rowerowe historie

daVe
BikeCrossMaraton 2016 Dolsk Kategoria > 50, Edge 520, Foto, GPX Wielkopolski, Wyścigowo
Niedziela, 10 kwietnia 2016 Komentarze: 5
Dystans58.58 km
Teren58.00 km
Czas02:15
Podjazdy473 m
Uczestnicy
SprzętChińczyk
Vśrednia26.04 km/h
Vmax43.90 km/h
Tętnośr.181
Tętnomax195
Kalorie 2111 kcal
Temp.3.9 °C
Więcej danych
Dolsk to tradycyjnie miejsce, w którym każdy może sprawdzić, jak przepracował zimę. To pierwszy maraton w Wielkopolsce, w którym startuje większość miejscowych (i nie tylko) zawodników - zarówno mocarze, jak i tacy amatorzy jak my. Na miejsce dojeżdżam z Wojtkiem, podróż mija bardzo miło, ale pogoda za oknem już taka nie jest :( Zimno, mokro. Brrrr... trzeba będzie mocno deptać, żeby się rozgrzać!

Startujemy mocną grupą Goggli z końca pierwszego sektora. Jest Jacek, Jarek, Wojtek, Krzychu i ja. Oj, będzie się działo :)
Od startu staram się trzymać koło Jarka. Powoli, ale systematycznie przesuwamy się do przodu. Miejscami jest dość tłoczno, a przez to nerwowo, ale robimy swoje. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem tak rozważnie jadącego Jarka :) Bez szarpania, czy przepychanek. Ciągle spokojnie do przodu! Grupki zaczynają się rozciągać, ale tempo nie spada. Jadę cały czas powyżej progu, zdaję sobie sprawę, że całości tak nie pojadę, ale chcę jak najwięcej zyskać na pierwszych kilometrach. Jarek nadal tylko parę oczek przede mną!

W pewnym momencie, na polnym odcinku, Jarek się zatrzymuje i grzebie coś przy siodełku. Krótkie pytanie, czy da sobie radę i po potwierdzeniu, że tak, to ja przejmuję rolę team leadera ;) Mniej więcej od tego momentu bardzo dużo czasu cisnę samotnie. Również po połączeniu z mini nie goszczę na dłużej w żadnym z wagoników. Można by rzec - jadę swoje. Tasuję się w zasadzie tylko z Marcinem Walencikiem. Najpierw wyprzedzam go jadącego na bombie, później on mnie dochodzi. Wspólnie "ocieramy" się o trzy łanie przebiegające drogę parę metrów przed nami. Później znowu trochę odskakuję, aby ostatecznie dać się dojść Marcinowi przed drugą pętlą.

Pierwsze kilometry drugiej pętli kolega z Polart Nutraxx Team jedzie bardzo mocno, daję jeszcze ze dwie zmiany, ale ostatecznie odpadam, zwłaszcza, że muszę zacząć kontrolować puls - powyżej 185 już nie mam z czego jechać :( Jedna grupka kawałek przede mną, druga dwa kawałki za mną. I tak sobie jadę, aż do odcinka "na polu", gdzie moja samotna ucieczka musiała się zakończyć. Jednak w grupie siła.

Doszła mnie spora ekipa m.in. z Sebą i... Krzychem. O żesz, trza cisnąć! Seba walczy z przednią zmieniarką i wszystko jedzie z blatu, Krzychu wspomina coś o zmęczeniu ;) To znak, że mam szanse dojechać z nimi do mety. W sześć osób urywamy się z grupy i mkniemy do Villi Natura. Wojtas Biskup słabnie, Przemo Frąckowiak minimalnie z przodu. Tomek Adryan, Seba i Krzychu o pół roweru przede mną. Mijamy pierwsze balony i... Krzychu lekko odpuszcza, myśląc że to koniec! :) Wykorzystując jego tunel cisnę ile się da i dochodzę do niego oraz do Adryana. Metę mijamy z identycznym czasem. Seba sekundę przed nami. To był super finisz!!!

Kończę na 52 miejscu open. Niby słabo, ale dziś w czołówce było bardzo ciasno. Różnice czasowe są minimalne. Strata do zwycięzcy o połowę mniejsza, niż rok temu, więc znacząco się poprawiłem. Z jednej strony nowy rower, z drugiej dobrze przepracowana zima (przynajmniej na tyle, na ile znalazłem czas). Warte podkreślenia, że na wszystkich międzyczasach miałem 51/52 miejsce open, czyli obyło się bez większych kryzysów. Po prostu zrobiłem to, co do mnie należało, na tyle, na ile mogłem :)

Jednak koledzy z teamu depczą mi po piętach. Jarek na pewno miałby lepszy wynik od nas, gdyby nie problemy ze sztycą. Z Krzychem mamy remis. Jacek stracił do nas mniej niż 7 minut, czyli też jest tuż za nami. Wojtek wypadł z konkurencji z powodu problemów z gumami, ale na pewno tego tak nie zostawi :p Trzeba trenować dalej!

Trochę w grupie (foto by: Hania Marczak)


Trochę samemu (foto by: Kometa Śrem)


Trochę teamowo :) (foto by: Hania Marczak)


Czas: 02:15:41
Lap1: 00:23:47 (52)
Lap2: 00:40:33 (52)
Lap3: 01:34:38 (51)
MEGA Open: 52/247
MEGA M2: 19/55
Strata: 0:10:35 (Maciej Kasprzak)
DST: 58,58 km
Uphill: 473 m
AVG: 25,9 km/h
Vmax: 43,9 km/h
CADavg: 88 rpm
Garmin Connect

Goggle Pro Active Eyewear STATS
daVe - 52 (19 M2) - 2:15:41
krzychuuu86 - 53 (20 M2) - 2:15:41
Jarekdrogbas - 60 (21 M3) - 2:18:20 (+0:02:39)
JPbike - 85 (22 M4) - 2:22:23 (+0:06:52)
josip - 237 (88 M3) - 3:17:05 (+1:01:24)

Komentarze

Jarekdrogbas 19:03 piątek, 15 kwietnia 2016
Ciśnij do końca jesteś mocny w tym sezonie!
daVe 15:54 środa, 13 kwietnia 2016
Jeszcze jest dużo do poprawienia... :)
josip 07:46 wtorek, 12 kwietnia 2016
Gratki, team liderze! Mocny jesteś w tym sezonie
Beny79 07:23 wtorek, 12 kwietnia 2016
Dobry wyścig, jest moc. Gratuluję.
krzychuuu86 22:14 poniedziałek, 11 kwietnia 2016
szkoda ze zabrakło nam sił zeby we dwojkę odjechac na kilka km przed metą..
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zycia
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

PARĘ SŁÓW O MNIE

Cześć, jestem Dawid z miasta Wrocław!

Nikt pewnie nie uwierzy, ale jako dziecko nie chciałem jeździć na rowerze. Za to w 2009 roku wystartowałem w pierwszych zawodach. To wtedy zaczęła się moja przygoda z kolarstwem. Kiedyś nastawiony na wyniki, teraz częściej wybieram "kolarstwo romantyczne".

90053.68

KILOMETRÓW NA BLOGU

24039.00

KILOMETRÓW W TERENIE

22.30 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

171d 19h 03m

CZAS NA ROWERZE

MOJE ROWERY

CHIŃCZYK

Spełnienie marzeń o karbonowym 29er. Początkowo miał to być niemiecki Canyon, ale z powodu wpadki przy jego zakupie, zdecydowałem się na chińczyka od Marka K. Podczas składania plan był prosty - budujemy rower do ścigania, ale nie bez kompromisów. Oprócz wagi liczyła się przede wszystkim trwałość, uniwersalność i wygoda. Tym sposobem minimalnie przekroczyliśmy 10 kg, ale wyszło super.

  • Karbonowa rama Flyxii FR-216
  • RockShox SID XX World Cup
  • Osprzęt XT M8000 (32T + 11-46T)
  • Koła DT 350 + DT XR331 + DT Champion
  • Opony Vittoria Barzo 2.25 + Mezcal 2.25

GRIZZLY

Zakup długo chodził mi po głowie, ale pojawiały się myśli, że te gravele to tylko chwilowa moda itp.... Po prawie 10 tys. kilometrów szutrów i tragicznych asfaltów mogę stwierdzić, że zamiana szosy na szutrówkę to był jednak strzał w dziesiątkę! Szybkość, wygoda i wolność. Gdybym miał mieć jeden rower, to na pewno byłby to gravel :)

  • Ameliniowa rama Canyon Grizl 6
  • Osprzęt GRX RX400 (40T + 11-38T)
  • Koła DT Swiss Gravel LN
  • Opony Tufo Thundero HD 40C

LAWINKA

Jesteśmy razem od lipca '07. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, trwa do dzisiaj :) Początkowo robiła za sprzęt do ścigania, teraz katuję ją na całorocznych dojazdach do pracy. Od kilku lat obwieszona błotnikowo-bagażnikowym szpejem.

  • Rama GT Avalanche 2.0
  • RockShox Reba SL
  • Napęd Deore XT M770
  • Hamulce Formula RX
  • Koła Deore XT

WILMA

Pierwsza szosówka, kupiona lekko używana. Po wielu latach na MTB pozwoliła poznać uroki jazdy na szosie. Mimo zastosowania karbonu, demonem wagi nie jest - w sumie około 9 kg. Po latach oddana w dobre ręce, by cieszyć kolejnego właściciela :)

  • Karbonowa rama Wilier Triestina Mortirolo
  • Osprzęt Campagnolo Veloce/Mirage
  • Koła DT R460