplej było!!!), ale i tak startowaliśmy z AdrianemWojtkiem z samego końca sektora, a to oznaczało szaleństwo na pierwszych kilometrach. (foto by: Karolina)


Tak też niestety było. Co od razu rzuciło mi się w oczy to to, że dużo osób jechało, jakby dopiero co odkręcili boczne kółka. Ciągłe szarpanie, nagłe zmiany toru jazdy i nieumiejętność jazdy po prostej. W pewnym momencie zakotłowało się przede mną i zauważyłem tylko dziwny zbitek ludzi i rowerów. Po chwili naszła mnie myśl - kurde, a gdzie Drab, przecież jechał przede mną? Czyżby się wyłożył? No ba, oczywiście że tak - był jądrem tego zbitka :D Szczęśliwie nic wielkiego mu się nie stało i doszedł do mnie na wysokości... kolejki. Do teraz nie wiem, za czym stała, ale na odcinku dosłownie 200-300 metrów butowaliśmy bez większego powodu. Tak po prostu. Jak w sektorze rodzinnym na Rajdzie Pieczonej Pyry po Puszczy Zielonce ;( Nie było to jedyne zatwardzenie tego dnia. Na kolejnych singlach znowu utworzył się sznureczek. Ponoć z przodu jakaś "eLka" jechała :D No masakra... Ja chcę z powrotem do pierwszego sektora!!! (foto by:  Renata Tyc)


Po powolnych pierwszych kilometrach coraz bardziej skłaniałem się ku giga, żeby chociaż raz móc w spokoju przejechać całą pętlę. Fajne były rozmowy na temat tego, czy skręcamy na giga. - Jedziesz giga czy mega? - Nie wiem, może giga. - To tak jak ja, też nie wiem. I tak do samego rozjazdu :D Ostatecznie z Pawłem z Bydgoszczy podjęliśmy decyzję o przejechaniu drugiej pętli razem, bo świetnie nam się jechało. To znaczy najpierw jemu się świetnie jechało bo to ja ciągnąłem naszą dwójkę ;) Dobrych kilka kilometrów ostro cisnąłem do przodu, na najsztywniejszym asfaltowym podjeździe wycięliśmy pewnie z 7 osób. Dochodziliśmy do pojedynczych grupek, chwilę odpoczywaliśmy i wychodziliśmy na przód ją zerwać. Tak m.in. zrobiliśmy z grupą, w której jechał Jacek. Zaskoczyło mnie, że się z nami nie utrzymał, ale widocznie to nie był jego dzień. Im bliżej rozjazdu, tym więcej sił miał Paweł, co widać na załączonym obrazku autorstwa mojej cudownej żony.


O, tutaj jeszcze jedno zdjęcie od Sylwii ;)


Mniej więcej na wysokości rozjazdu złapaliśmy Pawła kolegę, również z Callfastu - Artura i teraz to oni zaczęli narzucać tempo. Owszem, coś tam wychodziłem na zmiany, ale były raczej krótkie i raczej w dół :p Fajnie współpracując jechaliśmy sobie po pustych singlach i leśnych duktach. Tym razem nie było już żadnych zawalidróg, więc można było cieszyć się jazdą. Tak mi się zaczęło podobać, że posilony żelami Diamantu (fuj, jaka ohyda - myślałem, że się porzygam...) dałem zmianę na długim piaszczystym podjeździe. Na szczycie oglądam się za siebie i... chłopacy dopiero w połowie :D No dobra, nie będę taki i trochę na nich poczekam, przy okazji sobie odpoczywając. Artur jeszcze mnie dogonił, ale z Pawła za wiele dobrego tego dnia byśmy już nie mieli, więc zostawiliśmy go na pożarcie gigowcom za nami :D Najgorszy (bo pod wiatr) odcinek przez odsłonięte pola przejechaliśmy we dwójkę na krótkich zmianach, a przed lotną premią usłyszałem tylko za plecami - Dawaj dzidę do przodu! No więc pojechałem.

Jechało mi się nadzwyczaj dobrze, kryzys nie nadchodził, nogi kręciły i tylko plecy dokuczały, przez co więcej podjazdów brałem na stojąco. Na odcinku od podjazdu pod wieżę do mety (czyli ostanie 7 km) wyprzedziłem chyba z 5 osób. Tylko kolega z Galibiera siadł mi na koło. Przechodziła mi przez głowę myśl, żeby się z nim pobawić i zwolnić tak, że musiałby dać zmianę, ale stwierdziłem, że lepiej będzie ewentualnie przegrać z nim na kresce, ale mieć lepszy czas i więcej punktów (czego się nie robi dla drużyny :p ). Kilometr przed metą jeszcze raz szarpnąłem, ale nie udało mi się go zerwać. Finisz wyglądał tak, jak podejrzewałem, czyli wyskoczył mi zza pleców tuż przed kreską. Wcale się tym nie przejąłem, bo byłem prawie pewien, że tak się to skończy. Ostatecznie pogratulował mi, bo ponoć "ładnie jechałem" :D Miło z jego strony :) A na zdjęcie załapała się nawet Sylwia, jak biegnie do swojego bohatera :p
(foto by:  Piotr Łabaziewicz)


Kończąc ten przydługi wpis:
- Piotrowi dziękuję za świetną trasę, chyba trochę łatwiejszą niż w Rydzynie, ale na pewno cięższą kondycyjnie
- team liderowi Krzychowi gratuluję kolejnego pudła (ale zwróć uwagę, że dystans między nami się zmniejsza ;)
- kolegom z teamu dziękuję za świetną zabawę i wspólną jazdę
- sam cieszę się, że treningi zaczynają przynosić efekty
- and now, last but not least - Sylwia, fajnie, że byłaś :) (foto by: remediumsep.pl)


Czas: 03:34:11
Check point1: 01:16:27 (42)
Check point2: 01:23:38 (69) ???
Check point3: 02:58:56 (38)
Check point4: 03:06:22 (38)
GIGA Open: 34/73 (0 DNF)
GIGA M3: 11/20 (0 DNF)
Strata: 0:39:36 (Marek Konwa)
DST: 77,41 km
Uphill: 1081 m
AVG: 21,69 km/h
Vmax: 49,8 km/h
CADavg: 87 rpm
Garmin Connect

Komentarze

JPbike 20:33 wtorek, 2 maja 2017
check point 2 to zapewne z mega :)
blindman 12:16 wtorek, 2 maja 2017
coś ostatnio dużo łączysz moją osobę z ptakami i jądrami, chyba przestanę się z Tobą kolegować :P
krzychuuu86 02:29 wtorek, 2 maja 2017
Ps.i fajnie by było kiedys zrobic jakąs teamową ucieczkę...jak w Dolsku 2016 :), tylko tam sie nie powiadła
krzychuuu86 21:49 poniedziałek, 1 maja 2017
Gratki...ja cały czas czekam aż to Ty bedziesz moim zajączkiem:)
JPbike 21:29 poniedziałek, 1 maja 2017
Fajnie pojechane giga i równie fajnie opisane Dawidzie - tak trzymać !
daVe 21:11 poniedziałek, 1 maja 2017
Na jedno wychodzi! Dotykałeś jądra, dla mnie to jednoznaczne ;)
blindman 21:09 poniedziałek, 1 maja 2017
małe sprostowanie! nie byłem jądrem tego zbitka tylko pierwszym który leżał na jądrze :D
ps. zawsze to lepiej niż na jądrach :D
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa tynim
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach MTB. Wyszukuję nietypowe kategorie, w których walczę o zwycięstwo, jednak ostatnio częściej wybieram "kolarstwo romantyczne". Na co dzień lycrę zamieniam na wojskowy mundur.

86745.48

KILOMETRÓW NA BLOGU

22451.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.26 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

165d 21h 13m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt Deore XT M8000
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Jeszcze zbyt wcześnie, aby wydawać ostateczny werdykt, ale wydaje mi się, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę!

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (46/30 + 11/34)
  • Koła DT Swiss Gravel LN

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem. Nawet dziecko w foteliku wozi!

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. W sam raz na moją nadwagę ;) Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460